17 lutego 2008
Krótka refleksja o niepodległości Kosowa
20:18:22Kategorie: Codzienność, Coś tu nie gra..., Polityka, Refleksje, Wszystkie
Dziś nie będzie o Google (ale będzie jutro). Dziś będzie o tym, co właśnie mimochodem usłyszałem w TV i o ogólnej idei niepodległości.
Jaką mamy okazję?
Kosowo ogłosiło niepodległość. Sprawa ciągnie się od dawien dawna, a mnie najciekawej zobrazował ją film "Thin Red Line".
Dlaczego muszą być wojny?
Jak to na wojnie, nie ma czystych sumień. Ludobójstwo tu, ludobójstwo tam. Zaczęło się od Slobodana Miloševicia, potem były reakcje NATO... Względny spokój, aż wreszcie znowu iskrzy, a Serbia za wygraną nie da.
I nie dziwota, bowiem jest to głowa niegdysiejszej Jugosławii i wie, co to znaczy rozpadać się. Gwoli przypomnienia, mamy z Jugosławii Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Czarnogórę, Macedonię, Słowenię i Serbię. Będziemy mieć i Kosowo.
Logiczne jest, że prędzej czy później z Serbii niewiele zostanie (jeśli cokolwiek). Te same problemy miała (i ma) Rosja (wcześniej ZSRR). Cóż zrobić? Politycznie ponieśli już porażkę, gospodarczo nie zachęcą ludzi do zostania.
Zostaje użycie siły.
Nonsens i paradoks
Sęk w tym, że te państwa mają już swoje ustroje polityczne, które zakładają, że władza należy do obywateli. Jeśli więc obywatele chcą się odłączyć, jakie prawo mają pozostali, by się na to nie zgodzić?
Pomijając czynniki gospodarcze, religijne itp. jest to dla mnie bezsensowne, by siłą kogoś próbować zmusić do zostania. Wiadomo, że siłą nie wygrają - to tylko kwestia czasu.
Nęka mnie tylko jedno pytanie
Zastanawiam się, czy Rosja przestanie istnieć jeszcze za mojego życia.
Ot, taka dygresja.
- Dodaj lub śledź
komentarze - Kategorie wpisu: Codzienność, Coś tu nie gra..., Polityka, Refleksje, Wszystkie
- Trackback do wpisu (?)
- Strona główna

- ← Spełnienie marzeń: zielona karta do Google (poprzedni wpis)
- → Druga szansa: spełnienie marzeń o pracy w Google (następny wpis)









17 lutego 2008 o 20:31:30 | Link do tego komentarza
<rotfl> – inaczej nie potrafię skomentować naiwności w tym wpisie. Zwłaszcza ostatnie zdanie mnie powaliło.
Radzę troszkę więcej czytać i troszkę mniej wierzyć TV. ;)
17 lutego 2008 o 20:32:52 | Link do tego komentarza
Jestem pacyfistą i nie oglądam TV – był włączony, gdy przechodziłem przez pokój.
Ale dziękuję za konstruktywny i sensowny komentarz.
17 lutego 2008 o 20:39:27 | Link do tego komentarza
Rzecz w tym, że tutaj nie chodzi o Kosowo, o mieszkańców tego terenu, a nawet o niepodległość. Co by się działo u nas, gdyby Kaszubi i Ślązacy ogłosili, że od teraz mają swoje państwo.
Każde rozdrobnienie powoduje rozmnażanie się interesów, a tym samym – konfliktów. Kosowo tworzy precedens chociażby dla Katalończyków. A może cygani też powinni gdzieś ogłosić niepodległość?
W parlamentach mamy coś takiego jak klauzula zaporowa. Zapobiega rozszczepieniu izby na atomy poprzez maksymalne rozdrobnienie.
Z geopolitycznego punktu widzenia, Kosowo tworzy konflikt i problem dla wielu państw świata. Pomijam już zupełnie kwestię prawa międzynarodowego, które Ty również potraktowałeś jako nieistotny szczegół... (niesłusznie zresztą).
Sugeruję mniej wierzyć TV, bo wcale nie jest tak, że USA to są Ci dobrzy, a Rosjanie – źli…
17 lutego 2008 o 21:39:58 | Link do tego komentarza
A od kiedy Kaszubi albo Slazacy maja wlasny parlament, ktory ma wladze aby oglosic niepodleglosc?
I od kiedy Kaszubi albo Slazacy sa uwazani w Polsce za autonomie?
17 lutego 2008 o 22:02:59 | Link do tego komentarza
Ruch Autonomii Śląska istnieje nie od dziś. Parlament – co to za problem, by zebrały się władze śląskich miast w Katowicach, podjęły decyzję o separacji, a następnie oświadczyły wojewodzie, że ma się wynosić? To są naprawdę nieistotne szczegóły odnoszące się do organizacji wewnętrznej państwa.
Jednak jak powiedział ktoś mądrzejszy ode mnie – tylko małe spiski należy ukrywać, naprawdę wielkie zostają odrzucone przez ludzi, jako niemożliwe do zaistnienia… ;)
17 lutego 2008 o 23:03:51 | Link do tego komentarza
O czymś takim jak prawo o ustroju samorządu terytorialnego kolega słyszał? Wojewoda jest terenowym organem administracji rządowej, całkowicie niezależnym od samorządu. Władze samorządowe nie mogę o tak kazać mu się wynosić.
Prawo międzynarodowe jest zbiorem dobrowolnych reguł, które mogą być przez państwa przestrzegane, ale nie muszą. Państwa mogą dobrowolnie nakładać na siebie obowiązek ich przestrzegania – tylko dobrowolnie. W praktyce relacje między państwami wyznaczane są przez stosunki sił. Prawo ma tu niemal fasadowe znaczenie.
20 lutego 2008 o 23:40:04 | Link do tego komentarza
Halo, halo, Panocku. Co do ‘wladzy nalezacej do obywateli’. Serbia respektuje ich prawo do samostanowienia. Nie podoba im sie w Serbii – moga sie wyprowadzic do Albanii. Niby dlaczego mieliby od razu wydzierac kraj?
22 lutego 2008 o 12:01:18 | Link do tego komentarza
Dziwna dygresja.
Jakie mają prawo mieszkańcy danego regionu nakazać (bo oni nie żądali, tylko ot tak ogłosili) odłączyć od Państwa ?
Patrząc na to z Twojej perspektywy równie dobrze podobne zdarzenie może mieć miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie w niektórych rejonach przeważają Muzułmanie.
Z takiego punktu widzenia to co jakieś 10 lat granice powinny się zmieniać...
Rozumiem, że Albańczycy mieszkają tam od 10-leci, ale dla Serbów jest to ich kolebka.