Wiele w Internecie pisze się o "pionierskim" (a OneSecond to co?) serwisie "aukcyjnym" - podbij.pl.

Nie zamierzam jednak powtarzać po innych.

Chcę natomiast przybliżyć kwestię wiarygodnosci serwisu, od której zależy, czy wszyscy jego użytkownicy są przegrani.

W mniej drastycznej wersji natomiast okazuje się, że serwis nigdy nie może stracić, wbrew panującej opinii.

Wytknę także pewne zapisy w regulaminie oraz zaprezentuję pomysł na program zwiększający nasze szanse na wygraną.

Kto przeczyta, na podbij.pl już pewnie nie wróci.

Logo podbij.pl

Idea serwisu: aukcja o dolara

Osoby znające już zasady działania podbij.pl mogą przejść do następnej części wpisu.

Podbij.pl opiera się na jednym z zagadnień teorii gier, a mianowcie na tzw. aukcji o dolara.

Zasada jest następująca: każda aukcja zaczyna się od 0zł. Następnie użytkownicy podbijają cenę przedmiotu, każdorazowo podnosząc ją o 10 groszy (a płacąc za to 1,22zł), zaś czas trwania aukcji przedłużając o zazwyczaj 10 sekund. Wygrywa jednak tylko osoba, która jako ostatnia podbije cenę przed końcem aukcji. Ponosi ona koszty wykorzystanych podbić i wykupienia przedmiotu. Pozostali użytkownicy biorący udział w aukcji odchodzą ze stratą równą ilości wykorzystanych przez siebie podbić.

Wygrywa więc tylko jedna osoba, a koszty ponoszą głównie przegrani.

Jak można wyłudzać pieniądze

Większość piszących o starcie podbij.pl twierdzi, że serwis może na początku przynosić straty. I to prawda - może, ale nie musi.

Załóżmy, że autorzy takiego serwisu stworzą kilka fikcyjnych kont, dla swoich znajomych. Konta te zawsze będą wygrywać w aukcjach, licytując najwyższą stawkę. Produkty nigdy nie będą musiały opuścić magazynu, a pieniądze za podbicia będą szczodrze pobierane.

Regulamin podbij.pl traktuje:

Spółka oświadcza, iż ani pracownicy Spółki, ani osoby współpracujące przy tworzeniu portalu Podbij.pl nie biorą udziału w Aukcjach.

Ok. A krewni? Znajomi? Nawet gdyby ich jednak tu wymienić, zawsze przedmioty sprzedane zaufanej osobie można odkupić - wrócą do magazynu (nie wbrew regulaminowi), a pieniądze z podbić wynagrodzą trud osobie, która wygrała aukcję.

Przyjmijmy jednak mniej drastyczny scenariusz - że autorzy umożliwiają użytkownikom faktyczne wygranie jakiejś aukcji. Mogą jednak bez problemu zabezpieczyć się, by nigdy na aukcji nie stracić. Wystarczy, że do pewnego momentu, w którym zwróci się inwestycja dzięki podbiciom, będzie działał automat podbijający. Jeśli nie uda się osiągnąć zysku - aukcję może wygrać zaufana osoba na fikcyjnym koncie, a produkt będzie ponownie wystawiony.

Samo podbij.pl zostało już podejrzane o nabijanie czasu aukcji, a za wiarygodnością nie przemawia też z pewnością fakt maksymalnego zawyżania cen.

Widzimy więc, że wiarygodność to podstawa w takim systemie, a dla mnie podbij.pl wiarygodne nie jest (np. także z powodu licytowania aukcji po jej zakończeniu).

Uwaga! Nie wygrywaj za dużo!

W regulaminie czytamy:

Użytkownik może przystąpić do nieograniczonej liczby aukcji, jednakże w terminie 30 dni kalendarzowych dany Użytkownik może wykupić jedynie osiem spośród wszystkich wygranych przez siebie aukcji.

Pytanie: po co ten zapis?

Chyba, żeby nie dać za dużo komuś, kto obmyśli skuteczny sposób na wygraną...

Jak oszukać serwis tego typu

Teoretycznie wygrana jest mało prawdopodobna.

Możemy znacząco jednak zwiększyć swoje szanse w odpowiednio niewielkim serwisie (ze stałą klientelą) przez napisanie programu, który będzie analizował, kto głosuje i do jakich cen (proporcjonalnie do ceny rzeczywistej produktu).

Tym sposobem odkryjemy taktyki innych użytkowników - kiedy włączają się do aukcji, a kiedy wycofują.

Bogaci w taką wiedzę, możemy sami licytować dopiero od kwoty, którą aukcja niemal na pewno osiągnie, przy okazji omijając użytkowników, którzy przyjęli taktykę "powyżej pewnej kwoty już nie licytuję".

Oczywiście, jest to sposób w pełni legalny - wszak analizujemy tylko ludzi, a nie system.

Jak racjonalne kroki prowadzą do absurdu

O ile serwis jest w pełni wiarygodny, wygrany faktycznie może mieć korzyść. Przegrani są jednak przegranymi w pełnym tego słowa znaczeniu - tracą pieniądze na darmo.

Przeanalizujmy hipotetyczny przykład aukcji telewizora LCD wartego 1.000zł, w której bierze udział trzech użytkowników (przyjmijmy dla uproszczenia obliczeń, że koszt 1 podbicia o wartości 10 groszy to 1zł, a nie 1,22zł).

Załóżmy, że użytkownicy licytują się, podbijając cenę do 60zł. Jest to bardzo atrakcyjna oferta. Jeśli jest ich trzech i licytują na przemian, to każdy z nich poniósł już koszt 200 podbić (60zł = 600 podbić zrobionych przez 3 użytkowników), czyli 200zł.

Użytkownik trzeci nie chce już więcej wydawać. Godzi się na przegraną z kretesem i odchodzi z kontem chudszym o 200zł. Pozostaje dwóch graczy, którym zależy na nowym telewizorze.

Kolejno licytują się, podbijając cenę do 120zł (czyli o kolejne 60zł). Kosztuje ich to 600 podbić, czyli po dodatkowe 300zł na głowę (razem już 500zł). W tym momencie uświadamiają sobie, że nie pozwolą komuś zgarnąć ich telewizora, tracąc przy tym 620zł!

Takie myślenie wydaje się logiczne, licytacja trwa więc dalej. Cena jest podbijana aż do 183,30zł (czyli o 63,30zł równe 633 podbiciom). Wynika z tego, że użytkownik A podbił cenę dodatkowe 317 razy, a użytkownik B - 316. W tej chwili użytkownik A prowadzi więc w aukcji, mając łączne koszty: 500zł za poprzednie podbicia + 183,30zł za cenę produktu + 316zł za podbicia. Razem użytkownik A za telewizor może zapłacić 999,30zł, oszczędzając na telewizorze ledwie 70 groszy.

Użytkownik B ma teraz możliwość: albo odejść z niczym i zapłacić 683,30zł za podbicia, albo przebić cenę o 10 groszy i zapłacić 1.000,40zł, ale mieć telewizor wart 1.000zł, czyli zapłacić za niego o 40 groszy więcej, niż w sklepie. Nie trudno zgadnąć, że wybierze opcję z telewizorem.

Problem jednak w tym, że użytkownik A będzie wtedy miał podobny dylemat - przebić przeciwnika i przepłacić kilka groszy za telewizor, czy odejść z niczym mając o te kilka groszy więcej (ale wciąż o niemal 700zł mniej).

Tym sposobem tworzy się zamknięte koło, które może zatrzymać tylko brak funduszy jednego z licytujących. Obydwoje stracą, ale walka jest o to, kto straci o 1.000zł mniej, czyli dostanie telewizor.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana przy większej ilości użytkowników biorących udział w aukcji, ale ogólnie nie trudno z licytowania okazji przejść do licytowania "kto dopłaci mniej".

Nie wiem jak wy...

...ale ja wolę "prawdziwe aukcje" (cóż za trafiony slogan!) na Allegro.

Aktualizacja: powstające klony - tylkogrosz.pl

Jak poinformował mnie jeden z czytelników w komentarzach, właśnie ruszył kolejny tego typu serwis - tylkogrosz.pl.

Problem wiarygodności i wszystkie inne zagadnienia stosują się także do niego, sam zaś nie wprowadza nic nowego do tematu. Ba, nie oferuje nawet bloga firmowego - wiemy już, że polemiki z użytkownikami nie będzie, jak to ma miejsce u konkurencji.

Na dniach możemy się spodziewać wysypu tego typu serwisów.

Nie mam jednak wątpliwości, że mądrzy użytkownicy w takie "śliskie interesy" wciągnąć się nie dadzą.

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!