29 grudnia 2007
Zaczęło się na początku grudnia... Na ulicę wyszli Lottoludzie z piłkami zamiast głów. Najpierw zobaczyłem ich pod Galerią Krakowską, następnie spostrzegł ich mój tata przez kamerę internetową Rynku... A to był dopiero początek...

Przed świętami z nieba zaczęły spadać szczęśliwe liczby. Tylko cudem uniknąłem śmierci, gdy wielki numer 23 zmiażdżył dach samochodu obok...

To pewnie nie koniec...
- Dodaj lub śledź
komentarze - Kategorie wpisu: Codzienność, Coś tu nie gra..., Wszystkie
- Trackback do wpisu (?)
- Strona główna

- ← Remont ulicy Wielickiej - prawie udany (poprzedni wpis)
- → IE7 ma problemy z PNG i ICO (następny wpis)









29 grudnia 2007 o 19:43:44 | Link do tego komentarza
W Katowicach też byli ;)
29 grudnia 2007 o 21:32:28 | Link do tego komentarza
oby do wrocka nie doszli
29 grudnia 2007 o 21:42:30 | Link do tego komentarza
jej… do Gdańska też doszli:D
29 grudnia 2007 o 22:14:01 | Link do tego komentarza
ech przesadzają z tą promocją
30 grudnia 2007 o 00:24:03 | Link do tego komentarza
Alvarus – bad news – we wrocku tez krążyli(mam gdzies na zdjeciu ich, najwieksza ich aktywnosc to koniec listopada/poczatek grudnia. jak pojechalem do krakowa tez sie na nich natknalem,
a liczba 23 – ni e wydaje sie Wam skads znana?
np w kontekscie 4 8 15 16 23 42 :P
30 grudnia 2007 o 09:10:18 | Link do tego komentarza
Jest nawet o niej film – The Number 23...