Ostatnio duzo mam stycznosci z praca... klienci na strony, artykuly w gazetach, czy nauka AJAXa. W wolnych chwilach czesto cos tlumaczylem, wiec po opowiesci znajomego, jak to go Helion chcial wydudkac, proszac o translacje jednego rozdzialu ksiazki i nie dajac kasy, ni reszty (chociaz w koncu dal), stwierdzilem, ze i ja sprobuje ;)
Zaczalem od maila do tegoz wydawnictwa. Pochwalilem sie, co potrafie i oto, juz po prawie tygodniu (n/c) otrzymalem odpowiedz:

Dziękujemy za zainteresowanie. Pokrótce omówię warunki nawiązania współpracy. Od naszych tłumaczy wymagamy: - bardzo dobrej znajomości języka polskiego, - dobrej znajomości j. angielskiego, - dobrej znajomości deklarowanych zagadnień informatycznych. Oczekujemy też wysokiej jakości tłumaczenia i terminowości oddawania prac. Najpierw wysyłamy kandydatowi próbki do tłumaczenia, są one poddawane ocenie językowej i merytorycznej, jeżeli zostaną zatwierdzone, wówczas tłumacz zostaje wpisany na listę. Na początku proponujemy do przetłumaczenia jeden rozdział z książki (ok. 30-40 stron) za stawkę 13 zł brutto za stronę (1800 znaków bez spacji). Jeżeli to tłumaczenie przejdzie pozytywnie przez korekty, wówczas podpisujemy umowę na całość książki renegocjując stawkę. Jeżeli te warunki odpowiadają Panu, prosimy o przetłumaczenie załączonych próbek (ich wybór został dokonany na podstawie podanych przez Pana informacji) i odesłanie tekstu w formacie Worda 97. Otrzymanie przez nas próbek zostanie potwierdzone mailem. Jednocześnie informuję że tłumaczenie próbek jest nieodpłatne, a sam tekst nie zostanie wykorzystany do celów wydawniczych. O wynikach rekrutacji, niezależnie od oceny, zostanie Pan poinformowany w przeciągu ok. 3 tygodni od przesłania próbek.

Trochę mnie to zaskoczyło. Ba, nawet nie trochę. Moje frustracje wyraziłem w odpowiedzi:

Dziękuję za odpowiedź. Stawka, jaką proponujecie (13zł brutto za 1800 znaków bez spacji) wydaje mi się niestety dosyć śmieszna. Tłumaczenia, które dotychczas wykonywałem, wyceniałem na 35zł/1800 znaków (netto, ze spacjami), co i tak było jedną z najkorzystniejszych ofert wśród profesjonalnych tłumaczeń tekstów o językach webowych i bazach danych. Obawiam się, że za proponowaną stawkę współpracować są skłonni jedynie desperaci, nie zaś profesjonaliści. Niemniej, życzę powodzenia.

Z kolei response na ten mail dostałem już po 5 minutach:

Dziękuję za odpowiedź. Przykro mi, że nie mogę Panu zaoferować wyższej stawki - takie są warunki Wydawnictwa.
Życzę ciekawych zleceń:)

Ot, cały dialog z Helionem. Jak napisałem, tak myślę. Frajerów szukają, ale ja się nie dam :)



Dziwne?
W zasadzie blogi mozna podzielic na dwie kategorie: techniczne (ciekawostki, felietony) oraz prywatne (opisy dnia, przygod). Przykladem pierwszego niech bedzie blog piko, drugiego - sznika. Jak donosza potwierdzone zrodla, obydwa typy maja swoich zwolennikow, tym samym ogladalnosc mozna miec wysoka prowadzac tak prywatny blog, jak techniczny. Trzeba sie jednak zastanowic, co sie woli... piszac blog, czesto pisze sie troche "pod publike"... raczej nie wypuszcza sie nikt, ze uruchamia IE do przegladniecia strony pkp na szybkiego, bo zaraz przylezie konkurencja, zaspamuje komentarze swoimi guru-textami i nam popsuje humor. To samo tyczy sie pisania jak to przekroczylem predkosc o 100km/h, bo obrusza sie ludzie... rzecz w tym, ze jak podaje ksiazka Liternet (ktora musialem lyknac w celach zdania matury), blogi nie sa odpowiednikami pamietnikow. Pamietnik - rzecz prywatna. Piszemy dla siebie, nie myslac o innych i wiedzac, ze nikt nas nie bedzie ocenial, bo i malo kto to na oczy zobaczy. Inaczej sprawa ma sie z blogiem - tu piszemy juz ze swiadomoscia, ze inni to przeczytaja, ocenia, skomentuja. Tym samym piszemy "bezpiecznie", nie z glebi serca, czy duszy. Rozwiazania tego problemu sa dwa: 1) robimy blog dla siebie i blokujemy jego przegladanie przez innych (co sie wydaje troche mijac z celem, glownie blogi prowadzi sie po to, by ktos je czytal) lub 2) piszemy blog pod publike, w ktorym de facto nie bedzie naszych najszczerszych opinii, lecz to, czego oczekuja hieny. Wyjscie drugie tez nie jest wiec dokladnie tym, co byc powinno - oszukujemy samych siebie i tracimy na asertywnosci. Na poczatku wspomnialem o dwoch typach blogow... jak pokazalo zycie, nie da sie ich w pelni polaczyc. Albo ktos szuka newsow technicznych, albo serialu w formie textowej. Z tego tez powodu wymieszane opisy danego dnia nie wspolgraja ze stricte technicznymi aspektami, np. jak ustawic wtyczke do ff. To po prostu do siebie nie pasuje, "gryzie sie". Z tego tez powodu moj plan odnosnie blogow jest nastepujacy: ten blog bedzie prywatny, lecz dostepny publicznie. Wpisy osobiste beda na poziomach wyzszych, niektore niemozliwe do podejrzenia przez kogokolwiek. Dodatkowo blog o okazjach przeksztalce w cos skierowanego ku ludowi - o ciekawostkach, o webmasteringu, o nowosciach itp... i tak to juz bedzie - to wg mnie jedyne wyjscie, by nie byc pod presja hien czekajacych tylko zeby zaszpecic nasz (moj) blog komentarzami o naszym "lamerstwie" wymieszanych z naszymi odczuciami i przemysleniami. The end.
"Badania mózgów zakonnic klauzurowych nie potwierdziły obecności ośrodka wyspecjalizowanego w komunikacji z Bogiem"
Link ;)
"man ur a stupid fucking noob!!! U cant see hes cheating lmao u dumb mother fucking piece of shit noob. How did u become admin from Saint? u obviously bought the server yes? Fucking loser. U cant even perm ban any1 ur that fucking stupid. Imagine paying for admin rights wow thats pretty sad. Go jump off a bridge u waste of space. Give me ur address and i will come and fucking find u"

:)
Dawno nie pisalem, jak wygladal moj dzien... coz... wstalem o 8 po kilku godzinach snu. Na 11 bylem umowiony z klientem, w miedzyczasie rozlalo sie bardzo solidnie, a parasolki naturalnie nie mam. Przynajmniej nie takiej do interesow ;) O rzeczonej godzinie 11 pojawilem sie w biurze firmy konsultingowo-finansowej (or whatever), by zastac dosyc mila asystentke i nie zastac szefa. Pani za biurkiem laskawie spytala, czy sie czegos napije, i zaczela nawijac. Dowiedzialem sie, ze jej maz jest programista po Akademii Ekonomicznej w Krakowie i nawet MS proponowal mu prace w Denver. Troche mnie to zszokowalo, bo AE w tym roku nawet nie ma kierunku specjalnie zwiazanego z informatyka, co dopiero, by jakis powazny informatyk z AE wyszedl. Widac pozory myla... Kolo 11:30 pojawil sie wreszcie wiecznie niezadowolony zleceniodawca... kilka dlugich chwil oczekiwania na odpalenie laptopa i... wchodze na subdomenke. Pokazuje pierwszy projekt graficzny, i autentycznie rozdziawilem usta z wrazenia na jego "Kasia, chodz zobaczyc! Idealne! Wlasnie o takim czyms mowilem!". Whoa, OK :) Pokazalem kolejne 2 projekty, co skwitowal "bedziemy mieli problem"... skonczylo sie na tym, ze da mi znac dokladnie czego chce, ale podoba mu sie layout czwartego projektu, tylko wzbogacony o tlo z pierwszego. Dla niewtajemniczonych: niebieski font na czarnym tle :) Patrze jednak z optymizmem na to: najwyzej podmienie background-color na miejscu... i w sumie to tyle, reszte dnia spedzilem na mniej lub bardziej pozytecznych czynnosciach, w tym czytaniu o Prototype. Na koniec dnia jeszcze uslyszalem od ulubionej osoby ze jestem jej kolega i stwierdzilem, ze czas isc spac. eh
Dusza matematyka. Serce romantyka.
Zadziwiajaco duzo osob mi tak mowi... chociaz przyznam, ze wg mnie lepiej byc nie moze: nie dosc, ze informatyka (jupi!), to jeszcze na najlepszej uczelni w kraju :) Dla uciecia tych tekstow:
"Studenci z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie otrzymali od firmy IBM nagrody za zajęcie drugiego miejsca w międzynarodowym konkursie programistycznym International Collegiate Programming Contest. W tegorocznej, trzydziestej edycji konkursu rozgrywanego w kwietniu w San Antonio (USA) uczestniczyły 83 zespoły wyłonione spośród 5600 grup z 1700 uniwersytetów z 84 krajów. W finale znaleźli się także studenci z Uniwersytetu Warszawskiego plasując się na siódmej pozycji. "
Zrodlo: IT w Krakowie
Mieszkam ja sobie przy oblezonej ulicy, na ktorej znajduje sie poczta w Wieliczce. Wlasnie zrobil sie na niej korek... to troche nietypowe... ale co bardziej nietypowe: wszystkie auta sa skierowane pod prad! Dluzsze spojrzenie pozwolilo mi dostrzec odlegly znak zakazu wjazdu - zmienili jednokierunkowosc! :)
Jakby tego bylo malo, na srodku stoi padniety maluch, zas na poczatku ulicy sa auta, ktore wjechaly, jak sie okazuje, pod prad, zas wyjazd jest wybitnie trudny, nie wspominajac, ze tylem.... brawo drogowcy! :)
Juz jakis czas temu chcialem wziac sie za rozgryzanie technologii AJAX. Dzis, po przeczytaniu kilku tutoriali, napisałem pierwszą aplikację - livechat. Oczy mi juz wymiekaja, ale satysfakcja jest spora - PHP zaczelo mnie troche nudzic, gdy przestalo stanowic wyzwanie. Jutro ciag dalszy :)
"Miesięcznie na aktualizację strony z galerią naszych wypraw nurkowych zapłacimy nawet 500zł" - ??? :D
Ministerstwo Edukacji chce utworzyć specjalne szkoły dla trudnej młodzieży. Miałyby do nich chodzić osoby z którymi nie radzą sobie nauczyciele. "Skończy sie bezsilność i bezradność nauczycieli"- zapewnia minister edukacji Roman Giertych.

Źródło. How does he fall down more? HOW?!
Wszyscy mają Mambo - mam i ja!
Wow, myslalem ze Adsense na weryfikacje konta bankowego wysle jakas skromna sumke, a tu 3,25zl :) Ciekawe tylko za co mi obcieli 1zl ("zlecenie stale: dane adr. rach. przeciwst." - ???). Tak czy siak, milo z ich strony :)
to ja sobie nerki wypruwam zeby dotrzymac deadline dla projektu www, a tu "przyjdz pan w poniedzialek"!! omg - wstalem o 7 zeby zrobic 4 szablony! omgggg!!!!
[23:19:31] ZaR> daj fotke =]
[23:20:20] Justyna> daj to wiesz ... jesli juz proszę
[23:20:27] ZaR> proszę dać :)
[19:33:10] Piotr> Co tam z xxx? :-)
[19:35:03] ZaR> zrobie to
[19:35:08] ZaR> ale za wiecej :)
[19:35:30] Piotr> e, to sobie poklikam w joomli ;p
...
[19:39:12] Piotr> Ile to jest więcej? Bo właśnie spojrzałem na strone joomli
[19:39:14] Piotr> :>
Stwierdzilem, ze czas dodac tu i owdzie do moich tworow Adsense... wklejam kod... i nic. We wszystkich trzech przegladarkach - nic. I teraz szukam sobie, co jest takie genialne i blokuje mi wszystkie reklamy. O ironio...
Nie ma jak logiczne i poprawne jezykowo zdania Polaczkow:

"fajnie. elektrownia produkuje w ciagu 40 lat swego zycia 30 ton zuzytego paliwa, ktore trzeba potem zutylizowac. dajmy na to, ze ten problem jest rozwiazany. ale co zrobic ze stara wyeksplatowana elektrownia ja tez trzeba zabezpieczyc. "

"przyspieszenie rozpadu wymaga oziebienia materialu do bardzo niskiej temperatury." - bo wszyscy wiemy, ze to przyspiesza reakcje ;)

"Uściślając to, w żadnym jądrze nie występują elektrony, a więc jądra nie mogą być ich pozbawione, a rad-226 występuje w rudzie uranu, natomiast praktycznie jest niewykrywalny w uranowych prętach uranowych. " - uscislajac co?

"Problem z odpadami radioaktywnymi jest sztuczny. Przecież kilka kilometrów pod ziemią naturalna promieniotwórczość skał jest większa niż tych odpadów. Jeśli się nie chce żeby zanieczyszczały one środowiska, trzeba je tam umieścić. Głęboki odwiert przy każdej elektrowni załatwiłby sprawę. Pół kilometra w głąb ziemi w zupełności wystarczyłoby. A jeśli odwiert się nie opłaca, to można wrzucić te odpady do kratetu jakiegoś wulkanu (o ile ekologowie nie zatrzymają ich transportu) - tam magma ma i tak większą promieniotwórczość."

Źródło: Forum Gazeta.pl
eh
Sobota minęła pod znakiem wykonania projektu, na który wpadłem wczorajszej nocy. Oto jest - http://okazje.eldoras.com! Znajdziecie tam informacje, jak dostać Windows Vistę, czy dzwonić za darmo! Tak, tak, zakamarki internetu wreszcie dostępne dla joggerowców! Darmowych rzeczy do opracowania i wrzucenia mam na jakieś dwa tygodnie, więc enjoy :)