15 kwietnia 2006
Zanotować: jeśli na biurku ma się klawiaturę, jedyny egzemplarz podania o przyjęcie na studia i soczek marchewkowy, nie należy zaczynać żonglerki piłką w wolnej części pokoju.
15 kwietnia 2006
Znowu mam internet :)
Wchodzi tata do pokoju i zaczyna mi wąchać monitor.
Ja: Co Ci?
Tata: Czuje kasę.
Do końca weekendu mam nadzieję skończyć projekt, który byćmoże będzie strzałem w dziesiątkę. Póki co jestem na etapie 80%, przy czym każdy krok do przodu rodzi dwa nowe kroki do tyłu :) Niemniej sam kod projektu jest czytelny, jasny i przejrzysty, co w moich dotychczasowych skryptach było nie do pomyślenia :) Już wkrótce wielka inauguracja. Tymczasem wracam do malowania jajek :)
06 kwietnia 2006
Jako że jutro muszę oddać biliografię do mojej matury ustnej z polskiego, udałem się do Bilbioteki UJ. Tamże mili ludzie, atmosfera aż zachęcająca do nauki, sporo studentów :) Czego szukałem - znalazłem. Czytelnia główna robi ogromne wrażenie. Zresztą poboczne również. Reasumując, nie mogę doczekać się korzystania z tej instytucji na codzień. Taką naukę to ja rozumiem :)
04 kwietnia 2006
Czasu mam tak mało, że nawet na blogu nie pisze. A bylłoby o czym... o odcięciu netu, problemach finansowych, psychologicznych, zmianach, wypadach i wielu innych rzeczach. Ogranicze się jednak do tej najprzyjemniejszej rzeczy: dziś zgarnąłem kolejną nagrodę za pierwsze miejsce w Szkolnym Konkursie Angielskiego w postaci marnego słownika Longmana i uściusku dłoni prezesowej. Jak to rzekła w przemówieniu moja nauczycielka od angielskiego: "wyniki znajdą odzwierciedlenie w ocenach". Mojej uwagi w postaci "ma pani na myśli to 4 ołówkiem?" nie skomentowała :)