Zapewnia włosom i zmysłom orzeźwiającą świeżość.

I niech żałuje ten, kto nie jazduje!

Dzisiaj (23 czerwca) na Rynku Głównym odbywa się X Międzynarodowy Mityng w chodzie sportowym „Na Rynek Marsz z TNT”.

Po raz pierwszy mityng organizowany jest w ramach Grand Prix IAAF Race Walking Challenge.

Za: krakow.pl :/ :P

Veni, vidi, wrzesień.

The essential value of humanity is unpredictability.

Jestem zaskoczony idealnym odwzorowaniem sytuacji na moim kochanym UJ :D

Carpe sesjem

Łażenie bez celu po necie zaprowadziło mnie dziś na u2b... A konkretniej do filmików surfingowych. Chwilę popatrzyłem - rewelacja! Co więcej, nie sądzę, by można było przy tym się skrzywdzić bardziej, niż przy snowboardingu... Dorzucone do todo ;)

Potem jakoś zawędrowałem do filmu o bodyboardingu... Wygląda to na fajne "gleby" (wody?), ale... Wygląda też, jakby ci ludzie bali się stanąć na tych deskach ;) Coś jak zabawa na deskach w basenie... Imo, to nie to. Niemniej, wygląda miło.

pierdolnik pospolity

Tajny język naukowców

 

Staranna analiza posiadanych wyników... - Trzy strony notatek zamazały się, gdy potrąciłem szklankę z piwem.

To już 85-ty występ Jacka Gmocha w barwach reprezentacji.

Note: biegało o Krzynówka ;)

Tak z ciekawości popatrzyłem, jakie reklamy zaproponował inteligentny system Google do mojego poprzedniego wpisu o wymiarach.

Zaczyna się nieźle - "Filozofia - książki"...

Potem jest deczko gorzej - "Kredyty gotówkowe i rabat"...

Aż w końcu... "Transport zwłok do Polski" :D

Co jakiś czas czytuję książki o Kosmosie, Wymiarach, czy Hiperprzestrzeni, by nie zapomnieć, by odświeżyć poglądy itd... Tak też w ostatnich dniach powróciłem do "Hiperprzestrzeni" Michio Kaku.

Pisze on, że istoty trójwymiarowe nie mogą zobaczyć wyższych wymiarów, ponieważ te są nieskończenie małe, a w dodatku nie potrafimy ich sobie wyobrazić, zaś nasze zmysły już dawno przestały je postrzegać (jeśli kiedykolwiek to robiły). W książce przedstawiona jest wyraźnie teoria, iż mogą istnieć istoty żyjące w wyższych wymiarach, których nie widzimy i nie czujemy. One jednak mogłyby nas wyciągnąć do np. czwartego wymiaru przestrzennego, "obrócić" nas w nim i spowrotem umieścić w naszym świecie.

Jakkolwiek takie podejście wydaje się logiczne, zaś my, jako istoty trójwymiarowe nie widzielibyśmy nicponia w jego pełnym sensie wymiarowym, tak zadałem sobie pytanie: dlaczego nie ma istot dwuwymiarowych?

Istoty takie żyłyby na "kartce papieru", nieskończenie cienkiej, zaś my moglibyśmy je tak samo "wyciągnąć" do trzeciegu wymiaru, "odwrócić" i "włożyć" spowrotem. Tu się chwilę zastanowiłem. Czy aby na pewno?

Skoro istoty te żyłyby w dwóch wymiarach, ich "wielkość" w trzecim wymiarze byłaby nieskończenie mała. Skutkiem tego, nie potrafilibyśmy ich zobaczyć, tak samo, jak nie umiemy zobaczyć nieskończenie małych wymiarów wyższych. W moim mniemaniu, idealnego punktu, linii, czy płaszczyzny dwuwymiarowej nie sposób zobaczyć z trzeciego wymiaru, bowiem są nieskończenie cienkie w innych wymiarach, lub nie są w nich w ogóle określone.

Możliwe więc, że istnieją istoty dwu-, a nawet jednowymiarowe, których nie widzimy, a one nas. Istoty trójwymiarowe możemy zobaczyć, bowiem sami jesteśmy w pełni "określeni" w tych trzech wymiarach. Jeśli rozszerzyć to twierdzenie na czas, możemy dojść do wniosku, że w istocie w tym samym miejscu i różnym czasie mogą istnieć inne Wszechświaty i istoty, z którymi żyjemy w harmonii, nawet o tym nie wiedząc.

Na myśl przychodzi od razu wizja duchów, jednak jako osoba mająca pewien dystans (póki co) do wiary, nie podciągałbym tej teorii pod powyższy wywód. Chcę jedynie zwrócić uwagę, że tak, jak my podejrzewamy, iż mogą istnieć istoty w wyższych wymiarach, tak też mogą istnieć w niższych. I wcale nie musimy widzieć tych drugich, podobnie jak tych pierwszych. Zaś one nas.

