Co jakiś czas czytuję książki o Kosmosie, Wymiarach, czy Hiperprzestrzeni, by nie zapomnieć, by odświeżyć poglądy itd... Tak też w ostatnich dniach powróciłem do "Hiperprzestrzeni" Michio Kaku.

Pisze on, że istoty trójwymiarowe nie mogą zobaczyć wyższych wymiarów, ponieważ te są nieskończenie małe, a w dodatku nie potrafimy ich sobie wyobrazić, zaś nasze zmysły już dawno przestały je postrzegać (jeśli kiedykolwiek to robiły). W książce przedstawiona jest wyraźnie teoria, iż mogą istnieć istoty żyjące w wyższych wymiarach, których nie widzimy i nie czujemy. One jednak mogłyby nas wyciągnąć do np. czwartego wymiaru przestrzennego, "obrócić" nas w nim i spowrotem umieścić w naszym świecie.

Jakkolwiek takie podejście wydaje się logiczne, zaś my, jako istoty trójwymiarowe nie widzielibyśmy nicponia w jego pełnym sensie wymiarowym, tak zadałem sobie pytanie: dlaczego nie ma istot dwuwymiarowych?

Istoty takie żyłyby na "kartce papieru", nieskończenie cienkiej, zaś my moglibyśmy je tak samo "wyciągnąć" do trzeciegu wymiaru, "odwrócić" i "włożyć" spowrotem. Tu się chwilę zastanowiłem. Czy aby na pewno?

Skoro istoty te żyłyby w dwóch wymiarach, ich "wielkość" w trzecim wymiarze byłaby nieskończenie mała. Skutkiem tego, nie potrafilibyśmy ich zobaczyć, tak samo, jak nie umiemy zobaczyć nieskończenie małych wymiarów wyższych. W moim mniemaniu, idealnego punktu, linii, czy płaszczyzny dwuwymiarowej nie sposób zobaczyć z trzeciego wymiaru, bowiem są nieskończenie cienkie w innych wymiarach, lub nie są w nich w ogóle określone.

Możliwe więc, że istnieją istoty dwu-, a nawet jednowymiarowe, których nie widzimy, a one nas. Istoty trójwymiarowe możemy zobaczyć, bowiem sami jesteśmy w pełni "określeni" w tych trzech wymiarach. Jeśli rozszerzyć to twierdzenie na czas, możemy dojść do wniosku, że w istocie w tym samym miejscu i różnym czasie mogą istnieć inne Wszechświaty i istoty, z którymi żyjemy w harmonii, nawet o tym nie wiedząc.

Na myśl przychodzi od razu wizja duchów, jednak jako osoba mająca pewien dystans (póki co) do wiary, nie podciągałbym tej teorii pod powyższy wywód. Chcę jedynie zwrócić uwagę, że tak, jak my podejrzewamy, iż mogą istnieć istoty w wyższych wymiarach, tak też mogą istnieć w niższych. I wcale nie musimy widzieć tych drugich, podobnie jak tych pierwszych. Zaś one nas.

Dodatkowo, jeśli przyjąć propozycje Riemanna, jakoby siły elektrostatyczności, grawitacji i magnetyzmu były efektami zagięcia przestrzeni w wyższych wymiarach, można uznać, iż my możemy wywoływać pewne oddziaływania na istoty żyjące w niższych wymiarach, nawet sobie z tego nie zdając sprawy. Podobnie, jak istoty np. czterowymiarowe na nas. W takim porządku świata sens miałaby nawet definicja Boga, wysunięta w książce, jakoby była to istota określona w nieskończonej liczbie wymiarów. Tak więc mająca władzę nad wszystkimi niższymi.

Przyznam, iż ta koncepcja poruszyła mnie. Wczoraj, leżąc w środku nocy, opracowałem prototyp. Dzisiaj, na podstawie dwóch zdań zapisanych naprędce w komórce, rozwinąłem ją w trakcie pisania wpisu. Wraz z dalszą lekturą książki mogą pojawić się w mojej głowie nowe koncepcje... Jednak już tą uważam za coś nowego - podczas poprzednich lektur tej pozycji, nigdy nie wpadłem na taki oczywisty wniosek. Zobaczymy, co przyszłość przyniesie...

  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Edukacja, Refleksje, Twórczość, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG