25 września 2008
Często ludzie pytają mnie, jak udaje mi się prześlizgiwać przez życie, maczając jednocześnie palce w tak wielu sprawach.
W szczególności pytanie to dotyczy studiów, które nie stanowią większości mojego życia - są wręcz mniejszością.
Trochę teoretycznie, pół żartem i całkiem serio chciałbym więc wytłumaczyć, na czym polega u mnie planowanie i jak przebiega w czasie.
Planowanie bowiem to według mnie tworzenie realnych szans przy nierealnych warunkach.

Prolog
Poprzednie zdanie może wydawać się zbyt teoretyczne.
Oto więc przykład: kto by przypuszczał, że mając 1 zaliczony kurs po połowie roku, po całym będę miał ponad 30?
Jest to do zrealizowania, bowiem wszystko można rozłożyć w czasie.
Nie należy jednak robić tego bez głębokich przemyśleń - ułożenie dobrego planu działania to przynajmniej jeden dzień ciężkiej pracy.
Układanie planu sprowadza się u mnie do kilku punktów, które pokrótce opiszę.
Po pierwsze: Dobry Plan ma skalę
W praktyce oznacza to, że jeśli plan jest przewidziany do realizacji w tydzień, to może być zrealizowany w dzień, przy odpowiednim zwiększeniu nakładów pracy.
Wiemy bowiem, że zawsze "coś wyskoczy" i trzeba zmienić skalę planu działania. Jeśli plan tego nie umożliwia - jest do niczego. Przy czym oczywiście, im bardziej skalowalny plan - tym lepiej.
Dobry Plan nie jest niemożliwy
Precyzyjniej - nie zakłada rzeczy niemożliwych.
Nie może być w nim miejsca na cuda albo szczęście bez pokrycia.
Nie powinien także zawierać kolidujących ze sobą zdarzeń lub nakładających się terminów.
Jeśli terminy muszą się nakładać lub są zbyt ścisłe, to praktycznie zawsze można je zmienić (lecz nie zawsze przez etyczne zachowanie).
Dobry Plan jest pełny
Przygotowując plan np. na sesję, nie omijam nawet najdrobniejszych szczegółów. W planie muszą się znaleźć wysyłki listów, zakupy itp...
Nie może bowiem zajść sytuacja, w której mamy zaplanowany dzień od rana do wieczora, uradowani wracamy do domu po jego wypełnieniu, a wita nas głodujący cały dzień zwierzak.
Z doświadczenia wiem, że jeśli zrobi się plan, to potem na niego w głównej mierze zwraca się uwagę, a takie "szczegóły" jak odesłanie umowy odchodzą w niepamięć. Należy więc pamiętać, że plan ma być także do szczegółów.
Dobry Plan zakłada wszystkie opcje
Niemal zawsze harmonogram zajęć nie jest uzależniony wyłącznie od nas. Niby mamy napisać artykuł do gazety w domu, ale co, jeśli akurat nie będzie prądu?
Trzeba więc tak zaplanować pisanie, by pora nie była zbyt późna na pójście do znajomych lub kafejki.
Tworząc plan należy się kierować zasadą "liczę na najlepsze, przygotowuję się na najgorsze". Zazwyczaj i tak wychodzi złoty środek.
Cechy Planu Idealnego
Plan jest Idealny, jeśli:
- - jest realizowalny w najmniejszej jednostce czasu (czyt. podczas dojazdu na uczelnie w przypadku egzaminu)
- - posiada plan awaryjny, który jest Planem Dobrym
Podsumowanie teorii planowania
Uczeń powinien dążyć do tego, by na postawione sobie pytanie "uczyłeś się?" móc odpowiedzieć "nie, ale zaktualizowałem plan" i by te dwa zdania były niemal równoznaczne.
Człowiek pracujący, który ma dobry plan, nie będzie się przejmował, że kurczą mu się terminy - od tego ma dobry plan, by mogły się kurczyć.
Ogólna zasada jest taka, że można sobie naważyć piwa, o ile wie się, jak je wypić.
Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS
lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!








25 września 2008 o 08:14:03 | Link do tego komentarza
Dobry plan, to brak jakiegokolwiek planu.
25 września 2008 o 17:01:32 | Link do tego komentarza
Po co komu plan? Przykładowo przeliczyłeś czas, jaki zużywasz na jego tworzenie? ;] Żyj z dnia na dzień, robiąc jak najwięcej i opłaci Ci się to bardziej niż jakiś plan…
25 września 2008 o 17:13:47 | Link do tego komentarza
Witam.
Szczerze mówiąc troszeczke więcej się spodziewałem :), zbyt ogólnikowo jak dla mnie.
Może napisałbyś coś jak dokładniej taki plan powstaje, jak zapewnić mu elastyczność a kiedy jest to niemożliwe, czy na przykład jak go dobrze zaprojektować, jak korygować gdy coś pokrzyżuje nam plany. Stosujesz jakiś system priorytetów ?
A co sądzisz o GTD i całym tym systemie, myślisz że jest to dobry system do przygotowania sobie takiego planu i ogolnie rzecz biorąc zarządzania czasem? Może Zen to Done ?
W takim planie uwzględnić trzeba też motywację, czasem nam sie po prostu nie chce nic robić, co wtedy ? jakieś sposoby motywacji czy też korekcja planu ?
Teraz konkretne pytanie z mojej strony, może znasz jakies techniki rozdzielania sobie w czasie jakiegoś wiekszego projektu, w skali powiedzmy tygodni, miesięcy? Napisanie artykułu czy nauka na jutro to jednorazowe czynności, a własnie szukam czegoś co mogłoby pomóc na przykład w projekcie programistycznym :)
Pozdrawiam. Tomek.
25 września 2008 o 18:28:55 | Link do tego komentarza
@Zar: Dobrze, że taki sposób się u Ciebie sprawdza ;]
Ale nim przejdziemy do jakiegokolwiek planowania należy po pierwsze – ustalić cel. I tak, jak napisałeś – poprzeczkę należy ustawić wysoko.
Mając cel możemy określamy jakie zadania nas do niego przybliżają, a jakie nie. Równie ważne jest to, aby dodatkowo podzielić je na ważne i mało ważne. W ten sposób osiągamy tabelę o dwóch kolumnach i dwóch rzędach. Wiemy teraz, co w naszym planie powinno zajmować najmniej czasu (mało ważne i nie przybliżające nas do celu). Możemy zacząć konstruować plan.
Sam plan to świetna sprawa – bez planu nie byłoby mowy o dwóch kierunkach, prezesowaniu dwóm KN, pracy naukowej, samorozwoju i miłego spędzania czasu z Lepszą Połową. Ale plan to nie wszystko – sztywny plan to coś, co może spowodować więcej szkód, niż pożytku. Nie wspominając o aspektach związanych z psychiką ludzką ;] Elastyczność – tylko dzięki niej przetrwaliśmy, jako gatunek.
Co nie zmienia faktu, że kalendarz, organizer, czy też PDA powinien mieć każdy z nas przy sobie w każdej chwili.
28 września 2008 o 03:17:22 | Link do tego komentarza
Umm… Ja żyję bez planu, jak dotąd. Mam tyle lat, że najzwyczajniej w świecie nie jest mi to potrzebne. Albo tylko tak mi się wydaje :)
A wszyscy piszą w komentarzach takie chyba-mądre rzeczy, o których w życiu nie słyszałem, brrr… przestraszyłem się studiów;)
28 września 2008 o 03:18:44 | Link do tego komentarza
@Dune: Nie przejmuj się. Ja wciąż jestem przerażony ;)
27 listopada 2008 o 20:08:52 | Link do tego komentarza
Każdy plan jest do niczego, jeśli nie potrafi się siąść i go realizować. Ja stawiałbym, że właśnie ta umiejętność jest podstawą sukcesu, bo resztę można z całkiem niezłym powodzeniem planować w głowie na bieżąco i nie obawiać się, że coś się posypie.