Dodatkowo, jeśli przyjąć propozycje Riemanna, jakoby siły elektrostatyczności, grawitacji i magnetyzmu były efektami zagięcia przestrzeni w wyższych wymiarach, można uznać, iż my możemy wywoływać pewne oddziaływania na istoty żyjące w niższych wymiarach, nawet sobie z tego nie zdając sprawy. Podobnie, jak istoty np. czterowymiarowe na nas. W takim porządku świata sens miałaby nawet definicja Boga, wysunięta w książce, jakoby była to istota określona w nieskończonej liczbie wymiarów. Tak więc mająca władzę nad wszystkimi niższymi.

Przyznam, iż ta koncepcja poruszyła mnie. Wczoraj, leżąc w środku nocy, opracowałem prototyp. Dzisiaj, na podstawie dwóch zdań zapisanych naprędce w komórce, rozwinąłem ją w trakcie pisania wpisu. Wraz z dalszą lekturą książki mogą pojawić się w mojej głowie nowe koncepcje... Jednak już tą uważam za coś nowego - podczas poprzednich lektur tej pozycji, nigdy nie wpadłem na taki oczywisty wniosek. Zobaczymy, co przyszłość przyniesie...

Przez dwa miesiące miałem profil na fotka.pl, w który włożyłem nie tylko czas i serce, ale także pieniądze (na bycie "gwiazdą"... - lol). Czas więc na małe podsumowanie...

Najpierw... Po co w ogóle założyłem tam konto... W sumie - nie wiem. Chyba z chęci doświadczenia czegoś nowego, spróbowania i dania szansy losowi. W sumie, mój best friend i kilka innych osób znalazło w ten sposób partnerki... I chociaż nie popieram tego sposobu szukania kogokolwiek, zawsze to coś nowego - a nowości lubię ;)

Wrażenia są następujące... Zacytuję coś, co napisałem 3 tygodnie temu w swoim opisie.

Zaczyna wiac nudą z tej fotki... Po 1,5 miecha rozkminiania wygląda mi to (nie urażając wyjątków) na zgromadzenie ludzi, którzy muszą sobie zrobić zdjęcie w najlepszym świetle i dostać wysokie oceny, piękne komentarze i inne takie. I sobie dodadzą do znajomych gościa, który ma fotkę na tle wypasionej bryki, przy okazji mu wystawiając komentarz - "uh, ale bryczka! pozdrowionka!". Ilu się chce czytać opis? Niewielu, bo i większość traktuje fotke jako show-off. Ot, pokazać się, dowartościować siebie (okazyjnie innych, jeśli są sexy) i iść spać. W sumie, dwie osoby się udało poznać w realu... Czego raczej nie żałuję, ale w praktyce w realu bym zdążył w tym czasie dużo więcej osób poznać.

Jakby nie patrzeć, czas się zwijać... Za dużo tu osób, które mają fałszywe poczucie bezpieczeństwa i iluzję bycia anonimowym w Internecie ;) Lepiej się przejść na rynek, zagadać przechodniów :) Takze jak ktoś jest AŻ taki otwarty, że chce mieć nr gościa, który kiedyś miał konto na fotce z NIE SWOJĄ bryką w tle, to wysyłać prywatne - ja się z kontaktem do siebie nie chowam ;) Respekt dla Kasi, która jako jedyna napomknęła, że to zdjęcie jest żałosne - bo jest. Jak cała idea serwisu, w którym ocenia się ludzi za wygląd i ewentualnie opis własny. Ale Kasi się nie dziwimy, w końcu przyjaciółka :) A cała reszta zachwycona, jakim piękny :P Niby, że jak już grać w tą brudną grę, to grać dobrze - stąd to zdjęcie. Ale już styknie tych dziesiątek prywatnych wiadomości, po których ktoś się boi podac nr gg czy coś ;) Żal, jacy ludzie chodzą po tym świecie... No offence.

Odchodząc, wysłałem kilkanaście (-dzisiąt?) wiadomości pożegnalnych z namiarami na komórkę i gg do co ciekawszych osób... Kilka się odezwało. Byli i tacy na fotce, którym się nie chciało wejść na opis, by zobaczyć, jak mam na imię - pytali via pm. Nawet nawiązując rozmowę, nie szukali informacji o rozmówcy - chociaż była pod nosem.

Moje podejście do ludzi jest lekko inne, niż większości... Na początku mają kredyt zaufania, który następnie mogą stracić lub utrzymać (niekiedy powiększyć). W przypadku większości ludzi z tej społeczności, w grę nie wchodzi spotkanie się na żywo - bo ktoś gryzie? Wolę nie rozkminiać - zgubne podejście do świata w moich oczach. Świetnie ujęła to ostatnia osoba, z którą dane mi było zawrzeć znajomość przez ten "portal", na kilka dni przed kasacją profilu:

Ech, też się nie przejmuję zazwyczaj. Jednak trochę dobija fakt, że 90% populacji jako główne zainteresowanie wymienia imprezy, spotkania z przyjaciółmi i żarcie truskawek ;)

Idealne podsumowanie. Jako webdeveloper muszę dodać jeszcze, że programiści pracujący przy fotka.pl to jedni z największych amatorów, jakich prace widziałem. Błędy widać gołym okiem, każdego dnia i na każdym kroku. Kod, choć w miarę czysty, jest fatalnie generowany, nieoptymalny i (na podstawie błędów) wyraźnie kulejący już od samego projektu bazy danych.

Jeszcze o społeczności... W większości są to ludzie głupi, puści, piszący nieczytelnie i wybitnie nieortograficznie... Jedna na przykład osóbka zerwała ze mną znajomość uważając mnie za napaleńca po tym, jak wszedłem na jej konto 240 razy w przedziale trzech godzin. Niestety, nie wpadła na to, że wymagałoby to ode mnie odświeżania jej profilu co minutę przez 3 godziny... Jeszcze dialog, który by można przykleić do 90% dziewczynek z fotki:

Rozmowa z Agatką:

(Ja): wow. sliczna jestes ;) sie az wezme za czytanie opisu :P

(Ona): thx:)

(Ja):sie przeczytalo... ciezko wylowic cos pisanego przez Ciebie w tych nieciekawych wierszykach :/ malo tego wyszlo :/

(Ona): nie wiem co mi sugerujesz????

(Ja): zebys wiecej o sobie napisala, ale oryginalnie, a nie slowami innych :) duzo lepiej to zawsze brzmi, jest ciekawsze do czytania... bo te wierszyki sa na co drugim profilu, nic nie mowia o Tobie.... a szkoda, bo bym chetnie poczytal :) cos wiecej o zainteresowaniach itp. itd.... a wyszlo tego malutko :(

(Ona): wiec nie czytaj tego... to jest tylko dla tych...ktorzy chca cos wiedziec o mni!!!

Może kiedyś wrócę... Gdy będę miał więcej czasu, chęci i będę chciał być jedną z tysięcy osób budzących się rano i najpierw sprawdzających, kto ich w nocy podglądał ;) Tak wyglądał mój profil... Na koniec... Moja fotka w liczbach:

Zgarnięte nry gg: 16

Zgarnięte nry kom: 7

Znajomych z reala / netu w profilu: 18/18

Logowania: 232

Dni na Fotka.pl: 64

Oddane głosy na zdjęcia: 767

Wysłane wiadomości prywatne: 1088

Otrzymane wiadomości prywatne: 886

Napisane komentarze do zdjęć: 76

Konto na fotka.pl czas zamknąć. Trochę się do niego przyłożyłem, więc sobie zapiszę screencasta... Mój profil w zdjęciach. Natomiast w opisie...

→ Czytaj dalej... (Komentarze wyłączone)

Jeśli ktoś nie jest ślepy i mieszka w Krakowie, na pewno zauważył wymalowane wszędzie sprayem "`1.org.pl". Rzecz by nie była taka zła, gdyby nie to, że nie ma miejsca, gdzie by tego nie było widać. Czy się idzie wzdłuż Wisły (całe bulwary), czy po chodniku w dowolnej części miasta. Co gorsza, napis ten jest jeden koło drugiego - szpeci niesamowicie. Dziś więc stwierdziłem, że zobaczę, co się z tym da zrobić.

Wspomniana domena jest na aukcji do wykupienia. Nic pod nią interesującego nigdy nie było. Pytanie jest tylko jedno: kto jest winien? Z pomocą Google, Wayback Machine i doświadczenia, doszedłem, że w istocie osoba, która nawet się nie kryje ze swoimi danymi. Że Internet NIE jest anonimowy, każdy powinien wiedzieć. Prócz miliona przesłanek, znalazłem to, czego szukałem. Na drugiej stronie wyników dla banalnego zapytania. Sam wandalem nie jestem, więc na tym wywód skończę. Dość powiedzieć, że możliwości i dowody są - tak dla hackera, jak dla policjanta. Osobiście byłbym bardzo rad, gdyby ten drugi miał okazję się wykazać.

Jeśli więc znacie osobę, która by mogła wnieść skargę (właściciel pomalowanej kamienicy itp.), przekonajcie ją - wandalizmowi trzeba mówić STOP. Już sama ta jedna kampania wystarczyła do widocznego zeszpecenia Krakowa. Skoro osoba winna czuje się bezkarnie, trzeba coś z tym zrobić.

Ja także zrobię co się da - od czegoś w końcu mamy media.

Women should come with a manual.