Czasami z nudów gram sobie na Kurniku. Głównie w kierki i kalambury, okazyjnie w 3-5-8, tysiąca oraz kierki amerykańskie. Trudno niekiedy znaleźć cztery osoby aktywne i chcące grać, więc zazwyczaj wchodzę na 2-3 stoły i klikam start. Kiedy gra przy jednym ze stołów zaczyna się - zamykam pozostałe. Dziś miałem bardzo mocne przeczucie, że nie zdążę, i to tuż przed samym faktem. Ryzykowałem jednak mając nadzieję, że aplikacja nie pozwoli na granie przy dwóch stołach naraz. Oczywiście się przeliczyłem. Jedna gra standardowa, rankingowa, zaś druga - z odgrywkami oraz loteryjką. W obydwu limit czasowy ustawiony na 10 minut. Klikałem jak szalony, najwięcej zabawy było oczywiście w rozgrywce "siódma i ostatnia" oraz w "rozbójniku", bowiem należy liczyć, ile schodzi lew. Nie patrzyłem w zasadzie co schodzi i jak wygląda punktacja, bo już po pierwszych kilku rundkach miałem -300 na obu stołach. Wreszcie skończyłem grę na jednym ze stołów. Efekt mnie mocno zaskoczył - wygrałem! :) W drugiej grze też nienajgorzej mi szło... naturalnie gwoździem do trumny okazała się loteryjka, w której w większości gier spadam z pierwszego miejsca na ostatnie. Podobnie było i tym razem. Niemniej takie podwyższenie poprzeczki jest bardzo ciekawe - do kart mam talent (co może tłumaczyć moje "sukcesy" w tej drugiej sferze) i mało którzy gracze stanowią dla mnie wyzwanie. Dziś zmierzyłem się z samym sobą - w sumie zremisowałem :)
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG