20 kwietnia 2008
Swego czasu wiele pisałem do prasy.
Tym bardziej dziwi mnie, że mało kto podejmuje się napisania artykułu, choć to szybki i konkretny zarobek (do 200zł za stronę tekstu), a przy tym prestiż.
Niniejszy wpis można więc potraktować jako starter kariery redaktora.
Jeśli nigdy nie pisałeś - daj sobie szansę!

Pisanie artykułów za pieniądze: Zarobki
Zacznijmy od najważniejszego.
Ceny za stronę A4 tekstu (z jakimiś grafikami lub bez; około 4000 znaków) wahają się w przedziale 100zł - 200zł brutto.
Jeden artykuł zajmuje zazwyczaj 2 - 4 strony, a napisanie jednej strony A4 to w moim przypadku kwestia 45 minut.
Stawka jest więc duża. Problemem jest to, iż nie można pisać nieskończonej ilości artykułów... Z pewnością jednak jest to znaczne wynagrodzenie.
Będąc korektorem, zarobimy od 3zł do 18zł za stronę. Plus jest taki, że korekta zajmuje dużo mniej czasu, niż pisanie artykułu.
W przypadku tłumaczeń możemy zarobić ponad 50zł za stronę.
Wybór pisma i tematu
Pierwsze kroki należy skierować do sklepu z prasą. Najlepszy do tego będzie pewnie Empik.
Następnie, wybieramy tytuły, które czytujemy - jeśli nasza wiedza nie wystarcza, by do nich coś napisać, możemy sięgnąć po inne pozycje, niekoniecznie z pokrewnej dziedziny.
Należy przy tym pamiętać, że w większości gazet technicznych występują tzw. felietony. Jeśli nie mamy możliwości zrobienia testu nowego BMW, zawsze możemy napisać w takiej formie nasze przemyślenia związane z kupnem samochodów. Jako pomysły mogą posłużyć wpisy z blogów cudzych lub naszych, jeśli je prowadzimy. Jeśli znamy kogoś z ciekawym poglądem, możemy przeprowadzić z nim wywiad pod sztandarem redakcji.
Pierwsza zasada: nie trzeba być ekspertem, wystarczy mieć coś ciekawego do powiedzenia.
Większość osób sądzi, że do gazet piszą fachowcy. Jeśli jednak wgłębić się w temat, to często autorami są licealiści. Ja sam zresztą zaczynałem pisać w tym wieku.
Skoro inni potrafią, potrafisz i Ty!
Nawiązujemy współpracę
Na stronie wydawnictwa zawsze znajdziemy maile, pod które należy kierować propozycje artykułów. W ciągu dnia - dwóch otrzymamy odpowiedź.
Jeśli dostaniemy zgodę, pewnie zostaniemy poproszeni o konspekt, czyli kilkanaście zdań na temat tego, co zawrzemy w artykule, w odpowiedniej kolejności.
Zanim zaczniemy pisać artykuł, musimy zadać kilka niezbędnych pytań:
Kiedy jest najbliższy deadline?
Deadline oznacza w żargonie redaktorskim ostateczny termin nadsyłania artykułów do kolejnego numeru (który zazwyczaj wyjdzie dopiero około miesiąca - dwóch później). W praktyce można ten termin prawie zawsze nagiąć o kilka dni.
Czy płatność jest od ilości znaków, czy od ilości stron w piśmie, które zajmie artykuł?
Jak obliczane jest wynagrodzenie za grafiki?
Zdarzało mi się, że nagle zaczęto liczyć znaki co do joty, w dodaktu tylko czarne (bez spacji i nowych linii) - lepiej ustalić takie rzeczy na początku, by nie odsyłać umowy po trzykroć celem korekty.
Jak wygląda zarys umowy, którą mi przyślecie?
Czy otrzymam wraz z nią ezgemplarz pisma?
Jakie dane będą potrzebne do wystawienia umowy?
Umowę o dzieło wraz z egzemplarzem pisma otrzymamy prawie zawsze dopiero po publikacji artykułu. Następnie odeślemy podpisaną umowę, a wydawnictwo wypłaci nam pieniądze. Od publikacji do wypłaty mogą minąć nawet 3 miesiące (zdarzyło mi się czekać pół roku), ale z czasem otrzymujemy regularne wpływy - w dodatku można sobie zapewnić pieniądze np. na wakacje :)
Trafiłem też na redakcje, które nie "bawiły się" w umowy. To jest pewne ryzyko - załatwianie spraw poza fiskusem jest nielegalne, więc lepiej nalegać na umowę.
Jaki styl ma mieć artykuł?
Czy można prosić o przykładowy artykuł z danego działu?
Czy tagować wpisy lub stosować formatowanie?
Jaki format plików tekstowych i graficznych ma być użyty?
Jak odnosić się do grafik i tabel załączonych - przez numer, podpis, czy pozycję?
Te pytania są kluczowe, bowiem wydawnictwa wedle swoich umów zazwyczaj mogą nam obniżyć wynagrodzenie, jeśli będą musiały przystosowywać artykuł do swoich norm.
Przez tagowanie należy tu rozumieć wprowadzanie znaczników typu <lead>, wewnątrz których zawrzemy informacje o leadzie (wstęp do artykułu), informacje o autorze, linki, tabele, lub informacje o konieczności załączenia zewnętrznej grafiki.
W przypadku tekstu, najczęściej stosujemy format ODC lub SXW (z darmowego pakietu OpenOffice) lub DOC (Microsoft Word i OpenOffice). Do plików graficznych zazwyczaj używa się bezstratnych typów: PNG, TIFF, BMP.
Kwestia odnoszenia się do grafik: możemy pisać "jak widać na rysunku obok" lub "jak widać na Listingu 1." lub "jak widać w tabeli Top 10 Polskich Hostingów" - wszystko zależy od tego, jakie konwencje są przyjęte w danym piśmie.
Pisząc artykuł, warto umieścić jakiś kontakt do siebie - adres swojej strony lub maila. Czytelnicy często o coś pytają, a niekiedy kontaktują się i pracodawcy.
Nie należy zapomnieć o przepuszczeniu tekstu przez korektor (jest w OpenOffice Writer i Microsoft Wordzie) i przeczytaniu go dwa razy.
Dalsze formy współpracy
Jeśli jesteśmy dobrzy w swoim fachu, możemy z czasem zapytać o przejęcie jakiejś rubryki.
Ja przejąłem kilka działów, następnie zlecono mi korektę całego pisma oraz tłumaczenie anglojęzycznych artykułów. Po dwóch latach współpracy z dowolną redakcją stajemy się zazwyczaj jej prawą ręką i jesteśmy sowicie wynagradzani - warto więc przykładać się do pracy.
Z czasem to od nas będzie zależeć, co pojawi się w piśmie.
Dalej już prosta droga do zatrudnienia, nawet na stanowisku redaktora naczelnego, ale uwaga! To nie jest opłacalne!
Ja nie spotkałem się jeszcze z ofertą pracy w redakcji, która by była bardziej opłacalna, aniżeli pisanie artykułów na zasadzie umów o dzieło - a propozycji miałem kilka. Trzeba więc wiedzieć, kiedy przystopować z karierą.
Jeśli dobrze rozegramy karty, możemy mieć drugą pensję pisząc ledwie jedną stronę A4 dziennie.
Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS
lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!








20 kwietnia 2008 o 15:09:57 | Link do tego komentarza
Artykuł mnie zaciekawił. Sam swego czasu pisałem artykuły do pewnych pism, zarabiając na tym rzeczywiście niemałe pieniądze. Jest jeden minus – bardzo szybko można się ‘wypalić’, znudzić, zagubić. Dlatego też przestałem, nie chciałem pisać o czymś, co mnie nie interesuje tylko dla pieniędzy, z drugiej strony nie mogłem pisać o rzeczach, które mnie interesują, gdyż popyt na ‘taką’ wiedzę (specjalistyczną, ukierunkowaną) jest raczej marginalny. Bo ile można pisać o banałach? A prawde mówiąc – najczęściej właśnie na banałach można zebrać kasiorkę.
Zatem dorabianie na boczku pisaniem – TAK. Stała praca – NIGDY! :) Przynajmniej w moim wypadku.
20 kwietnia 2008 o 15:16:35 | Link do tego komentarza
Potwierdzam, że z czasem zaczyna się to po prostu nudzić. Ja miałem przesyt po trzech latach, teraz mnie znowu coś zachęciło.
Pomaga, jeśli ma się jakieś oryginalne pomysły lub odkrycia – np. ludzie piszący do Science pewnie się nie nudzą – wszak piszą innowatorsko. Natomiast jeśli ktoś cały czas pisze felietony, to pewnie się w ciągu roku znudzi…
Niemniej: kasa konkretna, zarobiona szybko, w zaciszu domowym. No i publikacja w CV też jest warta odnotowania ;)
20 kwietnia 2008 o 16:46:06 | Link do tego komentarza
Dobry wpis, zainteresowałeś mnie :).
Mówisz, że często artykuły piszą licealiści – nie ma zatem problemu z wiekiem – najważniejsza jest wartość merytoryczna pracy, tak?
Czy najpierw pisałeś na dany temat, a dopiero później proponowałeś gazecie swój artykuł, czy może odwrotnie – najpierw się zgłaszałeś i pytałeś, czy nie mógłbyś napisać na dany konkretny temat, a dopiero później pracę dostarczyć?
Pytam, bo myślę, że w niedalekiej przyszłości mógłbym spróbować, a kończę w tym rok gimnazjum.
20 kwietnia 2008 o 17:11:37 | Link do tego komentarza
Mnie zawsze odrzucało to, że główne tematy to jakieś banały, a jak chcesz coś ambitniejszego to nigdzie tego nie chcą :s
20 kwietnia 2008 o 17:26:10 | Link do tego komentarza
@Walker: Tak, najważniejsza jest zawartość :) Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej. Wbrew pozorom, nie tak trudno jest napisać i opublikować artykuł. Mnie więcej czasu blogowanie ostatnio zajmuje :)
Ja pytałem najpierw, czy by się zgodzili na publikację artykułu na dany temat (ale konkretnie podawałem temat, a nie np. że o bezpieczeństwie). Jak się zgodzili, to pisałem. Po kilku artykułach już konspektów nie dawałem, tylko „zamierzam napisać o tym i o tym” i nie było sprzeciwów nigdy.
Możesz się narazie zgłosić wolontarialnie do tzw. betatestów (np. w pismach z Wydawnictwa Software są takie pozycje). Będziesz dostawał artykuły mailem i zgłaszał, co w nich poprawić, pojawisz się w stopce jako betatester. Potem dużo łatwiej Ci będzie napisać jakiś artykuł – ja tak zaczynałem.
@brtk: Tak, to prawda. Nawet genialny temat niektórzy skrócą do jednej strony – to się nazywa głupota. Dlatego warto współpracować długo z danym wydawnictwem, by potem nie było problemów, że artykuł zajmuje 1/8 pisma :)
20 kwietnia 2008 o 18:42:35 | Link do tego komentarza
Też ostatnio zacząłem pisać teksty (jak na razie 5 artykułów w ciągu ok. dwóch miesięcy do dwóch pism). Co ciekawe sami się do mnie zgłosili:)
Z mojego skromnego doświadczenia mogę polecić taką formę zarobku – nie dość, że sprawia dużo frajdy to kasa faktycznie jest nie najgorsza i można zaszpanować przed znajomymi.
Chris, czemu nie polecasz pracy jako naczelny? Myślisz, że mało zarabiają?
20 kwietnia 2008 o 18:54:35 | Link do tego komentarza
@kosa: Zalezy pewnie od pisma. Mnie proponowano prace jako naczelny w okolicach 3000zl brutto w Wawie, takze smieszne pieniadze. Tyle to mi da 45minut pisania artykulow dziennie. Oczywiscie sa tez profity bycia naczelnym i zatrudnienia na etat, ale wydaja mi sie niewspolmierne do freelancingu w kwestii publicystyki.
20 kwietnia 2008 o 19:44:28 | Link do tego komentarza
To faktycznie nieciekawie. Chyba, że naczelny ma coś do roboty tylko przed deadlinem;) Ale z drugiej strony, jak sam piszesz, w końcu się wypalisz, ew. możesz mieć gorszy miesiąc itp…
20 kwietnia 2008 o 19:45:37 | Link do tego komentarza
@kosa: Pozycja rednacza ma to do siebie, że zazwyczaj nie wymaga pisania artykułów ;)
21 kwietnia 2008 o 15:38:59 | Link do tego komentarza
@Chris: Siedzisz, zbijasz bąki, a do tego Ci za to płacą :D
21 kwietnia 2008 o 22:48:43 | Link do tego komentarza
@klisiu: Za taką kasę to ja nawet bąków nie zbijam :P
11 czerwca 2008 o 22:35:44 | Link do tego komentarza
Bardzo ciekawy wpis.
@Chris: Rozpisałeś się o pisaniu własnych artykułów, a na początku wspominałeś również o korekcie… Co bym musiał zrobić, żeby nająć się do takiej roboty?
11 czerwca 2008 o 23:14:14 | Link do tego komentarza
@Mertz: Na początek kilka artykułów za darmo skorektuj, potem podaj cenę...
14 czerwca 2008 o 18:22:58 | Link do tego komentarza
Jeszcze jedno – ile mniej więcej czekasz na odpowiedzi od redakcji?
Bo mnie jedynie KŚ od razu na drugi dzień odesłał wiadomość, że nie mają miejsc, a reszta nic…
14 czerwca 2008 o 20:17:10 | Link do tego komentarza
@Mertz: To zależy od wydawnictwa. Niektórzy mają pocztę cały czas otwartą (zwłaszcza, jeśli pali im się grunt pod nogami ;)), ale większość niestety odpisuje co kilka dni… A niektórzy wcale (tylko jak utrzymują współpracę z dotychczasowymi autorami?). Dobrze znaleźć sobie jedno wydawnictwo i w nim się obracać.
02 sierpnia 2008 o 22:18:46 | Link do tego komentarza
Ciekawy tekst, naprawdę. Z tego co widzę w Twoim folio to piszesz raczej(tylko?) dla informatycznych czasopism branżowych. Jeśli ktoś wiedzy informatycznej nie posiada to takich artykułów nie „popełni” :) Mnie interesują felietony – takie, powiedzmy, ogólnospołeczne o wszystkim i o niczym. Czy masz doświadczenie z tego typu tekstami i czy ktoś w ogóle (jakieś wydawnictwo) jest zainteresowany takimi tekstami ?
03 sierpnia 2008 o 16:49:12 | Link do tego komentarza
@ijon: Ogólnie nie gustuję w felietonach. Wiem, że prasa z Wydawnictwa Software i bodaj magazyn Next publikują felietony.
19 maja 2009 o 22:16:03 | Link do tego komentarza
hej, czyli z tego co widze trzeba napisac im emaila z atykułem na probe, zeby zaczac wspołprace