14 kwietnia 2008
Ocena polskiej blogosfery
10:48:58Kategorie: Codzienność, Coś tu nie gra..., Informatyka, Refleksje, Wszystkie
W lutym tego roku zacząłem intensywnie udzielać się w tzw. blogosferze.
Po dwóch miesiącach mogę wreszcie wydać pewien werdykt i ocenić najpoczytniejsze polskie blogi, ich layouty, funkcjonalności oraz samych autorów. Opinie niby subiektywne, jednak obiektywność nie jest daleka...
Mam nadzieję, że krytyka będzie w miarę konstruktywna.

Wylewanie żalów
Mimo, iż frustracje o polskiej blogosferze nie są bezzasadne, nie chcę wzorem Piotra krytykować uogólniając.
Wolę podzielić indywidualności na kategorie (tak, szufladkuję was!), a następnie rozstrzelać więźniów lub wynieść ich na piedestały.
Wszystko, naturalnie, w duchu jakże genialnej akcji linkujmy (ja też wierzę, że dzięki mojemu podpisowi, ktoś nawróci się na linkowanie).
Zacznijmy więc...
Techcrunch - wannabes
Zacznę może od najbardziej irytującego typu, o którym wspominał Piotr Konieczny.
Czym objawia się techcrunch-wannabe?
Otóż jest to osoba, która nagminnie tłumaczy (fakt, swoimi słowami - szacunek) newsy z Techcruncha, linkuje do Mashable itd...
Kogo by tu wrzucić do tego worka...
Niechlubną listę rozpoczyna Antyweb ze - jak czytamy - "swoim spojrzeniem na Internet". Wtórują mu Webstop i Yashke. Po piętach depcze im netto.
Oczywiście, wszędzie info o akcji linkujmy, starcie Google App Engine, nowym WordPressie 2.5 (tak, bo czytelnicy to odczują...), video na flickerze, mapie trasy znicza w Google Maps... Coś pominąłem z ostatnich 3 dni?
Mam do was tylko jedną prośbę: nie powtarzajcie się. Dodajcie coś od siebie. Bo, ok - macie swoją oglądalność. Pytanie: czy macie też swoją dumę?
Ciekawostka: akurat powyższe osoby jako jedyne bodaj z tu opisywanych obchodziły Prima Aprilis 31 marca. Ale, kto by się tam przejmował swoimi czytelnikami, nie?
It's my life. Can you dig it?
Ciekawszą grupę stanowią osoby opisujące swoje życie w duchu IT. Minus takiego bloga jest taki, że zazwyczaj jest pozbawiony osobistych przemyśleń na tematy spoza IT (vide Riddle). Plus taki, że treść jest własnością autora i jest niepowtarzalna.
Osoby te czasem nawiązują do newsów z powyższych "źródeł", ale najczęściej asertywnie i subiektywnie, jak Tomasz Topa.
W komentarzach Piotra Koniecznego, Patrycji Kierzkowskiej, czy Patryka Zawadzkiego często tworzą się ciekawe, konstruktywne dyskusje. Widać, że kultura osobista właścicieli jakoś jednak wpływa na czytelników.
Wreszcie, pragnę wyróżnić blog Pawła Wimmera za obszerną treść tworzoną przez autora, która wyraźnie kontrastuje z innymi blogami. Paweł nie powtarza po innych, a inni po nim. Jakimś cudem zachowuje przy tym wysoką oglądalność i dobrą jakość tekstów oraz konstruktywne komentarze.
Do ciekawych blogów należy jeszcze zaliczyć Marketing w Internecie. Praca, którą autor wkłada w każdy wpis, jest godna podziwu. Treść jest wysokiej jakości i myślę, że zasłużenie ma PageRank aż 6.
Prowadzimy bloga. Za rączkę.
Wykluły się także jakieś mniejsze blogi, typu WebAudit (?), Polski Blogger, Topblogger, Zielony Blogger... Jaki jeszcze może być blogger?
W założeniu te serwisy miały chyba traktować o blogowaniu i polepszaniu jakości wpisów oraz wyglądu i funkcjonalności samego bloga.
To w założeniu, bo w praktyce blogi te są zupełnie niekonkretne. Ja popełniłem tylko jeden wpis na temat promocji i udoskonalania bloga, ale śmiem twierdzić, że jest bardziej konstruktywny, aniżeli większość treści z tychże blogów.
Rzecz w tym, że o tych sprawach można pisać konkretnie. Zanim jednak zacznie się uczyć innych, należy nauczyć siebie.
Funkcjonalności, użyteczności, layouty - takie tam
Mawia się, że content is king.
Prawda, ale nawet najlepsza treść jest do niczego, jeśli nie ma odpowiedniej oprawy, stylu, formy.
