W nawiązaniu do relacji z Dni Otwartych UJ oraz wpisu od licealisty do studenta i dlaczego kocham UJ napisały do mnie już dziesiątki osób.

Przedstawiam więc więcej informacji na temat tego kierunku na UJ i AGH wraz z porównaniem Informatyki na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ oraz tej na Wydziale Matematyki i Informatyki UJ.

Przy okazji wspomnę słowem o progach i samym studiowaniu tego kierunku.

Zapraszam do lektury, Maturzysto :)

Logo UJ

Informatyka kontra Informatyka

Na UJ mamy do dyspozycji dwa kierunki o nazwie Informatyka: na wydziale FAIS i MiI. Ten na wydziale FAIS nosił do niedawna nazwę Informatyka Stosowana, teraz nazwa została skrócona.

Podstawowa różnica między tymi kierunkami to kursy (wykładane przedmioty) i podejście do sprawy. Na WFAIS jest praktyka, na WMiI - teoria.

Najlepiej sprawę zobrazują bloki programowe, które wybiera się po drugim roku studiów. Na WFAIS mamy do wyboru: grafikę, sieci komputerowe i telekomunikacyjne, inżynierię oprogramowania (czyli programowanie), nowe technologie (lasery, komputery kwantowe itp.), bioinformatykę, modelowanie komputerowe (sprowadza się do rozwiązywania zagadnień matematycznych na komputerach). Są to więc bardzo konkretne bloki. Wybieramy dwa i w nich się kształcimy (oczywiście nikt nie broni wziąć więcej...). Dokładne opisy przedmiotów i studiów znajdziemy na witrynie WFAIS. Na WFAIS mamy trochę fizyki (bodaj trzy kursy - nie jest tego wiele) i trochę matematyki. Jest to minimum, którego nie unikniemy na żadnych studiach ścisłych.

Natomiast na WMiI mamy podział na specjalności: informatyka stosowana i teoretyczna. Do niedawna była też informatyka statystyczna. Program studiów dostępny jest na stronie instytutu (wstyd) i widać po nim, że na tych studiach przeważa matematyka i teoria. Jak sam usłyszałem na Dniach Otwartych, oni nie uczą się tyle programować, co myśleć koncepcyjnie: np. co to jest klasa. Te studia mogę polecić jedynie jeśli ktoś lubi matematykę i teorię. Do programowania i praktycznej informatyki, która się przyda w życiu, służy WFAIS.

Wiele informacji na temat samych kursów można znaleźć na USOSweb Uniwersytetu.

Czy trudno się dostać na Informatykę?

Wszyscy boją się podawać progi, czy nawet ilość osób na miejsce.

Na WFAIS średnio trzeba mieć 60% z matury rozszerzonej z przedmiotu branego pod uwagę, by dostać się w pierwszej fali. Średnio co roku jest 1,7 osoby na miejsce. Następnie ludzie stopniowo rezygnują (idą na Infę na AGH, a następnie żałują :P) skutkiem czego przeprowadzana jest druga rekrutacja, by zapełnić miejsca (ok. 40 miejsc jest wolnych z 90 po pierwszej rekrutacji). Sprawa kończy się tak, że we wrześniu często jest kilka wolnych miejsc, w które można się wcisnąć rozmawiając z Pełnomocnikiem do spraw Informatyki. Jeśli ktoś jest wytrwały - dostanie się z pewnością.

Na WMiI ilość osób na miejsce to około 1,3. Można się więc spodziewać, że rekrutacja przebiega na podobnych zasadach.

Wreszcie, na Informatykę na AGH dostać się najtrudniej. Po przeliczeniu wg ich wzoru, wypada mieć koło 75% (a nie 97% jak idą pogłoski) z możliwych do zdobycia wg tego wzoru punktów. Pytanie: czy warto?

Dlaczego wybrać UJ a nie AGH?

Nie studiuję na AGH, ale mam tam znajomych. Program nie różni się zbyt wiele od tego na UJ. Jest trochę mniej programowania, a trochę więcej matematyki i elektroniki.

Przede wszystkim: jest trudniej i mniej przyjemnie (kadra nauczająca wydaje się milsza na UJ).

Trudniej z tego względu, że kolokwia bywają niezapowiedziane (co nie zdarza się na UJ) i występują także na wykładach, na których to obecność jest obowiązkowa (także w przeciwieństwie do UJ).

Co więcej, na AGH przydzielenia do grup ćwiczeniowych są "na sztywno". Jak ktoś powalczy, to pewnie zmieni grupę. Na UJ harmonogram ustala się samemu. Można wybrać, do której grupy ćwiczeniowej się będzie uczęszczać (a więc do jakiego nauczającego, w jaki dzień tygodnia i o której godzinie). Skutkiem tego i braku obowiązkowej obecności na wykładach, można z powodzeniem studiować 3 (a nawet 2) dni w tygodniu, a resztę mieć wolnego. W dodatku nie musimy męczyć się z jakimiś ewenementami (z kadry nauczającej). To jest ogromny plus.

Panuje błędne przekonanie, że AGH ma lepszą informatykę. Otóż nie jest to prawdą - wiedza nabyta jest niemal taka sama, zaś w konkursach międzynarodowych (nie każcie mi szukać... uwierzcie lub sprawdźcie) to studenci UJ wiodą prym. Nie wiem jak ma się sytuacja na AGH, ale UJ współpracuje z IBM i Sabre - są specjalne kursy prowadzone przez pracowników tych firm. Uchylę rąbka tajemnicy, że pogadałem z Google i jest także szansa na taką współpracę od przyszłego roku.

Regulamin studiów to rzecz ważna, bowiem każdemu może powinąć się noga ;) W przypadku UJ mamy rozliczenie roczne, czyli że w sesji zimowej wylecieć nie można. Mamy czas do końca września, by wywalczyć zaliczenia kursów. Na AGH niestety rozliczenie jest semestralne. Nie wiem jak wygląda kwestia wpisów warunkowych (idziemy na kolejny rok, ale musimy już wtedy zaliczyć brakujące kursy) na AGH, ale na UJ można nie mieć 10 punktów z 60 wymaganych do wpisu na kolejny rok. Sprowadza się to najczęściej do jednego kursu ważnego (6 punktów) oraz jakiegoś WFu lub angielskiego (po ok. 2 punkty). Jest to jednak rezerwa, której np. na AP wcale nie ma.

Wreszcie, renoma uczelni robi swoje. Obydwie uczelnie są rozpoznawane w Polsce, ale nie liczcie, że na świecie sytuacja ma się podobnie. Jeśli któraś z tych uczelni jest rozpoznawana, to zdecydowanie UJ.

Nie chcę przy tym sugerować, że na AGH jest w jakimś sensie źle. Jest po prostu trudniej, co niektórym bardziej odpowiada.

Jak jest na tej informatyce?

Teraz o samym WFAIS.

Jest przyjemnie, a stresu jest na tyle mało, na ile sesja może pozwolić. Jeśli się interesuje informatyką i nie olewa zupełnie studiów, nie będzie się miało problemów.

Ci z kolei, którzy chcą się wiele nauczyć, też znajdą tu swoją niszę. Kadra jest pomocna, a wykładany materiał jest zazwyczaj przyswajalny i konkretny. Nikt nie umywa rąk i nie ma odpowiednika religii z liceum, ale też prawie nikt nie robi problemów, jeśli się swoje minimum robi.

Dla niektórych może być cenna informacja, że na każdych niemal ćwiczeniach można mieć dwie nieusprawiedliwione nieobecności, które czasem można podciągnąć pod... sześć. Takich rzeczy lepiej nie próbować na AGH. Nie radzę tak uczęszczać na zajęcia, ale dobrze mieć ten luksus na wypadek kolejnych remontów przy rondzie matecznym (a będą przez najbliższy rok).

Zajęcia według harmonogramu trwają po dwie godziny zegarowe. W praktyce na pierwszych zajęciach ustala się, gdzie wcisnąć 2 razy po 15 minut wolnego. Np. jeśli zajęcia są od 8 do 10, to zaczynają się prawie zawsze o 8:30, natomiast w środku dnia przychodzi się 15 minut później, a wychodzi 15 minut wcześniej. Jak można się domyślić, popołudniowe zajęcia zazwyczaj zaczynają się o pełnej godzinie, a wychodzi się o 30 minut wcześniej.

Jeśli ktoś chce praktycznych przykładów, część z moich prac umieszczam w Internecie.

Na koniec...

Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem temat. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie.

Serdecznie zapraszam na UJ - nie pożałujecie.

P.S. Powyższe informacje są subiektywne i nie przedstawiają oficjalnych danych czy stanowisk właściwych sobie organów.

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!