Katastrofy tam
Największe tamy na świecie i ich katastrofy
Tsunami
Największe tsunami w historii ludzkości
 
Rozmowa kwalifikacyjna w Google
Rozmowa kwalifikacyjna w Google

W dwa miesiące przed rozmową kwalifikacyjną w IBM przechodziłem ulicą Krupniczą w Krakowie i zauważyłem w bramie znajome pastelowe kolorki... Moim oczom ukazała się siedziba Google!

To, co działo się później, wydawało się być snem informatyka...

Logo Google

→ Czytaj dalej artykuł Spełnienie marzeń: zielona karta do Google

Rzecz działa się w lipcu zeszłego roku. Na moim wydziale (Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ) pojawiły się plakaty z krzykliwymi hasłami typu "czy lubisz publicystykę?" lub "studiujesz filologię lub informatykę?". Jeśli odpowiedź na te pytania brzmiała "tak", czytelnik miał się stawić na spotkanie z ekipą IBM Polska na stanowisko Technical Writer w Krakowie. Co też zrobiłem.

→ Czytaj dalej artykuł Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna: IBM Polska

Każdy informatyk po porannej (czyt. 11:00) pobudce najpierw otwiera pocztę (czyt. Gmaila). Tak też ja zrobiłem dzisiaj. Wpisuję hasło... Okazuje się złe! Kilka prób... Wciąż nic. Mimo, że hasło niedawno zmieniałem, byłem go pewien - na pocztę loguję się kilkanaście razy dziennie.

Błędne hasło!

→ Czytaj dalej artykuł Jak Windows doprowadził mnie do paniki

W ostatnich dniach zmodernizowałem swojego bloga, dodając funkcjonalności i ułatwiając nawigację oraz administrację. Wnet zauważyłem, że tych rzeczy brakuje na innych blogach. Nie przedłużając, pragnę więc przedstawić kilka praktycznych wskazówek i udoskonaleń dla właścicieli blogów, które powinny także podnieść PageRank wpisów.

→ Czytaj dalej artykuł Jak udoskonalić i wypromować bloga?

Pisząc kod do kolejnej notki natknąłem się na pewien problem. Mianowicie:

<a href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http://eldoras.com&title=test" alt="Dodaj do Wykop.pl">

Po kliknięciu takiego linka... No właśnie. Czy do zmiennej url zostanie przekazane: http://eldoras.com&title=test

czy może stworzona zostanie (pożądana) zmienna "title" o wartości "test"?

Ja obstawiam, że to drugie - zakładam, że algorytm czytający GET jest mało tolerancyjny i analizuje każde & jako oddzielenie jego własnych zmiennych. Jak jednak przekazać przy pomocy GET url, który posiada jakieś zmienne przekazywane również metodą GET?

Musimy zakodować zawartość zmiennej url, zamieniając znaki "&" (ampersand) na "%26".

Tak więc kod:

<a href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http://eldoras.com%26title=test" alt="Dodaj do Wykop.pl">

powinien przypisać zmiennej url wartość wraz z wkodowaną zmienną title. Dla mnie jest to nowość, bowiem dotychczas sądziłem, że takie tricki jak &amp; zamiast & w adresie url są zalecane tylko w celach walidacyjnych (pisząc to, musiałem w kodzie xHTML napisać &amp;amp;). Jak widać, zagadnienie jest poważniejsze.

Od 2 lutego, zgodnie z oficjalnym komunikatem, Netscape Navigator nie będzie już nawet uaktualniany. Oto krótka lekcja historii, będąca hołdem dla protoplasty Firefoxa.

Logo Netscape

Netscape Navigator powstał w 1994 roku, będąc następcą pierwszej przeglądarki graficznej - Mosaic (screenshot). Jako pierwsza przeglądarka, obsługiwała Jave, JavaScript i ramki. Jak informuje Wikipedia, swego czasu posiadała ok. 90% rynku przeglądarek.

Co zawdzięczamy firmie Netscape?

  • Stworzenie języka JavaScript
  • Stworzenie protokołu SSL
  • Stworzenie standardu RSS
  • Powstanie Mozilla Foundation i stworzenie Firefoxa na bazie Netscape Navigatora

Jakkolwiek w 2003 roku ogłoszono już koniec prac nad przeglądarką i skutkiem protestów użytkowników zostały one wznowione, tak nie ma podstaw by sądzić, iż tak się stanie i tym razem.

Na odchodnym, Netscape poleca swoim użytkownikom Firefoxa. Dla mających większy sentyment pozostaje także inny projekt, który ma swoje korzenie w Netscape: SeaMonkey.

Wypada powiedzieć: dziękujemy.

Sądziłem, że już takich nietrafionych reklam Google AdSense nie zaoferuje. Oto jednak na stronie głównej mojego jogga pojawiła się taka propozycja dla odwiedzających:

AdSense zaproponował hotel dla gejów

Hotel dla gejów został wydedukowany na podstawie strony głównej z wpisami:

IE7 ma problemy z PNG i ICO

Lotto atakuje Kraków!

Remont ulicy Wielickiej - prawie udany

Ikonki dla trackbacków

Opera jest be

Nie róbcie płatków śniegu!

Gazeta.pl hacked?

Hmm... :D

Ja wymiękam. IE7 nie potrafi wyświetlić plików *.ico wewnątrz strony, w dodatku krzaczy się też na niektórych plikach PNG. Przykład widać w panelu obok (przyciski Ma.Gnolia i Stumble Upon) oraz w avatarach komentarzy.

Nie pomogło wrzucenie plików na własny serwer. Co ciekawe, pliki są widoczne, jeśli je zcacheować otwierając bezpośrednio (jednak wciąż nie wyświetlały się na prywatnym serwerze).

Nie mam siły do tego layoutu pod IE. Olewam.

Jakiś czas temu powstały ikonki dla wątków RSS. Sądzę, że znacząco wpłynęły na rozpowszechnienie idei - użytkownicy za którymś razem w końcu zaczęli zastanawiać się, od czego ta popularna ikonka jest. Standaryzacja wyszła tu na dobre.

Podobnie sprawa pewnie by się miała, gdyby stworzyć zestaw ikon dla trackbacków. Ikonka taka według mnie powinna wyrażać rozmowę, komentarz, odpowiedź. Prosta i schludna. Co sądzicie o takim pomyśle?

Dostałem dzisiaj przez RSS działu Nauka Gazety Wyborczej dosyć dziwną wiadomość: news pełen zlepków znaczków. Link potwierdził moje przypuszczenia: albo ktoś mający dostęp do serwisu bawił się (w co wątpię), albo na gazeta.pl jest jakaś luka w bezpieczeństwie.

Na dowód, screenshot:

Gazeta.pl hacked

W Internecie zagrzmiało od wiadomości o złapaniu przez policję tłumaczy napisów z napisy.org. Chciałbym wrzucić do tego swoje trzy grosze, bo albo ludzie faktycznie zgrywają głupa, albo się nie znają.

Zacznijmy od informacji prasowej i tekstów z samej gazeta.pl. Czytamy:

Osobiście wiem o 6 osobach (nie o 9 jak napisano), dwójka administratorów, trójka moderatorów oraz jedna tłumaczka, ciężko mi powiedzieć czy było więcej nalotów.Wszystkie naloty miały miejsce o 6 rano. Nie wiemy skąd wytypowali osoby do nalotu, dane osobowe żadnego użytkownika nie są dostępne publicznie.

Okay, ilość nie jest istotna. Ważniejsze, na jakiej podstawie _mogli_ zatrzymać tych ludzi panowie w niebieskim. "Dwójka administratorów"... Fakt, sami tłumacze nie posiadali profitów z umieszczania tłumaczeń. Ale czy administratorzy nie trzepali kasy z reklam i sklepów podłączonych pod serwis? Aha, czyli jednak na podstawie cudzego contentu (tłumaczonego, ale cudzego) ktoś coś zyskał. Co z resztą? Cóż... jedni mogą nie wiedzieć, a większość udaje, że nie wie - skoro ktoś tłumaczy filmy, nie ma cudów żeby nie miał pod ręką divxa do dopasowania czasów. W teorii, nie musi mieć. Ale bądźmy realistami. Na tej podstawie można wysnuć wg mnie niechybiony wniosek, że te osoby maczały palce w piractwie w ten czy inny sposób. "Dane osobowe żadnego użytkownika nie są dostępne publicznie" - ahem... kto nie czytał książki Mitnicka, niech przeczyta. Kto myśli, że jest w Internecie bezpieczny lub anonimowy - guess again. Szary użytkownik może dostać czyjeś dane, jeśli jest dobrym socjotechnikiem (nie wspomnę, jeśli hackerem). Jaki to problem dla policji z nakazem?

Inni narzekają, że tłumacze legalni są do niczego... miejscami, fakt. Ale nie cytujmy wulgaryzmów - to jest już kwestia stacji, czy chce demoralizować swoich widzów kosztem dobrego przekładu. Wcale się nie dziwię, że w tłumaczeniach nie lecą "kur___", bo i angielskie fuck nie ma raczej takiego brzmienia jak kurwa. Subiektywna opinia.

Nie wiem skąd informacje o 2000 płyt (zarekwirowanych w mieszkaniach zatrzymanych - red)- zakładam, że to kolejne kłamstwo policji.

A ja zakładam, że wystarczy, że jedna osoba handlowała CDkami. Czymże wtedy jest 2000 płyt? Osobiście płyt z backupami różnych prywatnych projektów mam kilkadziesiąt nagromadzonych przez lata. Mogę sobie bez trudu wyobrazić, że pirat nagrywa 20 filmów w czasie, gdy ja nagrywam 1 backup miesięczny ważnych danych.

Teraz odpowiedź na komentarz jpc:

Z jednej strony głupio chwalić się zwalczaniem jedynej grupy wśród wareziarzy, która cokolwiek robiła własnego (reszta się za przeproszeniem opierdala i kradnie na lenia). W dodatku nie brali za to żadnych pieniędzy.

Zrobiła własnego? Znaczy przetłumaczyła CUDZE napisy to jest zrobienie czegoś własnego? Bo wg mnie zrobienie cracka TO jest coś własnego - własna aplikacja, która modyfikuje cudzy kod. Co do "nie brali pieniędzy"... właściciele raczej brali. Z reklam. Poza tym, to, że coś ukradniesz i rozdasz za darmo nie umywa Cię od winy (nie mówię, że oni coś ukradli...).

I w końcu... tak na logikę i szczerość. Po co komu te napisy? Nie wierzę, że kupujecie oryginał i go modyfikujecie dla siebie tylko po to, żeby mieć "normalne" napisy, a nie cenzurowane. Fakt, że bywa bardzo często, że oglądając film go doceniamy i sięgamy po oryginał, nie umniejsza, że ta strona sprzyjała piractwu. Że szkoda, to wiadomo, ale takie jest prawo i jak się ktoś bawi w taką grę (przy okazji profitując - dumbest thing ever), musi się przygotować na porażkę. Last but not least... tu nie chodzi o tłumaczy. Po nitce do kłębka - nie liczcie, że teraz zaczną się zatrzymania 600 tys. użytkowników. To pójdzie w drugą stronę i w ten sposób można to jakoś uzasadnić - od kogoś trzeba zacząć.

Jak tylko wyczytałem informację o znalezieniu błędu na home.pl, do głowy przyszło mi słowo: szantaż. Z radością więc dzisiaj przeczytałem, że home.pl nie dało za wygraną, wykryło lukę i pozwało serwis hack.pl. Może warto wspomnieć, kto jeszcze kilka tygodni temu padł ofiarą akcji antygorianowej? Ano właśnie... "profesjonaliści" z wyżej wymienionej redakcji.

Pierwsza rzecz, która mnie zbulwersowała, to sposób przedstawienia problemu przez hack.pl.

Wstępnie myśleliśmy tylko o napisaniu o błędzie na łamach HACK.pl, a także o udostępnieniu zacieniowanych dowodów, które jednak nie pozwoliłyby na wykorzystanie błędu.

Chcemy postąpić maksymalnie przyjaźnie wobec home.pl, z naszego punktu widzenia, dobrze byłoby gdyby na łamach HACK.pl pojawił się news dotyczący luki w home.pl, ale też rozumiemy Państwa sytuację.

Koszt informacji szacujemy wstępnie na 200,000 złotych, cena - oczywiście - podlega negocjacji. Być może bylibyśmy zainteresowani współpracą z Wami na zasadach partnerskich, czy też reklamą w home.pl.

To nie brzmi jak kulturalne zwrócenie uwagi na błąd. Brzmi jak marnie zatuszowane wyłudzenie. Przynajmniej dla mnie.

Zobaczmy, co faktycznie osiągnęli redaktorzy z hack.pl. W oświadczeniu zdecydowali się podać szczegóły luki (skoro pieniążki przepadły, przynajmniej popularność będzie). Dostali się oni do logów. Jako przykład podają:

XXXX.neoplus.adsl.tpnet.pl - - [02/Apr/2007:16:38:20 +0200]

"GET /sql/sql.php?db=*nazwa_konta*2&table=*nazwa_tabeli*&token=f330213d49aabe[...]&sql_query=SELECT+%2AFROM+%60*nazwa_tabeli*%60++ORDER+BY+%60*pole_w_tabeli*%60+ASC&zero_rows=Rekord+zosta%B3+skasowany&goto=tbl_properties_structure.php&message=Skasowane+rekordy%3A%26nbsp%3B1+%28Wykonanie+zapytania+trwa%B3o+0.0003+sekund%28y%29%29

HTTP/1.1" 200 7111 "[...]" "Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.8.1.3) Gecko/20070309 Firefox/2.0.0.3"

Okay. Możemy z tego faktycznie wyczytać nazwy tabel i bazy danych. Ciekawe jednak, na co się one mogą przydać? Ano na to, że jak już sobie wyczarujemy dostęp do bazy danych, to nie musimy robić np. "SHOW TABLES", tylko możemy je sobie wyciągnąc z query-stringów, żeby dalej psuć serwis. Łebskie. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie przesyła loginu i hasła GETem, więc taki zarzut (rozważnie lub zapominalsko nie podany) odpada. Z takiego logu faktycznie możemy też odczytać nazwy plików i katalogów. Tyle, że jakieś 90% skryptów ma powszechnie znane adresy do panelów administracyjnych ("/admin" ?). Bo nie wierzę, że nazwa katalogu to jedyne zabezpieczenie jakiegokolwiek panelu sterowania w PHP. A jednak, z pomocą przychodzi strona MENu:

Dalej wyszukałem wszelkie wywołania plików w tym katalogu, i doszedłem do strony w której użytkownik dostawał potwierdzenie o poprawnym zalogowaniu. Po otworzeniu tej strony okazało się, że mam pełen dostęp do panelu administracyjnego.

Wow, udało wam się wejść do niezabezpieczonego panelu?! No shit!! Haxorz. Okay, ale jak w ogole doszło do tego wielkiego włamania?

Aby poznać trzy losowe cyfry wystarczyło napisać skrypt sprawdzający czy istnieje katalog od nazwa_uzytkownika.home.pl/stats100 aż do nazwa_uzytkownika.home.pl/stats999 na danym koncie. Skrypt taki wykonuje się 2 sekundy!

Whoa. To się nazywa znalezienie luki! Ja bym tak nie umiał. I jeszcze wykonanie 500 zapytań HTTP i uzyskanie wszystkich odpowiedzi w ciągu sekundy... cuda, no ale co to dla hackerów. Respekt.

W czasie pisania tego wpisu natknąłem się na podobną opinię na też niezbyt przeze mnie lubianym ihack.pl (witamy w gronie razem z hacking.pl).... Home.pl też do najwyższej półki hosting providerów nie należy, więc mi się to widzi jako kolejna mini wojna :) Do poczytania w święta w sam raz.

P.S. Panowie z hack.pl zapomnięli wspomnieć o pieniążkach w swoim oświadczeniu :(

Po ok. tygodniu pisania i testowania kodu, mogę wreszcie udostępnić wersję 0.9 aplikacji będącej chatem AJAXowym.

AJAX Chat w akcji

Features, czyli co mną kierowało:

  • Internauta może za pomocą kliknięcia rozwinąć lub schować chat - nie przeszkadza mu w przeglądaniu witryny, będąc domyślnie schowanym.
  • Internatura może sprawnie poruszać się po witrynie mając rozwinięty chat: nie jest to pop-up, lecz stanowi integralną część strony, będąc wraz z nią przesuwalnym suwakami. Sprawne poruszanie oznacza także, że przy przejściu do innej podstrony, chat zostanie automatycznie otwarty.
  • Chat jest estetyczny: nie zawiera żadnych grafik, jednak świetnie komponuje się z witrynami społecznościowymi - głównie forami, czy stronami hobbystycznymi. Adresy są automatycznie zamieniane na odnośniki. Przewijanie okna jest podobne do znanego z Gmaila: chat sprawdza, czy użytkownik nie czyta wcześniejszych wiadomości, zanim przesunie się, pokazując nową treść. Dodatkowo dodany jest przyjemny dla oka efekt znikania i pojawiania się chata.
  • Z punktu widzenia developera, stanowi w miarę kompaktowy skrypt: całość zajmuje 31KB (po usunięciu niektórych zbędnych części pakietu Script.Aculo.Us). Oparty jest na Prototype i MySQL, a kod jest na tyle przejrzysty, że zbędne są komentarze. Naturalnie, jest odporny na XSS i tego typu atrakcje.
  • Skrypt nie generuje dużego obciążenia: aktualizuje treść jedynie przy rozwiniętym oknie, z czasem ustawionym domyślnie na 2 sekundy. Pobiera generowany przy wysyłaniu wiadomości plik stały z odpowiednimi nagłówkami, które gwarantują korzystanie z cache przeglądarki w przypadku braku zmiany treści.
  • Działa bez zarzutu pod przeglądarkami: Firefox 1.5.0.4, IE 6.0, Opera 8.52. Pod innymi nie sprawdzałem, jednak powinien chodzić pod wszystkim, co jest obsługiwane przez script.aculo.us i prototype. Oczywiście trzeba być przygotowanym na błędną interpretację CSS - nie przykładałem do tego wielkiej wagi, ponieważ większość osób i tak stworzy własny szablon

Wszystko spakowałem haxorskim winrarem. Do pobrania: wersja 0.9. Licencja... naturalnie darmowa do zastosowań niekomercyjnych. W przypadku komercyjnych - jakaś symboliczna opłata ;) Wymagam jedynie, by zostawić w okienku chata odnośnik do http://ajax.eldoras.com. Demo działającego skryptu można obejrzeć na garfiku.

Instalacja:

  • Rozpakowujemy archiwum, modyfikujemy w pliku newmsg.php dane do połączenia z bazą danych (login, hasło, nazwa bazy). Całość wgrywamy na serwer.
  • Używamy db.sql do stworzenia tabel w bazie danych MySQL.
  • Do każdej strony, na której chcemy mieć chat, dołączamy w nagłówku 5 plików, jak widać w pliku sample_index.php (1 CSS i 4 skrypty, przy czym fixed.js to hack dla IE umożliwiający uzyskanie pozycji typu fixed). W treści strony (może być zaraz po znaczniku body) dodajemy diva "openchat" oraz includujemy chat.php (przykład w sample_index.php).
  • Opcjonalnie możemy zmodyfikować arkusz styli chat.css do naszych potrzeb. Nie zalecam zmiany identyfikatorów CSS - są do nich przypisane funkcje w JavaScript.

Wszelkie uwagi mile widziane, zmiany można nadsyłać na e-mail. Ufam, że będzie to coś, co rozejdzie się po necie i zostanie udoskonalone - mój wkład w open source community :)

Community jednak także mi trochę pomogło. Główne podziękowania należą się Patrysowi za cenne uwagi i praktyczną pomoc oraz Riddle'owi za uświadomienie mnie odnośnie zagadnień XHT cross-subdomain :)

Jak wiemy, Jogger nie pozwala na wgrywanie swoich plików *.php, co jest w pełni zrozumiałe. Ciężko również oczekiwać, by admin robił wyjątki, choć większość ma swoje marzenia co do udoskonalenia jogga. Ja na ten problem trafiłem, próbując uruchomić chat AJAXowy - nie szło, bowiem (dzięki w kierunku Riddle'a) XmlHttpRequest nie pozwala na robienie zapytań nie tyle cross-domain, co nawet cross-subdomain.

Myślałem więc, jak problem obejść. Jogga mam podpiętego pod własną subdomenę - jak widać. Nie ma więc siły, bym jakoś zamieścił pod adresem blog.eldoras.com/whatever swój plik *.php mając subdomenę skierowaną na IP Joggera.

Widzę dwie możliwości, które by raczej nie zagroziły samemu Joggerowi:

1. Stworzenie skryptu generującego przekierowania do określonych stron przy pomocy header("Location: http://anything.eldoras.com");

2. Stworzenie skryptu generującego przekierowanie przy użyciu silnika Apache'a (nie wiem jak to zrobić, ale mniemam, że deczko trudniej).

Napisałem w tej sprawie maila do Sparrowa, jednak bez odpowiedzi. Do Joggerowców zwracam się z pytaniem: czy jest problem, którego nie dostrzegam w tym rozwiązaniu?

EDIT: Na privie wyszło, że chyba nie wyraziłem się do końca jasno. Joggerowcy mieliby możliwość modyfikowania jedynie URLa na który ma zostać przeprowadzone przekierowanie. Tym sposobem, XHT by przeprowadzał zapytania do tej samej subdomeny, chociaż sam kod PHP byłby już parsowany przez inną subdomenę, poza Joggerem.

Pora już wczesna... więc przejdę od razu do rzeczy.

Doszedłem do wniosku, że shoutboxy to dziadostwo - używają iframe, rzadko się same odświeżają. Do tego mają podobną wadę jak chaty na www - jesteśmy zmuszeni cały czas mieć otwartą tą samą stronę. Chwila myślenia, 4 dni kodowania i oto jest: AJAXowy chat, który szybciutko można dołączyć na dowolną stronę serwisu, pozbawiony powyższych wad.

EDIT: Projekt można pobrać z http://ajax.eldoras.com.

Projekt ma w zamierzeniu być open-source, jednak dopiero, gdy przejdzie pierwsze testy. Narazie wersję roboczą można zobaczyć na garfiku. Wygląda jak wygląda - nie miałem już dziś siły bawić się w layout pod różne przeglądarki. Skrypt idealnie pasował do tego bloga, ale dzięki temu, że jogger nie ma możliwości uploadu *.php, zaś XHR blokuje cross-subdomain queries, to pies pogrzebany. Przyznam, że przydałoby się jakieś lepsze środowisko testowe. Marzy mi się forum - jeśli ktoś chce zaryzykować, proszę o kontakt na JID zar@uaznia.net.

Sam projekt obsługuje (a przynajmniej powinien) cacheowanie, nie pobiera treści, gdy chat jest schowany, transformuje http na linki, chyba nie jest podatny na XSS i w sumie tyle :)

Mile widziane próby znalezienia słabych stron, pomysły itp... jak widać, stadium można określić jako wczesną alfę ;) Z rzeczy, które mi teraz przychodzą do głowy... podrasować działanie paska przewijania, poprawić widok w różnych browserach, pamiętanie nicka i coś tam jeszcze...

Nareszcie! Tego mi w gmailu bardzo brakowało... nie wszędzie bowiem (Interia...) można ustawić forwarding. Na dniach Gmail uruchomił pobieranie poczty z kont POP3 (max. 5). Narazie funkcjonalność jest dostępna dla limitowanej ilości użytkowników (jestem tym szczęśliwcem), ale pracują nad poszerzeniem kręgu odbiorców :) Read more...

Now, Gmail is complete... :)

Hacking.pl to kolejna ofiara poruszenia, jakie wywołało w Internecie wystąpienie na antenie TVN goriona. Poprzednio, hackerzy wyrażali swój brak poparcia, podmieniając witryny serwisów hack.pl, ihack.pl oraz 7thguard.net. Zrzuty z ataku widnieją: tu, tu i tu. Hacker, podpisujący się nickiem kotecek, wkleił życiorys osoby będącej sprawcą poruszenia, dając do zrozumienia, co myśli o lansingu, podobnie jak autorzy poprzednich ataków.

Niezaznajomieni z sytuacją powinni wiedzieć, że gorianowi zarzucane jest kilka czynów, jednak zapewne najbardziej poruszyło hackerów podsumowywanie ich jako "włamywaczy", co zostanie na pewno jednoznacznie odebrane przez większość widzów. Poza tym, zainteresowanemu zdarzały się wpadki, które skrzętnie (acz słusznie) wytykane są przez wielu internautów. Część z nich posunęła się do niezbyt etycznego, publicznego prania burdów, które jednak pokazuje trochę inne oblicze goriana - kompromitujące. Sytuacji nie polepszyła próba umieszczenia wpisu o samym sobie na Wikipedii, czy grożenie ircopom oraz współjoggerowcom.

Opinię na ten temat każdy powinien wyrobić sobie sam. Na pewno dobrze się stało, że problem zabezpieczeń rządowych został wyciągnięty na światło dzienne, jednak wg mnie, nie w najlepszym stylu. Nie zostały bowiem powiedziane żadne konkrety na temat poprawy sytuacji. Sam gorian spotkał się z efektami bycia popularnym - błędy z przeszłości trudno wymazać (jak komentarze na własnym blogu), ale błędy popełniane w teraźniejszości - jeszcze trudniej.

Cały ten wpis jest poświęcony czemuś, na co czekałem długo. Widać bowiem wreszcie siłę Internetu. Tak, jak potrafiliśmy wypromować Kononowicza (oglądając wyniki miałem w głowie "TO MY"), tak potrafimy przedstawić obiektywnie sytuację innej osoby. Jestem pewien, że to medium będzie kiedyś kluczowym - już teraz, wg mnie, lepiej podpaść prasie, niż Internautom. Zresztą, sami oceńcie.

Jak niektórzy mogą wiedzieć, studiuję Informatykę Stosowaną na wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ. Chciałbym kilka słów poświęcić na opis moich wrażeń po dwóch miesiącach studiowania na tym kierunku.

Zacznę może od tego, jakie miałem plany za czasów liceum. Mój tata skończył Telekomunikację na AGH, panuje również opinia, jakoby AGH był bardziej "techniczną" uczelnią, stąd moje pierwsze plany składały się głównie z Informatyki Stosowanej na AGH. Wraz ze zbliżaniem się matury, zacząłem się bardziej interesować wyborami, których mogłem dokonać. Mimo, że interesowałem się uczelniami już w drugiej klasie liceum, nie załapałem się na żaden z dni otwartych którejkolwiek z krakowskich uczelni. Moim przewodnikiem były więc ulotki oraz informacje, które zdołałem wydobyć na Krakowskich Dniach Nauki. Po przemyśleniu, doszedłem do wniosku, że w kwestii IT w Krakowie jest w sumie niewielki wybór: jest AGH, na którym dużo jest fizyki oraz hardware'u, jest Politechnika Krakowska, na której jest mnóstwo hardware'u oraz trochę fizyki, oraz UJ, który szczególnie ze ścisłych przedmiotów nie słynie. Z obecnej perspektywy mogę stwierdzić, że doskonale oceniłem programy kierunków na tych uczelniach: z przekazów kolegów wiem, że faktycznie jest, jak podejrzewałem. Są oczywiście jeszcze inne uczelnie: Akademia Pedagogiczna, Akademia Rolnicza, Papieska Akademia Teologiczna, Akademia Ekonomiczna... ale to są "niższe ligi", w dodatku nie oferujące tak dobrego nauczania IT, jak wcześniej przedstawione szkoły.

Moje wstępne plany obejmowały złożenie papierów właśnie na AGH, PK i UJ. Studiowanie ulotek oraz matura nieco zweryfikowały te marzenia: nie dość, że preferuję IT software'owe, to 44% z matematyki nie stawiało mnie w zbyt różowej (żeby nie powiedzieć: fatalnej) sytuacji. Złożyłem więc papiery na Informatykę na UJ (dzienna - nadzieje mieć trzeba, oraz zaoczna - tzw. rezerwa) oraz na AP (dzienna informatyka - spodziewałem się przyjęcia w cuglach, jako że do punktacji doliczany był w znacznej mierze język angielski, czyli 100% i 82%, oraz na dzienną filologię angielską - niech żyje spontaniczność). W obecnym czasie sądziłem, że pozostanie mi wybór między zaocznymi studiami na UJ, a dziennymi na AP. Z dwojga złego, lepsze wydawało się zaciągnięcie kredytu studenckiego i studia na najlepszej uczelni w kraju, choćby zaoczne. Wyniki rekrutacji mnie lekko zaskoczyły: na UJ na dzienne się nie dostałem (to akurat było do przewidzenia), na AP podobnie (tu lekki szok...). Liczyłem jeszcze na drugą rekrutację na informatykę na AP - na rezerwie byłem całkiem niedaleko, na UJ - 20. Ku mojemu zaskoczeniu, zwolniły się jednak miejsca na UJ (widać ci, którzy się dostali, składali tu papiery w ramach rezerwy od AGH) i zostałem przyjęty :)

Przyszedł więc czas studiów, które rozpocząłem na oficjalnej inauguracji, dostając jako reprezentant kierunku, indeks od dziekana. Tym samym uniknąłem kolejki do sekretariatu... chociaż sekretarki na moim wydziale są na prawdę bardzo miłe :) Przyszło mi wybierać, do jakich grup ćwiczeniowych chcę się zapisać. W praktyce oznaczało to, że sam sobie dobieram harmonogram, poza nieobowiązkowymi wykładami. Trochę chodzenia po internecie, poznawania przyjacielskich studentów i miałem już gotowy idealny plan zajęć, który udało mi się bez problemu przeforsować. Dziś mój harmonogram wygląda w praktyce tak: w poniedziałek 4 godz. ćwiczeń (w tym programowanie, na którym gadam na gg; co dwa tyg. dodatkowo 2h ćw. z architektury komputerów) oraz 2h ciekawych wykładów... wtorek - wykład z programowania - czyli wolne, środa - w pełni wolne, w czwartek jeden ciekawy wykład, natomiast w piątek 4 godz. ćwiczeń (w tym 2 to małe piwo) oraz nieciekawy wykład, czyli wolne :) Innymi słowy, luzy są nieziemskie, czasu dużo, a na zajęcia chodzi się bezstresowo. Nieobecności dozwolone (ok. 2 dla każdych ćw.), usprawiedliwienia wysyłane mailem są akceptowane, ogólna komunikacja z profesorami via mail jest b. szybka, a dodatkowo otrzymuję wieczystą licencję na wszystkie produkty Microsoftu, naturalnie za darmo. Atmosfera jest wspaniała, wykłady ciekawe, czas można bez problemów naginać, zaś poziom mimo wszystko jest wysoki. Reguły gry są jasne: zapowiadane z wyprzedzeniem kolokwia, opcjonalne zwolnienia z egzaminów sesyjnych w przypadku dobrych wyników... Mało tego: w poprzednim roku na moim kierunku były 4 dziewczyny na 90 osób... w tym stanowią ok. 1/3 całości, a jest na co popatrzeć. Studenci innych uczelni tylko ślinią się na te wszystkie dogodności, zaś AGHowcy mają zapieprz i kolokwia niezapowiedziane na obowiązkowych wykładach - oj, nie chciałbym być w ich skórze...

By nie pozostać idealistą, wypowiem się też na temat jedynej słabej strony, którą widzę na swoim wydziale: studenci. Są to w większości dumne osły, z którymi nie sposób zamienić słowa na tematy niezwiązane z nauką, lub "kozaki", które myślą, że są cool bo raz w tygodniu pojadą do klubu. Na szczęście są na to rady: ludzie z innych uczelni (ukłon w stronę Politechniki) są bardzo mili i jest z nimi o czym mówić, toteż co przerwę tam właśnie się udaję - problem z głowy :)

Podsumowując, w ostatnim stadium liceum moim największym marzeniem było trafienie tu, gdzie jestem, a z obecnej perspektywy, lepiej trafić nie mogłem. Viva FAIS, viva UJ!

Wchodzę sobię na Wikipedię.. patrzę, a tu "Masz nowe wiadomości (różnica z poprzednią wersją).". Myśle - przecież nigdy nic do niej nie dodawałem, ale co mi tam. Klikam a tam "To jest dla Ciebie pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Jeżeli jeszcze raz dokonasz aktu wandalizmu w Wikipedii, zostanie zablokowana Twoja możliwość edytowania stron.". Dopiero po chwili skojarzyłem, że tpsa łączy ludzi i odpowiedzialność za czyny :)

Zegnam sie z globatem (drogiii, ale w sumie dobry) na rzecz dreamhosta. Z tego miejsca podziekowania ku Piotrowi Koniecznemu, on wie za co :) Poki co hosting sprawdza sie swietnie. Migracja zajela mi 2 dni, przy okazji udalo mi sie wykryc kilka bledow w skryptach oraz walnac strone glowna domeny w jako-takim wygladzie: http://eldoras.com. No i tyle :)

Przeczytaj najpopularniejsze artykuły!

Katastrofy tam
Największe tamy na świecie i ich katastrofy
Tsunami
Największe tsunami w historii ludzkości
 
Rozmowa kwalifikacyjna w Google
Rozmowa kwalifikacyjna w Google
Pisanie artykułów za pieniądze
Jak zdalnie zrobić karierę redaktora?
Pozycjonowanie bloga
Jak udoskonalić i wypromować bloga?
Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna: IBM
Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna - IBM