Zacznijmy od najważniejszego: nawigacja. Użytkownik kończy czytać post - potrzebuje iść do innego wpisu lub umieścić komentarz. Mało kto dodaje linki do innych stron pod wpisem, zaś żenujące blox.pl wymaga przejścia na inną stronę, by komentować...
Przy okazji bloxowych rozwiązań: tak brzydka, domyślna czcionka w komentarzach jest nieczytelna. Użytkownicy WordPressa natomiast pieszczą strony główne, zaś strony wpisów są puste - jeśli jest link do wykopu i strony głównej, to już sukces. Przede wszystkim brakuje mi jednak nawigacji do kolejnych i poprzednich wpisów w znakomitej większości blogów, zaś w przypadku niektórych (głównie Joggerowych) - nawet przechodzenia do poprzednich stron wpisów bez pomocy archiwum.
Nie jestem guru w tych sprawach, ale prosty panel pod wpisem tego postu zdaje u mnie w pełni egzamin - polecam takie rozwiązanie.
Kolejna lekcja: ortografy. Rozumiem, każdemu się może zdarzyć. Jeśli się jednak popełnia 10 błędów na wpis (patrz: Antyweb), można rozważyć podsunięcie go do korekty przed publikacją.
Akcja: Blogujmy!
W moich oczach tworzenie polskiej blogosfery nie polega na tłumaczeniu zagranicznej. Statystyki wskazują, że własna treść jest poczytniejsza od suchych informacji z sieci.
Na wzór niedawnego manifestu: nie kopiujmy treści, o IT piszmy w perspektywie naszego życia, wczujmy się w użytkownika i sprawdźmy, czy nawigacja bloga jest przyjazna, zaś layout nie odstrasza.
Na koniec... Jeśli ktoś się poczuł urażony, nie miałem tego w zamiarze. Oceniam to, jak ludzie prowadzą swoje blogi, a nie jacy są w realu.
Ah, już widzę te wszystkie "nie jesteś lepszy" :)
Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS
lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!








14 kwietnia 2008 o 11:15:53 | Link do tego komentarza
Także uważam, że blogi w „duchu IT” jak to nazwałeś są najlepszy. Tekst przetłumaczyć każdy może, a blogi o blogowaniu? kiedyś się temat wyczerpie tak jest z polskimbloggerem.
14 kwietnia 2008 o 11:20:20 | Link do tego komentarza
@Alvarus: Jasne, że może. To tylko moje takie subiektywne odczucie, że przepisywanie cudzych treści jest niezbyt ambitne i godne pochwały…
14 kwietnia 2008 o 11:44:50 | Link do tego komentarza
brawo – taki wpis po dwóch miesiącach w blogosferze… ;-)
mogłeś jeszcze nadmienić, że piszesz o blogach tzw. profesjonalnych i niemal wyłącznie ze sfery IT.
14 kwietnia 2008 o 11:53:36 | Link do tego komentarza
@adanti: Od dwóch miesięcy się udzielam. Czytuję w zasadzie odkąd założyłem swojego bloga.
Faktycznie, opisuję tylko sferę IT, jednak sam mam głównie takich czytelników.
14 kwietnia 2008 o 12:46:51 | Link do tego komentarza
Teza odważna i właściwie autor powiedział to, co wszyscy widzą, ale tylko nieliczni mają odwagę o tym mówić.
Kolega ma mały staż w blogowaniu, więc jeszcze nie przesiąknął pewnymi nieformalnymi układami, które czasami blokują człowieka w postaci następującej: „Może i bym szczerze napisał, że X to taki i owaki, ale za tydzień widzimy się na imprezie branżowej, no i tak jakoś głupio”.
Pół żartem piszę to oczywiście, ale coś w tym jest. Jak człowiek z innymi jest w jakimś gronie od dłuższego czasu, to stara się opisywać zjawisko, niekoniecznie podając, kogo konkretnie ma na myśli. A mądry Czytelnik i tak będzie wiedział, o kim mowa. :)
Natomiast kiedy ktoś jest nowy w gronie, to nie czuje się takiej presji i wali od razu ksywami, prosto z mostu. W sumie może i lepiej.
Inna kwestia. Niezbyt rozumiem zestawienie Drózda z Zielonym Bloggerem i całą resztą wymienionych w tamtym akapicie. Chris, to nie ta liga, z całym szacunkiem dla Zielonego i innych.
14 kwietnia 2008 o 12:49:17 | Link do tego komentarza
I jeszcze jedno. Osobiście jestem zawsze pod wrażeniem komentarzy u Netto. Wiadomo, czasami troll się trafi, ale ogólnie konkret, kropka, przecinek. Poziom jest naprawdę wart odnotowania.
14 kwietnia 2008 o 13:05:11 | Link do tego komentarza
@shrew: Mały staż bym nie rzekł. Ten blog jest starszy, niż znakomita większość linkowanych w tym wpisie. Inna rzecz, że wcześniej mi służył jako notatnik. Nie chciałbym jednak, by mnie postrzegano jako kogoś, kto jeszcze nie zna reguł tej gry. Po prostu mi jest obojętny stosunek autorów blogów, na których własnych doświadczeń jest mało co. Kawa na ławę i tyle.
Co do WebAuditu – faktycznie, zastanawiałem się nad tym blogiem. Z racji użyteczności itp. najbardziej mi jednak w ten deseń pasował, mimo, że (oddaję sprawiedliwość) niektóre wpisy mają bardziej osobisty wydźwięk, a inne są techcrunchowe lub po prostu nowe (w stylu Pawła Wimmera). W mojej opinii ten blog miał prezentować bardziej porady, ale zmieniła się jego zawartość, więc ciężko go jednoznacznie sklasyfikować.
Dziękuję, że nakłoniłaś mnie do drugiego przemyślenia – rozwiążę sprawę niepewnym przekreśleniem.
Komentarze na netto czasem faktycznie są trafne, ale jak widzę te piękne czcionki i rozciągniętą stronę w 1024/ff to mi się odechciewa wracać do dyskusji… Co trudne nie jest, bo powiadamiania o nowych komentarzach blox jeszcze nie wymyślił (chyba, że ktoś lubi mieć w czytniku RSS wszystkie wpisy z netto jako osobny kanał).
15 kwietnia 2008 o 02:39:19 | Link do tego komentarza
Nie poczułem się urażony, bo zgadzam się z Twoją oceną mojego bloga. Tak jest niekonkretny. Ale ja nigdy nie napisałem, że chcę kogoś uczyć czy pouczać. Nigdzie i nikomu nie wmawiam, że jestem guru od czegokolwiek, epitet „zielony” miał to podkreślać. I nie musisz silić się na złośliwości, bloger może być różny: kolorowy, szary lub podłużny, tak jak i ludzie różnią się między sobą.
Ot, piszę sobie, trochę dla siebie, trochę nie, nieregularnie bardzo, próbując (nie zawsze z sukcesem) trzymać się założonej na wstępie tematyki. I tyle ;) Nikt nikogo pod pistoletem nie trzyma. Oczywiście, masz prawo oceniać. Ja też mam.
Szkoda, że nie oceniłeś swojego bloga (trawestując Twoje słowa: zanim ocenisz innych oceń sam siebie), bo on też jest niekonkretny. Niby o Twoich odczuciach związanych ze studiami i IT (i naprawdę miejscami czyta się z przyjemnością), ale czy naprawdę katastrofy największych tam świata, albo tsunami są w perspektywie Twojego życia? OK, masz swoją oglądalność.
Tak samo jak tym postem, tu może nawet większą. I w zasadzie wiadomo, o co Ci chodzi ;)
15 kwietnia 2008 o 02:50:50 | Link do tego komentarza
i jeszcze @ shrew: sugerujesz, ze wszyscy to tchórze, albo konformiści. A może większość po prostu nie ma takiej wewnętrznej potrzeby oceniania każdego X i mówienia że jest taki czy owaki. W każdym razie ja nie mam.
15 kwietnia 2008 o 06:41:05 | Link do tego komentarza
Szanowny autor zatytułował swój wpis, że tak powiem, dość górnolotnie :-)
Na Polską blogosferę składają się setki tysięcy blogów. A tu widzę ocenę kilkunastu i to dość pobieżną.
15 kwietnia 2008 o 08:40:52 | Link do tego komentarza
Wpisujcie miasta! :)
Krytyka jest średnio konstruktywna i w sumie ograniczająca się do wytknięcia podstawowych wad danej strony. Konstruktywności w tym niewiele ale zawsze coś. Za to wykresiki prima sorte! Serio, sam rysunek by wystarczył :)
Ogólnie – fajne czytanie przy porannej kawie. Dzięki!
15 kwietnia 2008 o 09:07:46 | Link do tego komentarza
(Komentarz zmodyfikowany 18.04.2008 o 12:16)
Niejeden się zakrztusi kawą... Chris, dzięki za kilka interesujących adresów blogów wraz z opisem :-) . Nawiasem mówiąc, Twój blog też nie powala estetycznym wyglądem, szczególnie tytuły wpisów (przynajmniej w IE6 – sorry, ale do 15-tej dysponuję tylko tym „wynalazkiem”)
15 kwietnia 2008 o 10:31:08 | Link do tego komentarza
Zgadzam się z CoSTa, rysunek by wystarczył :)
15 kwietnia 2008 o 11:57:58 | Link do tego komentarza
Tezy artykułu odważne, acz w dużej części nietrafione.
Wódki z Marczakiem i Jagodzińskim nie piłem (to tak a propos komentarza nr 5), ich blogi czytam bardzo regularnie i wcale nie uważam, aby były wyłącznie „przedrukami” zagranicznych serwisów. Zresztą wyczuwam tu takie założenie „po co pisać po polsku, skoro jest na techcrunchu, wszak wszyscy go czytają”. Ja na przykład nie czytam anglojęzycznych serwisów poświęconych IT. Nawet na slashdota nie zaglądam. I bardzo chętnie czytam owe „przedruki”, bo skoro dwie osoby o tym napisały, to znaczy że sprawa jest istotna.
Z kolei sam na swoim blogu czasami nawiązuję do różnych ciekawych artykułów z zakresu usability w anglojęzycznej blogosferze, bo jestem pewien, że większość czytelników tam nie zagląda.
I jeszcze z ciekawości – jak wywnioskowałeś, że na blogu WebAudit miały być porady i kiedy według Ciebie to się zmieniło? ;-)
15 kwietnia 2008 o 13:09:57 | Link do tego komentarza
Co do rysunku… Powiem tylko coś oczywistego: jest w pełni celowy. Kto nie zrozumiał, nie zrozumie.
@Robert: Tak wywnioskowalem po tresci wpisow. Mialem na mysli, ze niektorzy sie twardo trzymaja swojej tematyki (np. Antyweb), a Ty masz taka bardziej mieszanke. Moze zle to okreslilem, ze sie „cos zmienilo”.
@Tomek: Mój blog nie jest jednym z poczytniejszych, więc nie widzę sensu podkreślać jego niewątpliwych wad :) Miałem na myśli to, że o blogowaniu jako takim można pisać konkretniej, linkować do ciekawych rozwiązań, udogodnień itp… Natomiast z niektórych z tych blogów leje się woda, zaś inne jakby nie stosowały się do własnych porad – grzeszą funkcjonalnością...
Co do reszty – pamiętajcie: subiektywna opinia.
15 kwietnia 2008 o 14:45:26 | Link do tego komentarza
Tak mi się skojarzyło: przeciętny kierowca po dwóch miesiącach jeżdżenia też myśli, że już umie jeździć. Tym bardziej, że przedtem przez lata był wożony jako pasażer. ;-P
Ale skoro chcesz dyskusji merytorycznej – proszę bardzo. ;-)
Czytając ten wpis odniosłem wrażenie, że postanowiłeś po prostu udowodnić tezę, iż polskie blogi techniczne nie niosą oryginalnych treści, a jedynie są kalką newsów z Techcruncha, co najwyżej podlanych odrobiną własnego komentarza i potem serwowanych z rączki do rączki, w ramach specyficznej formy lansu.
Jednak już tytuł jest mylący. „Polska blogosfera” to nie tylko te parę blogów, o których tu napisałeś. Owszem, reszta to – niestety, albo stety – m.in. setki tysięcy bLoGa$Qff rOOshOffYh NaStOlAteq. Ale także sporo (parę, paręnaście tysiecy?) blogów ludzi bardziej dojrzałych, opisujących swoje życie czy przemyślenia. To również sporo (też parę tysiecy?) blogów tematycznych na tematy całkiem nietechniczne. To również blogi o wiele bardziej specyficzne, np. rysunkowe (takie jak Chomiks, Kartonki, Porysunki).
Piszesz, że wybrałeś do oceny „najpoczytniejsze polskie blogi, ich layouty, funkcjonalności oraz samych autorów”.
Pierwsza sprawa – poczytność. Mam wrażenie, że jednak jest całkiem sporo blogów, które pominąłeś, bo nie korzystają z Joggera ani Bloxa. Nawet jeśli chciałeś się ograniczyć do blogów „technicznych”. Nie widzę jednak żadnej wzmianki o sposobie ich wyboru i źródle, z którego brałeś informacje o poczytności (czy były to dane z liczników na samych blogach, z liczników na stronach głównych/katalogowych Joggera/Bloxa, z liczby osób podłączonych do feedów?), więc nie bardzo jest jak się ustosunkować.
Druga rzecz – layout i funkcjonalność – to sprawa bardzo mocno dyskusyjna. Większość osób korzystających z konkretnych platform jest ograniczona przez liczbę dostępnych opcji i skórek. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest tu Riddle, którego perfekcyjna aż do próżności (pun intended :
) ) skórka to wizytówka jego umiejętności webmasterskich i znajomości wewnętrznych bebechów Joggera, dostępnej nielicznym (a wynikającej z faktu, że to on przecież sporo skórek Joggera projektował czy portował ;) ).Niemniej, przeciętny blogger techniczny nie przywiązuje większej wagi do skórki: liczy się bardziej treść, a nie forma. I to samo dotyczy rozszerzania bloga o różne zaawansowane funkcje (trackback, pingback, feedy RSS/Atom, linki do Digga/Wykopu/Technorati/del.icio.us itd.) – wśród wspomnianych przez Ciebie autorów blogów kojarzę ze trzech webmasterów, którzy mogliby sobie taką funkcjonalność dopisać. Większość woli jednak skupić się na treści, nie na formie.
Ostatnia kwestia to autorzy blogów. Wrzucanie tego punktu do oceny bloga to mylenie pojęć. Z osób, o których piszesz, większość skupia się na kwestiach technicznych; nieliczni dodają czasem osobiste notki w blogu technicznym, a pozostali albo nie piszą o swoim życiu, albo mają do tego oddzielne blogi. Niemniej, nie bardzo rozumiem, co chciałeś tu oceniać. Kulturę osobistą? Według jakich kryteriów? Jakimi metodami? Znasz wszystkich osobiście? Przecież to, co człowiek pisze i jak pisze, nie ma większego przełożenia na jego umiejętności społeczne. Faktycznie, o autorach blogów napisałeś niewiele, więc też trudno się odnieść.
W sumie nie mam się co czepiać, zastrzegałeś, ze to subiektywna ocena. Ale nawet jeśli badana próbka była nieliczna, metody niejasne, a wywód sprawia wrażenie dowodu przez założenie tezy, to i tak sam pomysł takiej syntezy jest całkiem interesujący.
Jeżeli jednak będzie Ci się chciało w przyszłości zadbać o obiektywne spojrzenie: uporządkować pomysły, dobrać metodykę badań i rozszerzyć próbkę na tyle, żeby faktycznie można było mówić o reprzentatywnej próbie polskiej blogosfery, to bardzo chętnie przeczytam kontynuację. Polskiej blogosferze brakuje katalogów czy agregatorów z prawdziwego zdarzenia, takiego serwisu na miarę Technorati – wszelkie próby jej opisu są bardzo wyrywkowe. Sam pomysł jest bardzo fajny, tylko wykonanie jeszcze mocno takie sobie.
15 kwietnia 2008 o 14:48:24 | Link do tego komentarza
Powyższe przekreślenie w akapicie dotyczącym layoutu i funkcjonalności nie było zamierzone – nie przypuszczałem, że Textile zinterpretuje moje emotki w ten sposób. Swoją drogą, a propos funkcjonalności właśnie – od zawsze brakuje mi w Joggerze podglądu komentarza przed wysłaniem.
15 kwietnia 2008 o 16:34:57 | Link do tego komentarza
Cóż, słuszności poglądu na podział i odwagi umniejszyć nie można.
Zastanawiam się trafiając na tego bloga po raz kolejny „po sznurku sensacji”, czy aby nie taki właśnie styl założył sobie Autor na uzyskanie popularności.
Odważne wpisy i komentarze Autora na innych blogach w formie takiego młodego pyskacza – dość agresywne ale na pewno z dozą słuszności. Gdzieś z tyłu głowy, gdy to czytam nasuwają się mi skojarzenia z „Faktem”.
Na koniec pochwalam odwagę i celność uwag.
15 kwietnia 2008 o 18:10:57 | Link do tego komentarza
czy można jednak oceniać blogosferę przeglądając najpoczytniejsze blogi? Większość i tak tworzą te marginalne, mniej poczytne, ale często bardziej wartościowe.
Każdy uogólnia, ja też – ale bez przesady
Ad Techncruch-wannabies…kilka osób z Twojej listy zdecydowanie wykluczam. Webstopa i netto. Oni dodają swoje niekrótkie zdania na temat. Oprócz kwestii inforacyjnej, która jest poboczna, głównym menu jest komentarz.
Może po prostu za mało ich poprzeglądałeś...? A może właśnie poprzeglądałeś nie wgłębiając się w lekturę? Tam jest dużo słów od siebie.
A blog Pawła Wimmera zaliczałabym do techcrunch-wannabies. Bardziej niż te powyższe blogi. Co nie znaczy, że to jest źle
A blogi o blogach z reguł są niekonkretne. Temat blogosfery i blogowania to temat rzeka, trudno ograniczać to tylko do super notek o designie blogowym czy zarabianiu, czy jakichś innych konkretnych poradach.
Wpis ten, nie nazwałabym ‘oceną polskiej blogosfery’. I jak CoSTA powiedzial, srednio konstruktywnie wyszło.
Ogólem rzecz biorąc, wydaje mi sie za za krotko poczułeś blogosferę, że tak ją prosto i beznamiętnie podzieliłeś ;)
Mimo wszystko, obrazek super a i ciekawie widziec jak ktos postrzega blogosfere :)
adanti, blogi o IT to blogi profesjonalne? Bzdura ;)
15 kwietnia 2008 o 18:53:11 | Link do tego komentarza
Zgadzam się z Lanooz- albo oceniasz najpoczytniejsze polskie blogi, albo całą blogosferę. Kłania się krzywa dzwonowa: najwięcej jest blogów przeciętnych, a najmniej tych wybitnych i tych najgorszych. Branie pod uwagę tylko skrajności nie daje dobrych rezultatów.
Przejrzyj jeszcze kilkaset blogów, sam trochę popisz, a potem stwórz nowy wpis pt. „Ocena polskiej blogosfery”. Będzie, mam nadzieję, lepszy.
15 kwietnia 2008 o 19:02:24 | Link do tego komentarza
O! jak dwa lata temu miałem bloga IT, to pisało się na takie rzeczy. Widzę, że panowie jesteście dalej w kropce.
Let the market works, a nie użalać się.
15 kwietnia 2008 o 19:42:40 | Link do tego komentarza
Dzięki wszystkim za poważne podejście do sprawy i sensowne komentarze.
Nie będę siłą bronił tych tez, które wygłosiłem, bo to tylko moja opinia.
Celem tego wpisu nie było nabicie sobie komentarzy, czy czytelników – tamy okazują się wielokrotnie popularniejsze :D Chciałem poznać opinię innych ludzi na ten tmat i wyszło to całkiem nieźle.
Co do tytułu i próbki… Fakt, blogi liczymy w tysiącach. Nikt nie oceni jednak wszystkich, zaś uogólnienie jest dosyć oczywiste: wiemy, że większość to personalne blogi, które niezbyt „poruszają internetem”. Chciałem tu ocenić te blogi, które w moim mniemaniu nakręcają (w większym lub mniejszym stopniu) polską blogosferę. Jeden Antyweb jest bowiem wart więcej w rozgłosie, niż tysiąc blogów gimnazjalistów (bez obrazy). Usprawiedliwię się także, że koło 3 blogów z wymienionych ma niską publikę, jednak zauważyłem pewien potencjał lub dynamizm w rozwoju, stąd je uwzględniłem.
Pozwolę sobie jeszcze ostatni raz wyjaśnić: poczytne blogi obserwuję od założenia swojego, czyli gdzieś lat 2005 / 2006. Udzielam się (czyli komentuję namiętnie) od dwóch miesięcy. Liczę, że ta różnica będzie zrozumiana.
15 kwietnia 2008 o 20:32:25 | Link do tego komentarza
Jakieś naście lat temu myślałem podobnie. Spędziłem kilka tygodni czytając grupy dyskusyjne a jak się już odezwałem to uważałem się na „niewiadomojakiegoeksperta” (nie mylić z Ekspertem). Życie na szczęście szybko zweryfikowało moje poglądy, dzięki czemu z pewnością uniknąłem wielu przykrych dyskusji (z drugiej strony pozbawiłem niewątpliwej rozrywki stałych bywalców usenetu ;) ).
Generalnie podpisuję się pod sporą częścią komentarzy. Szumny tytuł, uboga treść, rozdmuchana forma. Zupełnie jak ostatnio czytane przeze mnie artykuły w prasie. ;) I choć wymienione przez Ciebie blogi czytam w miarę regularnie to w moim czytniku sporo jest wartościowych pozycji niekoniecznie poruszających tematykę IT. A polska blogosfera to nie tylko piko, netto i riddle.
I jeszcze jedna sprawa, którą piętnujesz we wpisie. Aż się prosi o skwitowanie tego słowami „przyganiał kocioł garnkowi”. Funkcjonalność powiadasz? A gdzie podgląd komentarza, o którym pisze Godryk? Przecież Jogger już od dłuższego czasu to umożliwia. :]
Owszem, czepiam się. Jak zwykle zresztą. ;)
15 kwietnia 2008 o 20:34:20 | Link do tego komentarza
@Yano: Tyle, że mój blog nie traktuje o funkcjonalności.
15 kwietnia 2008 o 21:41:07 | Link do tego komentarza
Coś jogger szwankuje, więc zamiast ponownie pisać to samo, skrócę:
Wymienieni przez Ciebie blogerzy też nie piszą li tylko o funkcjonalności a jak się kogoś krytykuje to samemu wypada być czystym. Poza tym była to forma zaproszenia do pogrzebania w szablonie wpisów. :)
A kwestię różnic znakomicie opisał Godryk na przykładzie kierowcy w dwumiesięcznym stażem. ;)
Co nie znaczy, że z takiego kierowcy nie wyrośnie drugi Kubica. ;)
15 kwietnia 2008 o 21:51:32 | Link do tego komentarza
Co do techcrunch-wannabes (bez „i” przed „e”).
Antyweb nie jest przedrukiem z techcruncha, i to zdecydowanie. Powinienes sledzic ten blog troche dluzej a zauwazylbys, ze bardzo duzo wpisow dotyczylo polskiego internetu i polskich stron.
Netto… Netto jest do kitu i to po calosci. Szczerze mowiac, to od dluzszego czasu Marcin strasznie pajacuje w kazdym swoim wpisie i az sie tego nie chce czytac. W kolko tylko spolecznosci, spolecznosci, spolecznosci. Podniecanie sie spolecznosciami, podniecanie sie tym, ze ktos na swoim blogu napisal jakis oczywisty wniosek, podniecanie sie tym ze … i tak w kolko (w kolko jednego tematu). A juz zupelnie dobil mnie tekst o tym, ze blogowanie to taka strasznie ciezka robota, presja czasu, czytelnikow, i w ogole potworne zagrozenie dla zdrowia.. Ta, szczegolnie w naszych warunkach gdzie blogerzy zarabiaja kupe siana tak jak ci w USA – ktos tu chyba naprawde jest techcrunch-wannabe.
A kiedys to byl blog o internecie – kto czytal dawno temu, ten wie.
Blog P. Wimmera czytam i polecam. Zreszta sama osoba p. Wimmera to konkret, pamietam go jeszcze z PC Kuriera (ktos procz mnie pamieta taki tygodnik?) i juz wtedy z przyjemnoscia sie czytalo.
Pozdrawiam wszystkich.
15 kwietnia 2008 o 23:17:27 | Link do tego komentarza
Ciekawe, jakoś antyweb nie komentuje, a zawsze ma tyle do powiedzenia w komentarzach :) Czyżby korekta go zżarła, a może zrzarła? :)
A tak na poważnie, to wiele z tych blogasków powinno po prostu zniknąć, powinien zostać jeden dwa blogi i koniec. Nie marnowałbym czasu na wielokrotne czytanie tej samej nędznej treści u wszystkich lanserów.
16 kwietnia 2008 o 01:04:06 | Link do tego komentarza
(Komentarz zmodyfikowany 16.04.2008 o 08:03)
Mała uwaga – „wannabee” znaczy mniej więcej „kiepski naśladowca”, „imitator”. Jeśli ktoś tylko tłumaczy, przekazuje dalej, to może zasługuje na takie miano. Jeśli ktoś sam sprawdzi, odniesie się do polskich warunków, skomentuje sensownie, to na takie miano w żadnej mierze nie zasługuje.
To gwoli uporządkowania terminologii, bo dostrzegam tu pewne nadużycia w dyskusji.
Mały przyczynek:
link
16 kwietnia 2008 o 08:11:35 | Link do tego komentarza
Zgadzam się z tym, że jeśli ktoś odniesie się do polskich realiów, to już jest inna sprawa. Ale jak czytam na kilku kolejnych blogach, że powstało Google App Engine i kropka, to już podpada pod przepisywanie informacji (tyle, że w innym języku).
I oczywiście nie ma co sugerować, by ktoś zrezygnował z informowania na swoim blogu i włączył się do dyskusji w komentarzach na innym – jeśli ma coś do powiedzenia.
Natomiast może autorzy powinni pomyśleć nad wspólnym projektem. Pamiętajmy, że tc, mashable i inne popularne „blogi” są prowadzone przez wiele osób i w tym tkwi także ich przewaga nad indywidualnościami. Pewnie – zarobki i prestiż jednostki może mniejsze z początku. Natomiast po pewnym czasie taki serwis informacyjny (ale także z informacjami z Polski) by zmonopolizował rynek, osiągając większą oglądalność, niż wszystkie te blogi razem wzięte.
Może choć taki wniosek ktoś wyciągnie z tej dyskusji i wprowadzi go w życie – to by już był pewien sukces.
16 kwietnia 2008 o 13:51:56 | Link do tego komentarza
@Chris, przed rzuceniem pomysłu zastanawiasz się nad nim? ;) Chciałbyś pozwolić w Internecie jednej osobie pisać na temat google app? Reszta nie może się wypowiedzieć? Wchodzisz komuś do pokoju i zmieniasz obrazki na ścianach? Brzydko mi tu pachnie, a pachnie nieświadomym cenzorowaniem treści. Jak w kapitalizmie, pozwól, żeby rynek odsiał słabe produkty.
16 kwietnia 2008 o 14:16:15 | Link do tego komentarza
@Dominik: Ja nikomu nic nie nakazuje ani nie przesuwam mu obrazków w domu czy na blogu. Wyrażam swoją opinię, która bynajmniej nie jest związana z cenzurowaniem treści – zupełnie z kosmosu wzięta teza. Nie mam nic przeciwko wielu głosom na dany temat w różnych miejscach, natomiast nie podoba mi się publikowanie identycznych informacji. Nie wybiegając poza przykłady z wpisu: w sprawie Google App Engine wszyscy napisali, że jest i dali link. Każdy swoimi słowami. Dużo bardziej podobała mi się ta informacja na blogu django
Nawet na techcrunch stworzyli prostą aplikację, dodali swoje wrażenia. A u Polaków – nic. Link zaczerpnięty z innych źródeł. Dostrzeż różnicę.
16 kwietnia 2008 o 18:50:04 | Link do tego komentarza
Jeden Antyweb jest bowiem wart więcej w rozgłosie, niż tysiąc blogów gimnazjalistów (bez obrazy).
Chris, a powiedz mi. Czy to właśnie rozgłos i szum się tu właśnie liczy? Antyweb napędza tylko chwilowo. Może jakimś niusem, o których czytał np na Mashable. Albo sam odkryje jakiś drobny absurd wielkiego portalu.
Ale czy to rzeczywiście ważny miernik bloga?
Bo na dłuższą metę, Antyweb daje nic.
16 kwietnia 2008 o 21:53:38 | Link do tego komentarza
@Chris, oczywiście, że nic nikomu nie nakazujesz, dziwię się, że tak dosłownie odebrałeś to, co napisałem ;)
Gdyby Ci jeszcze dane było przesuwać obrazki w domach innych… strach pomyśleć. A poważniej, piszesz „nawet techcrunch”, jakbyś mówił o malutkim blogu bez zaplecza – to chyba niefortunne sformułowanie z Twojej strony, hm?
Ogólne wnioski i „zarzuty” zostały już opisane – szumny tytuł, mało treści, pojechanie po popularnych blogach (łatwo o dyskusję, to jasne). Plus „manifest” na koniec. Przy tym wszystkim sam sobie zaprzeczasz, bo…
Twierdzisz, że blogi: antyweb, yashke, webstop i netto to „niechlubna lista”. Po czym piszesz, że dobre treści generują ruch „jak pokazują statystyki”. Czyli według Twojej teorii i logiki blogi te – bo mają wysoką oglądalność – zawierają dobrą treść.
Nie mówiąc już o problemie (?) z prima aprilisem, o którym piszesz.
Ten wpis przeminie, może kiedyś tu jeszcze wpadnę. Może nawet znajdę lepszą „analizę”. Powodzenia.
16 kwietnia 2008 o 23:00:50 | Link do tego komentarza
@olaf: Do żadnej z powyższych. Nigdy nic u Ciebie nie czytałem, ale na pierwszy rzut oka IT to nie jedyna tematyka, którą się zajmujesz.
@Lanooz: Pod względem rozprzestrzeniania informacji, to jednak te serwisy teraz wiodą prym. Czy te informacje są istotne, to inna sprawa. Wg mnie są, tyle, że męczy czytanie tego samego w kolejnych kilku RSSach. Bloga w sumie można oceniać na kilku płaszczyznach co do ważności: PR, BL, treści i oglądalności. Pierwsze dwa są w sumie podobnymi wyznacznikami i niezbyt sensownymi (można spamować fora i zyskać PR / BL). Treść każdy sam umie ocenić, ale to sprawa bardzo subiektywna (chociaż np. ciężko podważyć jakość treści na Marketingu w Internecie), natomiast oglądalność daje już ogólniejszy pogląd… Mimo, że – jak wiemy – większość nie reprezentuje zazwyczaj najlepszych racji (patrz skład poprzedniego rządu).
P.S. Ustaw sobie z-index tego Fair Play w rogu, bo jest pod layem w moim ff2.
@Dominik: Tak, niefortunne. Lista niechlubna, bo treści są niezbyt autorskie. Nie podważam ich istotności, bo są w połowie przypadków ciekawe i wartościowe.
16 kwietnia 2008 o 23:15:43 | Link do tego komentarza
skoro nie chcesz czytać tego samego po raz n-ty to zostaw jeden blog z tych wszystkich a reszte wyrzuć z RSS.
pamiętaj że nie wszyscy czytają wszystkie te blogi, które wymieniłeś.
według mnie jeśli nie jest to kopiowanie treści to każdy z blogów wnosi coś swojego do danego tematu i każdy z nich piszę pod innym kątem.
19 kwietnia 2008 o 16:54:30 | Link do tego komentarza
Panie Chris, z dupy ta ocena. Owszem to Twoje poletko i sobie możesz pojeździć po wszystkich tak jak Ci się to podoba, ale że tak powiem, konstruktywnych uwag i jakiejkolwiek opinii, która faktycznie szkicowałaby obraz polskiej blogosfery po prostu nie ma.
No, pardon, może uwaga o tym, że Antyweb, Yashke i Netto, to blogi, które „przepisują anglojęzyczne newsy” i mają czelność nazywać to „własnym spojrzeniem, wypunktowaniem itd.”, jest słuszna.
Reszta, to chyba forma autopromocji. Skutecznej, bo jak widać trochę komentarzy i ludzi wokół tego wpisu udało Ci się zebrać.
25 kwietnia 2008 o 19:53:07 | Link do tego komentarza
Ty, RAFi, nie kazdy moze byc tak obiektywny i konstruktywny jak Ty.
Twoj komentarz to przyklad wzorowego, konstruktywnego komentarza z ktorego bije ponad 3 letnie doswiadczenie w blogowaniu.
Teraz rozumiem dlaczego ten tekst jest „z dupy” dla Ciebie.
26 kwietnia 2008 o 00:00:40 | Link do tego komentarza
Swoja opinie w tej gestii wyrazil takze Stanislaw Stanuch w notce Antyweb rzadzi a ja wole oryginaly