Panczenlama – czego NIE mówi się przy okazji Tybetu

W ciągu ostatnich dwóch tygodni świat obiegła informacja o zamieszkach w Tybecie.

Nie zamierzam jednak powtarzać po innych.

Chciałbym zwrócić waszą uwagę na jedną tylko osobę, o której cały świat już zapomniał – Panczenlamę.

Ufam, że ta krótka historia lepiej odda sprawę prześladowań, aniżeli kolejne liczby.

Zdjęcie Panczenlamy

Moje zainteresowanie Tybetem

Słowem wstępu: niedawno przypadkiem obejrzałem film Siedem lat w Tybecie (na faktach, polecam), który mnie poruszył.

Pokazuje on kulturę i religię, która jest (była?) obecna w Tybecie. Streszczone przesłanie brzmi: buddyzm to niemal pacyfizm, a nawet więcej (szacunek dla zwierząt).

Tym bardziej poruszyła mnie wieść o zamieszkach w Tybecie, w których giną cywile i mnisi.

Jednak nie o religii ani moich odczuciach co do zamieszek zamierzam dziś pisać.

Dwa akapity o buddyzmie

Do rzeczy. Jak wiemy, odpowiednikiem chrześcijańskiego Papieża jest w buddyzmie Dalajlama. W odróżnieniu od chrześcijanizmu, występuje także drugi w hierarchii przywódca – Panczenlama.

Zgodnie z tradycją, po śmierci któregoś z nich, poszukiwane jest jego nowe wcielenie (buddyści wierzą w reinkarnację). Gdy takie potencjalne wcielenie się znajdzie, zadaje mu się pytania, na które tylko zmarły poprzednik by potrafił odpowiedzieć.

W przypadku Panczenlamy, to Dalajlama uznaje kolejne wcielenie.

Najmłodszy więzień polityczny świata

W 1989 roku zmarł X Panczenlama. Po sześciu latach poszukiwań, w 1995 roku, Dalajlama w końcu uznał, że znalazł nowe wcielenie Panczenlamy. Był nim urodzony 25 kwietnia 1989r. Gendun Czokji Nima.

W kilka dni po ogłoszeniu dobrej nowiny, władze chińskie uwięziły sześcioletniego chłopaka wraz z rodziną, a słuch o nich zaginął na 12 lat.

W jego miejsce Chińczycy wstawili swoją marionetkę, której wyznawcy, rzecz jasna, nie uznają.

W sierpniu 2001 roku delegacja z Polski uzyskała zapewnienie, że otrzyma zdjęcie Panczenlamy poświadczające jego stan zdrowia (chińczycy utrzymują, iż jest on w areszcie domowym). Zdjęcia takiego Polacy jednak nigdy nie otrzymali.

A gdyby uwięziono zastępcę Papieża?

Za niespełna miesiąc, drugi w hierarchii kapłan buddyzmu skończy 18 lat. To jednak przy założeniu, że wciąż żyje.

Nie wyznaję tej religii, jednak mogę sobie wyobrazić, co bym czuł, gdyby tak potraktowano zastępcę Papieża – uwięziono i odcięto od świata na 12 lat.

Chiny zmierzają do tego, by nie było XV Dalajlamy. Gdy IV Dalajlama umrze, buddyzm nie będzie miał przywódcy nawet przez kilka lat. Te kilka lat może jednak wystarczyć, by religię w pełni wykorzenić.

Mam nadzieję, że tym przykładem przybliżyłem sprawę uciskania wyznawców buddyzmu w Tybecie.

Niestety, tu już nie chodzi o politykę.

5 przemyśleń nt. „Panczenlama – czego NIE mówi się przy okazji Tybetu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *