Minęło trochę czasu, od kiedy skończyłem (na 23 dniu afair) ćwiczenie wg A6W. Wpisy z października 2005 obrazują, jak to wpływało na moją psychikę - fantastycznie. Wtedy miałem Motywację. Straciłem duuuużo kg. Teraz jest ze mną całkiem nieźle... ale stwierdziłem, że to nie wystarczy. Chcę się rozebrać pewnego dnia na plaży i zobaczyć ten chwilowy zastój wzroku dziewczyny oglądającej, gdzie to ją zaprowadziłem. Taki sam, jaki ja zapewne wykonam, gdy to ona zrzuci ciuchy :) Zacząłem więc dziś drugie podejście! Wygrzebałem stary harmonogram treningowy, lekko zmodyfikowałem (zamiast klaskania pod kolanami - rozpiętki na klatkę itp.) i zapełniłem dzień pierwszy (pomijając pompki, rozpiętki i wyciskanie - jak rok temu, nie ma się co forsować). Efekt... cóż, trochę boli to i owo ;) Ale się pewnie rozkręcę. Gwoli pamięci - wciąż mam tą samą Motywację, chociaż w dużo bardziej zaawansowanym stadium :) Wrzesień powinien wszystko wyjaśnić. Tymczasem, zrobię, co się da.

  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG