07 grudnia 2006
Rozumiem, że strajk to pewien dosyć skuteczny sposób zwrócenia na siebie uwagi innych. Ciężko mi jednak zaakceptować to, co ostatnimi czasy dzieje się w Polsce. Mówię, rzecz jasna, o strajku listonoszy.
Są pewne klasy pracujące, dla których strajk jest nawet nie tyle odpowiednim, co byćmoże jedynym sposobem osiągnięcia jakiegoś skutku. Są to np. górnicy, stoczniowcy itp.. Z kolei inne zawody, wg mnie, zupełnie nie nadają się do tego typu "wołań o pomoc". Sprawa jest bowiem prosta: górnicy czy stoczniowcy mają szansę na zmianę decyzji związku, czy zarządu. Zazwyczaj chodzi o konkretne oddziały, coś da się zrobić.
Czy jednak listonoszowie na prawdę liczą na podwyżkę płac w całym kraju? I to (z tego, co słyszałem), o conajmniej kilkadziesiąt złotych? W skali kraju, dla kilku, zapewne, tysięcy osób, kwota nie jest mała. Szansa na odniesienie sukcesu jest więc marginalna - w jedności nie zawsze siła.
Teraz przeanalizujmy skutki takiego nieodpowiedzialnego postępowania, jakim wykazali się pracownicy Poczty Polskiej, odczułem je bowiem (i wciąż odczuwam) na własnej skórze. Oczekiwałem na pilne nadesłanie umów z Warszawy (do Wieliczki)... szły 2 tygodnie... w jedną stronę... priorytetem! Kolejnych wciaż nie otrzymałem, już ponad 2 tygodnie minęły... A wierzyciele czekają. Teraz przemyślmy, co mają zrobić np. ludzie starsi, nie mogący iść na pocztę z powodów zdrowotnych, potrzebujący wypłat na leki. A co z wezwaniami do zapłaty? W ciągu trzech dni, a list dochodzi po tygodniu? Tak, otrzymałem taki. Nie jeden!
Sprawa sprowadza się do tego, że pewne klasy nie powinny mieć prawa do strajkowania, mając inne przywileje wzamian (jakie? od czegoś mamy rząd...). Dla mnie to tak, jakby pilot samolotu w trakcie lotu stwierdził "ja teraz strajkuję" i na godzinę zostawił stery. Ekstra, po prostu genialnie...
Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS
lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!







07 grudnia 2006 o 16:22:13
Dlaczego w trakcie lotu, nie rozumiem?
To ja proponuję, żeby *najpierw* się zastanowić nad tymi przywilejami i sposobami gwarantowania praw listonoszy, a *potem* się zabierajmy za odbieranie prawa do strajkowania. Jakieś propozycje takich przywilejów?
Myślę, że wątpię – skoro sam piszesz, że nawet na kilkudziesięciozłotową podwyżkę nie powinni liczyć.
07 grudnia 2006 o 16:56:33
>pewne klasy nie powinny mieć prawa do strajkowania
Przez cały PRL nikt nie miał prawa do strajku, a jak zastrajkowałeś to miałeś do wyboru 3 możliwości w następującej kolejności:
- więzienie
- wpierdol
- kulka w łeb
I o ile strajki górników były nie do końca słuszne, to akurat strajk poczty uważam za słuszny i popieram go.
I rząd zamiast wymyślać przywileje - niech po prostu zliberalizuje rynek usług pocztowych, sprywatyzuje pocztę polską i nie będzie już problemów.
>kilkadziesiąt złotych
konkretnie o 200-300 złotych
08 grudnia 2006 o 11:55:48
Poczta Polska ma monopol w przesyłkach do 1kg. Innym dostawcom po prostu nie wolno ich dostarczać. Niech sobie strajkują do woli, ale dopiero kiedy będzie dla nich alternatywa!
08 grudnia 2006 o 11:57:12
Nie jest winą listonosza, że mamy durny system prawny.