Planowany wyjazd na snowboard: z rana. Rzeczywista godzina wyjazdu: 16:00, czyli w standardzie mojej rodzinki :) Miło się jedzie po pustej drodze... no, może w połowie pustej, bo do Krakowa jak zwykle korki nieziemskie :) Taka godzina wyjazdu i powrót chroni przed takimi spodziankami. Tak czy siak, jak zaczęło kropić w Wieliczce, tak lało już w samym Zakopanem :/ Z góry śniegu obecnej tydzień temu mało co zostało. Wprawdzie na stokach biało, jednak ani ludzi, ani działających wyciągów, ani muzyki, ani pogody... aż się nie chciało, mimo ogromnej ochoty :/ Zmiana planów na Łysą Polanę oczywiście nie wypaliła - jako jedyny wziąłem paszport. Cóż więc zostało? Ruszyć na puste Krupówki. Po oscypki (sztuk 28) oraz do McDonalda narobić trochę wiochy :) Obżarłem się na maxa dwoma FishMacami i Shake'iem (gdzie te czasy pojemnego brzuszka na 4 rybki + kurczak?). Podsumowując, wypad jak na Floriańską w Kraku. Plus oscypki i uroki jazdy Fiatem Palio Weekend. Te dwa ostatnie powodują, że dzień jednak nie zaliczam do straconych. Obym tylko miał jeszcze w tym miesiącu okazję pojeździć na snowboardzie... nie przeżyję 3 lat przerwy :/ Oby znów było biało...
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Wszystkie, Wypady
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG