Nie spodziewałem się dziś jakiejkolwiek motywacji... wczorajszy brak odpowiedzi na ostatniego smsa nic nie zapowiadał ciekawego. Tymbardziej zdziwiłem się na miłą treść, jaką otrzymałem lekko po trzeciej w nocy. Dokończyłem nieszczęsny wywiad i wziąłem się do ćwiczeń. Ćwiczenia na ręce poszły dosyć gładko. W pierwszej serii A6W, jak to zwykle bywa, było troszkę pokonywania samego siebie, ale dalej poszło już z górki - ostatnia seria z czasem około 3:00. Dołożyłem po jednej serii ćwiczeń na klatkę: wyciskania i rozpiętek. Też poszło jako-tako. W sumie boli mnie już tylko klatka piersiowa - jeszcze nie przywykła, że ma z niej być porządny mięsień ;) Ogólnie trening szybki (uh, 1h 30min) i bez wielkich boleści. Nawet pompki mi wyszły tak, że można je było uznać za pompki ;) Motywacja czyni cuda. Z optymizmem patrze na jutrzejszy dzień :)

  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG