05 grudnia 2006
Jakkolwiek trudno mnie przekonać do tego, by globalne ocieplenie miało już teraz jakieś konsekwencje, tak coś z tą zimą nie gra od conajmniej 10 lat.
Pamiętam jak dziś, jak na Wszystkich Świętych łaziło się na sanki. A teraz co? W zeszłym roku Święta praktycznie bez śniegu, dopiero na sylwestra się Anioły zlitowały i posprzątały w Niebie (to taki kurz Anielski :)).
A w tym roku co? Raz, dwa tygodnie temu, było rano coś, co optymista nazwałby większym oszronieniem. Zimno jest, owszem. Ale gdzie śnieg?! Jutro Mikołaj, a tu nic! Nic!
Albo mamy od 10 lat porządnego pecha i zbiegi okoliczności, albo poważny problem. Wolę wierzyć, że to pierwsze, ale rozumu się nie oszuka...









