01 stycznia 2006
Nie sadzilem, ze jestem do tego zdolny. W poludnie sprawa malowala sie jasno - nie ma sensu robic sylwka na ktorym jest niedobor panien. Olalismy sprawe. Odtad wiekszosc zaczela szukac czegos zastepczego, wiekszosc znalazla. Ja nawet nie szukalem - bylem wpieniony i zupelnie nie w nastroju. Jednak o 23:00 kolega wyslal mi smsa, ze udalo mu sie wbic na impre, zebym ja tez gdzies sprobowal. Potem, o 23:10 kolezanka ktora rozmawiala z tym kolega, bo akurat trafili na ta sama impreze, i ktora wczoraj zgodzila sie isc ze mna na studniowke, zaczela mnie przekonywac smsami. Tym sposobem poszla mi karta numer 3 w ciagu tygodnia. O 23:25 ostatnia z kolezanek ktora miala zostac w domu napisala mi, ze wybywa. Tak nie bedzie - stwierdzilem i o 23:45 jechalem juz taksowka do blizej nieokreslonego miejsca w blizej nieokreslonych Dziekanowicach. 70zl w plecy. Wejscie na impre 20zl. Wspaniale moze nie bylo, bo malo ludzi znalem i szybko sie zwineli, ale przynajmniej pochatowalem dobrze z w/w kolezanka... Na Wigilie 3 osoby powiedzialy mi cos, czego w zyciu o sobie nie slyszalem i bym nie powiedzial - ze jestem spontaniczny. Dzis zaskoczylem samego siebie i z tego jestem najbardziej dumny.
27 grudnia 2005
Na 4 dni przed zakończeniem roku w końcu dopiąłem swego - jest lokal na sylwestra, tak jak wszystkim obiecałem. Oto, jak wygląda sytuacja. Połowa z zaproszonych, którzy dzień w dzień pisali, że szukają alternatywy (to oczywiste, biorąc pod uwagę jaja z lokalami), ale jeśli wypali - dają do nas, nie chce już zmieniać planów (z upartości raczej). Druga połowa, która średnio raz na minutę słała mi smsa o treści "i jak z sylwkiem?", teraz odpisuje, że się zastanowi. Jestem wkurwiony na nich wszystkich. Na tych, na których wydałem fortune odpisując na smsy i dokonując dosłownie cudów żeby to wypaliło najbardziej. Może to ja mam problem. Może zadaje się z niesłownymi osobami. Wydaje mi się, że rzecz idzie o reakcje lawinową. Tylko dlaczego żaden z potencjalnych kamyczków nie chce się oderwać?
25 grudnia 2005
Święta jak za dawnych czasów. A w zasadzie jak ostatnie, bo w poprzednich z atmosferą różnie bywało :) Wszyscy szczęśliwi, cała rodzinka... papu, prezenty ( jak dla mnie: iMedia SlimP3 - player audio / video / txt / dyktafon / pendrive 1gb w 1), troszkę alkoholu i naparzanie w piłkarzyki do obecnej pory. Choinka jest perfekcyjna - duża, rozłożysta, zielona z igładmi mocnymi i pięknymi. Muzyczka świąteczna w postaci 271 utworów... Oby za rok było przynajmniej tak samo, bo to chyba najlepsze święta, jakie w życiu miałem. Nie z racji prezentów, choinki, jedzonka. Z racji niepowtarzalnej atmosfery, zabawy i radochy :) This is all I want for Christmas :)
21 grudnia 2005
Kupiłem choinkę. 120zł w plecy, ale pachnie przecudnie, jest ogromna i czuć święta w powietrzu :) Co ciekawe, kiedy ustawiłem status na "mam choinkę ^^", kilka osób zaczęło mi gratulować :)
Merry Christmas to all of you.
06 grudnia 2005
Taaak. Stol pilkarzykowy roxuje :) Ale bede mial nawal luda w domu teraz :) O lo zapomnialem :> Telefon do kumpla: dostalem pilkarzyki i kumpel jest u mnie za 10 minut :) Na wieczor piekny mecz Szalke vs Milan. Tylko co z jutrzejszym niemcem? Coz... wyczucie :)
06 grudnia 2005
Skręcam stół do piłkarzyków :>
06 grudnia 2005
Czekam na Mikołaja :)