Zaczęło się na początku grudnia... Na ulicę wyszli Lottoludzie z piłkami zamiast głów. Najpierw zobaczyłem ich pod Galerią Krakowską, następnie spostrzegł ich mój tata przez kamerę internetową Rynku... A to był dopiero początek...

Lottoludzie!

Przed świętami z nieba zaczęły spadać szczęśliwe liczby. Tylko cudem uniknąłem śmierci, gdy wielki numer 23 zmiażdżył dach samochodu obok...

Lotto spada z niebios!

To pewnie nie koniec...

  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Coś tu nie gra..., Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG