12 lipca 2006
Dobra... wyniki, ku chwale Ojczyzny.
polski ustny: 90%
angielski ustny (roz): 100%
polski pisemny (podst): 64%
angielski pisemny (podst): 100%
angielski pisemny (roz): 82%
matematyka pisemna (podst): 48%
matematyka pisemna (roz): 42%
informatyka (roz): 32%
Komentarzyk wypada strzelic... coz... z polaka tyle sie spodziewalem i jestem z siebie bardzo zadowolony. Angielski... heh lol :) obstawiam ze trafilem na jakas mloda maniaczke z trudnym charakterkiem... nie wiem jakim cudem mam 100% z podstawy (liczylem na 96%), ale sie klocic nie bede ;) Natomiast rozszerzony angielski... no comments, ja sie doliczalem w cuglach powyzej 90%, widac ktos mial jakies "ale" do mojej rozprawki. Bledow nie robie, wiec pewnie jakas stuknieta teacher-wannabe stwierdzila ze nie jest zgodna z forma or whatever. Szczegol - powtorka z lo ;) Ustny angielski... totalnie po znajomosci, gadalem od rzeczy (udowadnialem, ze sposob odzywiania sie nie ma wplywu na zycie, zdrowie i samopoczucie - w druga strone by za latwo bylo, a drugi temat o wyzszosci zupek domowych nad McDonaldem jakos mi nie podchodzil). Coz - mialem w komisji ladna mloda panienke z maslanymi oczami z zewnatrz oraz dwie nauczycielki angola. Pewnie stwierdzily, ze jakbym ja nie mial 100% to by sie osmieszyly, bo kto, jak nie ja. Niezbyt to sprawiedliwe, ale trudno. Takie zycie. Dalej... matma... omg omg omg... podstawa - tak sie spodziewalem, bo nawet srednia arytmetyczna zle policzylem :P Natomiast rozszerzona - liczylem na 64%. Widac trafil mi sie jakis buc, ktory nie ocenial dalej zadan, jesli znalazl sie blad w obliczeniach - inaczej tego wytlumaczyc nie umiem znajac oficjalne przykladowe odpowiedzi. No comments.. infa... heh cala matura z infy byla dla geekow excela... wole nie wspominac zadania z obliczeniem pola figury w ksztalcie wazonu w wordzie i tym podobnych. Tak czy siak, liczylem na 60%, ale nawet nie mam zalu - malo ktory nauczyciel w ogole by zrobil te zadania, ocenic tez wiec nie musi potrafic. Oszolomy...
Podsumowanko... jutro skladam papiery na stacjonarne i niestacjonarne informatyki na uj, a takze na stacjonarna infe na AP oraz na AP na stacjonarny angielski (ha! co mi szkodzi :p). Szkoda, ze dzienne na uj to raczej teoria. Pewnie skonczy sie na wyborze zaocznych na uj lub dziennych na ap, z czego bym wolal uj, tylko kasy ni ma. Nic, zobaczymy. :)
polski ustny: 90%
angielski ustny (roz): 100%
polski pisemny (podst): 64%
angielski pisemny (podst): 100%
angielski pisemny (roz): 82%
matematyka pisemna (podst): 48%
matematyka pisemna (roz): 42%
informatyka (roz): 32%
Komentarzyk wypada strzelic... coz... z polaka tyle sie spodziewalem i jestem z siebie bardzo zadowolony. Angielski... heh lol :) obstawiam ze trafilem na jakas mloda maniaczke z trudnym charakterkiem... nie wiem jakim cudem mam 100% z podstawy (liczylem na 96%), ale sie klocic nie bede ;) Natomiast rozszerzony angielski... no comments, ja sie doliczalem w cuglach powyzej 90%, widac ktos mial jakies "ale" do mojej rozprawki. Bledow nie robie, wiec pewnie jakas stuknieta teacher-wannabe stwierdzila ze nie jest zgodna z forma or whatever. Szczegol - powtorka z lo ;) Ustny angielski... totalnie po znajomosci, gadalem od rzeczy (udowadnialem, ze sposob odzywiania sie nie ma wplywu na zycie, zdrowie i samopoczucie - w druga strone by za latwo bylo, a drugi temat o wyzszosci zupek domowych nad McDonaldem jakos mi nie podchodzil). Coz - mialem w komisji ladna mloda panienke z maslanymi oczami z zewnatrz oraz dwie nauczycielki angola. Pewnie stwierdzily, ze jakbym ja nie mial 100% to by sie osmieszyly, bo kto, jak nie ja. Niezbyt to sprawiedliwe, ale trudno. Takie zycie. Dalej... matma... omg omg omg... podstawa - tak sie spodziewalem, bo nawet srednia arytmetyczna zle policzylem :P Natomiast rozszerzona - liczylem na 64%. Widac trafil mi sie jakis buc, ktory nie ocenial dalej zadan, jesli znalazl sie blad w obliczeniach - inaczej tego wytlumaczyc nie umiem znajac oficjalne przykladowe odpowiedzi. No comments.. infa... heh cala matura z infy byla dla geekow excela... wole nie wspominac zadania z obliczeniem pola figury w ksztalcie wazonu w wordzie i tym podobnych. Tak czy siak, liczylem na 60%, ale nawet nie mam zalu - malo ktory nauczyciel w ogole by zrobil te zadania, ocenic tez wiec nie musi potrafic. Oszolomy...
Podsumowanko... jutro skladam papiery na stacjonarne i niestacjonarne informatyki na uj, a takze na stacjonarna infe na AP oraz na AP na stacjonarny angielski (ha! co mi szkodzi :p). Szkoda, ze dzienne na uj to raczej teoria. Pewnie skonczy sie na wyborze zaocznych na uj lub dziennych na ap, z czego bym wolal uj, tylko kasy ni ma. Nic, zobaczymy. :)
- Strona główna

- ← Po maturze... (poprzedni wpis)
- → 0_O (następny wpis)








12 lipca 2006 o 01:44:39 | Link do tego komentarza
czyli nic sie od "moich czasow" nie zmienilo (zdawalem w 2005 roku). Nie ogladalem matury z infy, zeby sie nie denerowoac, ale mialem cicha nadzieje ze po przebojach z moim rocznikiem ktos zmadrzal (a raczej go wy3,14erdolili). W kazdym razie glowa do gory te wyniki sa chyba jednak na tle polski niezle. Mialem bardzo (az sie zdziwilem na poczatku) zblizone do Twoich i studjuje elektronike na EiTI PW :-)
12 lipca 2006 o 01:57:05 | Link do tego komentarza
Zmienilo sie... na gorsze :) W sesji zimowej matura z infy byla do oblecenia - teoria typu co to jest dns, ftp i takie tam bzdury, po 1 zadaniu z excela, accessa i programowania. Za Twoich czasow jeszcze chyba bylo www? W tym roku byl 1 program w zadaniu w ktorym wypadalo uzyc excela i 2 zadania w ktorych nalezalo uzyc excela. Normalnie LOL! Teoria jakas popieprzona.. zaprojektowac baze danych i relacje - ok, nie ma sprawy! Ale jakbys zobaczyl jezyk jakim to napisano, to po wyjsciu nikt nie wiedzial w ktorym podpunkcie im chodzilo o relacje a w ktorym o klucze podstawowe itp... totalna porazka, osobiscie bym skopal autora tego. Cos jakby sam giertych to wymyslal... no comments.
A wyniki... coz, UJ ma troche lepsza renome i niestety rok temu przyjmowali od jakichs 70%... nie widze zebym sie dostal majac jakies 45% wg ich przelicznika :/ Licze najwyzej na cud. A jak nie, to sie pojedzie z koksem (czyt.: www development) i zarobi na zaoczne. Trudno :)
12 lipca 2006 o 10:25:18 | Link do tego komentarza
No, to informatyka widać się nie poprawiła. W sumie nie mam się z czego cieszyć, ale uśmiechnąć się można, że w zeszłym roku było podobnie ;-)