Już w 2004 na Węgrzech stało się jasne, że rozrusznik w samochodzie to zbędny luksus. Od kilku dni natomiast poprzepalały się wszystkie żarówki w desce rozdzielczej... mało tego - dwa dni temu przestał działać prędkościomierz :) Dziś więc, będąc u stałych towarzyszy podróży, wykręciliśmy deskę i rozłożyliśmy na części pierwsze (nie działały także liczniki km)... skończyło się na powrocie z deską rozdzielczą w bagażniku - kolejny zbędny element ;) Niedługo opatentuję samochód w wersji light... pompa paliwowa też zbędna - turcy zassają benzynę ustami ;)

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!