Na początku listopada w Krakowie ruszył remont ul. Wielickiej. Pomijając fakt, iż jednocześnie prowadzono remont trzeciej obwodnicy (autostrady), drugiej obwodnicy (Rondo Grunwaldzkie) oraz... pierwszej obwodnicy (rejon Poczty Głównej), a także wielu innych kluczowych dróg (Aleje, Rondo Mateczny, Bora Komorowskiego itd.), co skutkowało totalnym paraliżem Krakowa, trzeba przyznać, iż ta modernizacja została wykonana szybko i sprawnie. Diabeł tkwi jednak w szczegółach...

Sam remont tego odcinka drogi (przy szpitalu na Prokocimiu) był niewątpliwie konieczny - koleiny były jedne z największych w mieście, droga zaś kluczowa. Podczas prac nie pomyślono naturalnie należycie o ruchu wahadłowym (wspólnym jednym z trzech pasie, zależnym od natężenia ruchu i zarządzanym sygnalizacją świetlną). Skutek: korki, ogromne korki... Jak już domyślono się, że ruch wahadłowy się może opłacić, stosowano jadąc z Krakowa dwa pasy z rana i jeden po południu.

ul. Wielicka po remoncie

Po zakończeniu prac trzeba oddać sprawiedliwość, że asfalt wygląda na wysokiej klasy zlepek. Gdzie jednak ten diabeł? Ano, na przystankach. Rozkopano je i w zasadzie zostawiono samym sobie, nie kładąc na nich asfaltu, czy płytek chodnikowych. Przy okazji zniszczono drogi piesze wzdłuż remontowanego odcinka.

ul. Wielicka po remoncie

Ja się pytam: czy tak wygląda zakończony remont? Ostatni robotnicy opuścili teren zdrowe dwa tygodnie temu. Co po sobie zostawili, pokazują zdjęcia...

ul. Wielicka po remoncie
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Coś tu nie gra..., Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG