31 sierpnia 2006
W zasadzie blogi mozna podzielic na dwie kategorie: techniczne (ciekawostki, felietony) oraz prywatne (opisy dnia, przygod). Przykladem pierwszego niech bedzie blog piko, drugiego - sznika. Jak donosza potwierdzone zrodla, obydwa typy maja swoich zwolennikow, tym samym ogladalnosc mozna miec wysoka prowadzac tak prywatny blog, jak techniczny. Trzeba sie jednak zastanowic, co sie woli... piszac blog, czesto pisze sie troche "pod publike"... raczej nie wypuszcza sie nikt, ze uruchamia IE do przegladniecia strony pkp na szybkiego, bo zaraz przylezie konkurencja, zaspamuje komentarze swoimi guru-textami i nam popsuje humor. To samo tyczy sie pisania jak to przekroczylem predkosc o 100km/h, bo obrusza sie ludzie... rzecz w tym, ze jak podaje ksiazka Liternet (ktora musialem lyknac w celach zdania matury), blogi nie sa odpowiednikami pamietnikow. Pamietnik - rzecz prywatna. Piszemy dla siebie, nie myslac o innych i wiedzac, ze nikt nas nie bedzie ocenial, bo i malo kto to na oczy zobaczy. Inaczej sprawa ma sie z blogiem - tu piszemy juz ze swiadomoscia, ze inni to przeczytaja, ocenia, skomentuja. Tym samym piszemy "bezpiecznie", nie z glebi serca, czy duszy. Rozwiazania tego problemu sa dwa: 1) robimy blog dla siebie i blokujemy jego przegladanie przez innych (co sie wydaje troche mijac z celem, glownie blogi prowadzi sie po to, by ktos je czytal) lub 2) piszemy blog pod publike, w ktorym de facto nie bedzie naszych najszczerszych opinii, lecz to, czego oczekuja hieny. Wyjscie drugie tez nie jest wiec dokladnie tym, co byc powinno - oszukujemy samych siebie i tracimy na asertywnosci. Na poczatku wspomnialem o dwoch typach blogow... jak pokazalo zycie, nie da sie ich w pelni polaczyc. Albo ktos szuka newsow technicznych, albo serialu w formie textowej. Z tego tez powodu wymieszane opisy danego dnia nie wspolgraja ze stricte technicznymi aspektami, np. jak ustawic wtyczke do ff. To po prostu do siebie nie pasuje, "gryzie sie". Z tego tez powodu moj plan odnosnie blogow jest nastepujacy: ten blog bedzie prywatny, lecz dostepny publicznie. Wpisy osobiste beda na poziomach wyzszych, niektore niemozliwe do podejrzenia przez kogokolwiek. Dodatkowo blog o okazjach przeksztalce w cos skierowanego ku ludowi - o ciekawostkach, o webmasteringu, o nowosciach itp... i tak to juz bedzie - to wg mnie jedyne wyjscie, by nie byc pod presja hien czekajacych tylko zeby zaszpecic nasz (moj) blog komentarzami o naszym "lamerstwie" wymieszanych z naszymi odczuciami i przemysleniami. The end.
- Strona główna

- ← Figures... (poprzedni wpis)
- → Wykres odwiedzin bloga (następny wpis)










31 sierpnia 2006 o 02:10:44 | Link do tego komentarza
Hieny, w postaci znajomych, dopiero nadejdą.
Na razie „publikę” mam wyjątkowo uprzejmą…
A o przekroczeniu prędkości mogę pisać otwarcie. Nawet niedługo miałem popełnić wpis o tym… Ale wiedziałem jaka będzie reakcja i odpuściłem na inną okazję.
Przy najbliższej „katastrofie drogowej” o tym napiszę, ale to OT.
31 sierpnia 2006 o 02:12:26 | Link do tego komentarza
A widzisz - czesto nie piszemy o czyms, by sie nie wychylac... i to ma byc MOJA WLASNA czesc internetu?
31 sierpnia 2006 o 02:13:15 | Link do tego komentarza
Wychylić się mogę, ale ta nawałnica komentarzy : Ty piracie, Ty zabijako itp.
Szkoda gadać… Niedzielni kierowcy są w większości i burzyć się będą zawsze. Wolę napisać o tym kiedy indziej… ;)
31 sierpnia 2006 o 02:14:39 | Link do tego komentarza
Rzecz w tym, ze z reguly ludzie jesli maja mozliwosc sprzeciwu, wykorzystaja ja :) A my oczekujemy zrozumienia, a nie klotni, w dodatku na MOJEJ WLASNEJ czesci internetu.
31 sierpnia 2006 o 02:16:06 | Link do tego komentarza
Ja po prostu napiszę prawie wprost, że mam głęboko wszelkie zawalidrogi i ich pojęcie bezpieczeństwa.
Od kiedy 60km/h poza zabudowanym ma cokolwiek wspólnego z bezpieczeństwem użytkowników drogi? Albo ktoś wjedzie mu w dupę albo zginie przy wyprzedzaniu…
Brzmi kontrowersyjnie? well, taki miał być wpis.
31 sierpnia 2006 o 02:16:51 | Link do tego komentarza
Teraz Cie beda besztac na moim blogu ;)
31 sierpnia 2006 o 02:17:32 | Link do tego komentarza
To podbiją Ci licznik komentarzy, mnie to nie obchodzi. Moja opinia, moja racja…
Wiele osób się z nią zgodzi, pod warunkiem, że są wyposażone w zdrowy rozsądek.
31 sierpnia 2006 o 02:18:58 | Link do tego komentarza
Wiele... ale wiekszosc wykorzysta sytuacje, by zbesztac druga strone, tym samym wynoszac siebie na piedestal (or whatever)... taka cena asertywnosci.
31 sierpnia 2006 o 02:29:12 | Link do tego komentarza
Niektórzy twierdzą, że tacy jesteśmy naprawdę, jakimi widzą nas inni a nie tacy, jakimi sami siebie widzimy. Czy jest to pamiętnik pisany do szuflady, czy blog internetowy nie ma to większego znaczenia. Po za jakimiś skrzywionymi psychicznie osobnikami, ludzie nie piszą tego, co naprawdę czują i przeżywają. Piszą "trochę prawdziwie" i są ostrożni czasem aż za bardzo. Często upiększają siebie i sytuacje, które stały się ich udziałem. Nie zawsze robią to świadomie. Człowiek ma to zdaje się zakodowane w genach by nie ufać do końca nikomu. Młodsi piszą infantylne wynurzenia i to też nie jest dziwne. To nawet jest swoista psycho-blogoterapia. Jest miło myśleć, że czytając blog kogoś tam, bierzemy udział w jego przeżyciach. Zanikła instytucja tak zwanego magla, ale blogi w wielu przypadkach doskonale to zastępują. W blogosferze jest jak w maglu, każdy coś i o czymś i nie wiadomo do kogo. I dobrze.
31 sierpnia 2006 o 02:30:58 | Link do tego komentarza
KKK: Zapraszam do mnie.
Czasami zrobi Ci się nawet mnie przykro i pomyślisz, że zmyślam… Jedyne czego nie wspominam u siebie to „family affairs”, bo prywatnych brudów nie pierze się, a już na pewno nie na blogu.
31 sierpnia 2006 o 02:31:43 | Link do tego komentarza
Natomiast w pamietniku niekiedy sie pierze...
31 sierpnia 2006 o 02:32:08 | Link do tego komentarza
Nigdy nie miałem…
31 sierpnia 2006 o 02:32:27 | Link do tego komentarza
Ja tez, ale siostra miala :p
31 sierpnia 2006 o 02:33:50 | Link do tego komentarza
Zostałem nie tak dawno zbesztany na pewnym blogu, za opinię, że prywatnych brudów nie powinno się prać publicznie.
31 sierpnia 2006 o 02:35:12 | Link do tego komentarza
Prywatne może i można, nie wiem nie znam się — teoretycznie: „moje miejsce, moje piekiełko”.
Ale rodzinnych… nie wypada. Chyba. Ja nie piorę w praktyce (i tak nie mam za bardzo co, ale nawet jakbym miał)…
31 sierpnia 2006 o 02:36:22 | Link do tego komentarza
Moze nie wypada, ale to jest MOJA czesc sieci i moge robic co chce... i nikt nie ma prawa mnie pouczac. Jasne, nie? Wiec czemu wszyscy mamy jakies uprzedzenia? Eh, brak nam asertywnosci na tych blogach jednak. imho
31 sierpnia 2006 o 02:47:15 | Link do tego komentarza
Nie ma czegoś takiego jak "moja część sieci". Jeżeli sam ją sobie zbudowałeś i NIE PODŁĄCZYŁEŚ DO INTERNETU to masz rację. Z chwilą upublicznienia nie jesteś jej PANEM. Każdy może prawie wszystko zrobić z tym co tam umieszczasz. Zechce bardzo, to pokona zabezpieczenia, skopiuje to co tam ukryłeś, użyje przeciwko tobie. Doda coś, pozmienia, podszyje się pod twoje opinie. Jeżeli dozwoliłeś komentowanie, może i "pouczać" ciebie. Jak nie na twoim kawałku, to zrobi to w innym bardziej upublicznionym, częściej odwiedzanym miejscu. Twoja asertywność może szybko zmienić się w paranoiczne stany lękowe.
31 sierpnia 2006 o 02:50:20 | Link do tego komentarza
Nie o to mi biega. W real life masz tak samo - jak ktos sie uprze to Ci wejdzie do chaty i ja spali. Rzecz w tym, ze to Twoja chata i Ty tu rzadzisz - jak cos nie gra, to kopa w dupe i kosa na droge. I nikt nie ma prawa pyskowac, bo wyleci. Tego nie widac w sieci - bronimy sie przed atakami na swoje przemyslenia, a wcale nie chcemy dyskusji. Pokazujemy swoja opinie, a inni wykorzystuja to zeby sie dowartosciowac, pokazac swoja slusznosc itp...
31 sierpnia 2006 o 03:01:08 | Link do tego komentarza
Bądź taki w życiu, pewnie zdobędziesz mnóstwo przyjaciół, he he! Jest późno i pewnie jesteś zmęczony. Wyspij się. Przestałem rozumieć o co tobie właściwie chodzi. Idę pospać. 3maj się swoich rad. Zobaczymy za parę lat, jaki jesteś niezłomny. Nie zazdroszczę ani tobie, ani tym, na których będziesz wypróbowywał taki styl komunikacji z otoczeniem.
Gdzieś to przeczytałem i zapamiętałem:
Zanim powiesz komuś "prawdę", zastanów się czy jest ona temu komuś niezbędna i czy tego kogoś ta twoja "prawda" nie zabije.
Nie mam zamiaru się "dowartościowywać" na twoim blogu, he he!. Kończę bazgrać. Życzę miłych snów.
31 sierpnia 2006 o 10:47:25 | Link do tego komentarza
pisać siebie. proste. ktoś na pewno się znajdzie o podobnym [temperamencie??] ... nie wiem jak to nazwać. baaa ale ktoś napewno jest w internecie który szuka takiej strony jak ta, jak moja, jak wasza.
a co do hien w postaci znajomych. u mnie na blogu zaczyna sie robić niebezpiecznie. czuje sie troche jak dziwka. bo pisząc o kim lub o czymś wiem ze pewne osoby to przeczytaja. to w sumie ogranicza moją szczerość ale co mi tam... jade i tak po całości jak mam coś ciekawego do przekazania.
31 sierpnia 2006 o 10:50:02 | Link do tego komentarza
Koval — to ograniczanie szczerości jest najgorsze. Też chyba zacznę jechać (dobrze, że nie dotyczy to dłuższego okresu czasu ;))
31 sierpnia 2006 o 10:57:25 | Link do tego komentarza
czym sie przejmować Sznik. Najwyżej ... w koncu trzeba być szczerym [babcia zawsze mi to powtarza]... jak są przyjaciółmi to zrozumieją. zreszta nikt im nie karze czytać. są po prostu na tyle ciekawi ze chcą poznać to co myślisz
31 sierpnia 2006 o 14:56:25 | Link do tego komentarza
Na temat ograniczenia przez znajomych też coś wiem... chętnie bym tu powypisywał coś o moich uczuciach, ale już wywęszyły nieodpowiednie osoby ten adres... i teraz pytanie: co zrobić? Nie chcę robić bloga tylko dla joggerowców. A na prawdę ciężko mi nie pisać o wadach tych ludzi i wiem, że przez to, co tu napiszę, skończy się kilka znajomości. Chyba wyjścia nie ma - albo się pisze otwarcie i grzeje nas co inni myślą, albo się oszukuje samego siebie.
31 sierpnia 2006 o 14:58:33 | Link do tego komentarza
pisz wszystko zar. co sie bedziesz. Albo pisz pierwsza litere ich imienia, ksywki. zawsze mozesz sie wtedy wymigac
31 sierpnia 2006 o 15:01:51 | Link do tego komentarza
Nie chodzi tylko o pisanie o tych, którzy to czytają. To jest akurat niewielki problem - jak się obrażą, to niech spadają. Rzecz w tym, że chciałbym pisać np. o moich przygodach miłosnych. I co? Dupa zbita, bo za 2 dni będzie cała Wieliczka o tym gwizdać. Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale pisząc w internecie, chce pisać chociaż trochę anonimowo. Tak, to mógłbym tak samo wyjść na ulicę i opowiadać na głos - też się ludzie dowiedzą. Ale nie po to mam bloga, żeby ich informować o swoim życiu przez niego. Co w necie, to dla netu. Co w realu, to dla realu.
31 sierpnia 2006 o 15:07:09 | Link do tego komentarza
to moze pociomy...tylko dla zalogowanych i dla wszystkich??
31 sierpnia 2006 o 15:09:19 | Link do tego komentarza
Niezbyt mi to odpowiada... lubie pisac przez bota jabberowego, a nie przez www. Poza tym czemu musze chowac wpisy przed niektorymi? To moj blog i nie powinienem isc na ustepstwa z powodu kilku osob... najlepiej by bylo zbanowac po IP, tylko ze neostrada... :/ a zgaduje, ze hostname tez sie nie zmienia...
31 sierpnia 2006 o 15:14:53 | Link do tego komentarza
albo pisz tak jak ja... czyli nie pisz wprost... opieraj sie na jakis skojarzeniach... wtedy ty i ci co powinni zajarza
31 sierpnia 2006 o 15:15:50 | Link do tego komentarza
To wciaz podpada pod pisanie pod wplywem innych... nie tedy droga chyba :/
31 sierpnia 2006 o 15:34:30 | Link do tego komentarza
nie pisac w ogole?
04 września 2006 o 18:49:51 | Link do tego komentarza
no no ! stronka zapowiada się świetnie :) oby tak dalej :P...