W lutym tego roku zacząłem intensywnie udzielać się w tzw. blogosferze.

Po dwóch miesiącach mogę wreszcie wydać pewien werdykt i ocenić najpoczytniejsze polskie blogi, ich layouty, funkcjonalności oraz samych autorów. Opinie niby subiektywne, jednak obiektywność nie jest daleka...

Mam nadzieję, że krytyka będzie w miarę konstruktywna.

Blogosfera

Wylewanie żalów

Mimo, iż frustracje o polskiej blogosferze nie są bezzasadne, nie chcę wzorem Piotra krytykować uogólniając.

Wolę podzielić indywidualności na kategorie (tak, szufladkuję was!), a następnie rozstrzelać więźniów lub wynieść ich na piedestały.

Wszystko, naturalnie, w duchu jakże genialnej akcji linkujmy (ja też wierzę, że dzięki mojemu podpisowi, ktoś nawróci się na linkowanie).

Zacznijmy więc...

Techcrunch - wannabes

Zacznę może od najbardziej irytującego typu, o którym wspominał Piotr Konieczny.

Czym objawia się techcrunch-wannabe?

Otóż jest to osoba, która nagminnie tłumaczy (fakt, swoimi słowami - szacunek) newsy z Techcruncha, linkuje do Mashable itd...

Kogo by tu wrzucić do tego worka...

Niechlubną listę rozpoczyna Antyweb ze - jak czytamy - "swoim spojrzeniem na Internet". Wtórują mu Webstop i Yashke. Po piętach depcze im netto.

Oczywiście, wszędzie info o akcji linkujmy, starcie Google App Engine, nowym WordPressie 2.5 (tak, bo czytelnicy to odczują...), video na flickerze, mapie trasy znicza w Google Maps... Coś pominąłem z ostatnich 3 dni?

Mam do was tylko jedną prośbę: nie powtarzajcie się. Dodajcie coś od siebie. Bo, ok - macie swoją oglądalność. Pytanie: czy macie też swoją dumę?

Ciekawostka: akurat powyższe osoby jako jedyne bodaj z tu opisywanych obchodziły Prima Aprilis 31 marca. Ale, kto by się tam przejmował swoimi czytelnikami, nie?

It's my life. Can you dig it?

Ciekawszą grupę stanowią osoby opisujące swoje życie w duchu IT. Minus takiego bloga jest taki, że zazwyczaj jest pozbawiony osobistych przemyśleń na tematy spoza IT (vide Riddle). Plus taki, że treść jest własnością autora i jest niepowtarzalna.

Osoby te czasem nawiązują do newsów z powyższych "źródeł", ale najczęściej asertywnie i subiektywnie, jak Tomasz Topa.

W komentarzach Piotra Koniecznego, Patrycji Kierzkowskiej, czy Patryka Zawadzkiego często tworzą się ciekawe, konstruktywne dyskusje. Widać, że kultura osobista właścicieli jakoś jednak wpływa na czytelników.

Wreszcie, pragnę wyróżnić blog Pawła Wimmera za obszerną treść tworzoną przez autora, która wyraźnie kontrastuje z innymi blogami. Paweł nie powtarza po innych, a inni po nim. Jakimś cudem zachowuje przy tym wysoką oglądalność i dobrą jakość tekstów oraz konstruktywne komentarze.

Do ciekawych blogów należy jeszcze zaliczyć Marketing w Internecie. Praca, którą autor wkłada w każdy wpis, jest godna podziwu. Treść jest wysokiej jakości i myślę, że zasłużenie ma PageRank aż 6.

Prowadzimy bloga. Za rączkę.

Wykluły się także jakieś mniejsze blogi, typu WebAudit (?), Polski Blogger, Topblogger, Zielony Blogger... Jaki jeszcze może być blogger?

W założeniu te serwisy miały chyba traktować o blogowaniu i polepszaniu jakości wpisów oraz wyglądu i funkcjonalności samego bloga.

To w założeniu, bo w praktyce blogi te są zupełnie niekonkretne. Ja popełniłem tylko jeden wpis na temat promocji i udoskonalania bloga, ale śmiem twierdzić, że jest bardziej konstruktywny, aniżeli większość treści z tychże blogów.

Rzecz w tym, że o tych sprawach można pisać konkretnie. Zanim jednak zacznie się uczyć innych, należy nauczyć siebie.

Funkcjonalności, użyteczności, layouty - takie tam

Mawia się, że content is king.

Prawda, ale nawet najlepsza treść jest do niczego, jeśli nie ma odpowiedniej oprawy, stylu, formy.

Zacznijmy od najważniejszego: nawigacja. Użytkownik kończy czytać post - potrzebuje iść do innego wpisu lub umieścić komentarz. Mało kto dodaje linki do innych stron pod wpisem, zaś żenujące blox.pl wymaga przejścia na inną stronę, by komentować...

Przy okazji bloxowych rozwiązań: tak brzydka, domyślna czcionka w komentarzach jest nieczytelna. Użytkownicy WordPressa natomiast pieszczą strony główne, zaś strony wpisów są puste - jeśli jest link do wykopu i strony głównej, to już sukces. Przede wszystkim brakuje mi jednak nawigacji do kolejnych i poprzednich wpisów w znakomitej większości blogów, zaś w przypadku niektórych (głównie Joggerowych) - nawet przechodzenia do poprzednich stron wpisów bez pomocy archiwum.

Nie jestem guru w tych sprawach, ale prosty panel pod wpisem tego postu zdaje u mnie w pełni egzamin - polecam takie rozwiązanie.

Kolejna lekcja: ortografy. Rozumiem, każdemu się może zdarzyć. Jeśli się jednak popełnia 10 błędów na wpis (patrz: Antyweb), można rozważyć podsunięcie go do korekty przed publikacją.

Akcja: Blogujmy!

W moich oczach tworzenie polskiej blogosfery nie polega na tłumaczeniu zagranicznej. Statystyki wskazują, że własna treść jest poczytniejsza od suchych informacji z sieci.

Na wzór niedawnego manifestu: nie kopiujmy treści, o IT piszmy w perspektywie naszego życia, wczujmy się w użytkownika i sprawdźmy, czy nawigacja bloga jest przyjazna, zaś layout nie odstrasza.

Na koniec... Jeśli ktoś się poczuł urażony, nie miałem tego w zamiarze. Oceniam to, jak ludzie prowadzą swoje blogi, a nie jacy są w realu.

Ah, już widzę te wszystkie "nie jesteś lepszy" :)

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!