15 marca 2006
Dziś miałem siódmą lekcję praktyczną z prawa jazdy... spotkanie o 18:00, a dokładniej kwadrans później z powodu spóźnienia instruktora. Dwa kółeczka po Wieliczce i... "jedziemy na Kraków"! :) Poradziłem sobie całkiem nieźle - praktycznie żadnej wpadki. Sam instruktor również stwierdził, że bardzo mało kto na 7 lekcji jedzie na Kraków. Jestem z siebie dumny :) Miałem bowiem pewne obawy, czy będę dobrym kierowcą, czy nie będę się bał jeździć... a przecież tyle świata chce zwiedzić. Na szczęście pomału okazuje się, że mam do tego chyba smykałkę :)
- Strona główna

- ← Rachunek różniczkowy... (poprzedni wpis)
- → Burning down the house (następny wpis)








15 marca 2006 o 21:45:44 | Link do tego komentarza
Vśr = ?
15 marca 2006 o 21:49:24 | Link do tego komentarza
60-70 nie licząc postojów... a z postojami - jak to po mieście... przepisowo :)
15 marca 2006 o 21:50:31 | Link do tego komentarza
Czyli 30km/h…
Zaraz, powoli. Poza miastem 70? Wolno.
15 marca 2006 o 21:54:11 | Link do tego komentarza
Poza miastem 70. W mieście w większości też, bo jechaliśmy po szerokich drogach. Tylko po Wieliczce 50...
Jaka to różnica?:)
15 marca 2006 o 21:55:38 | Link do tego komentarza
Taka, że wolno. 70 to ja jeżdżę po głównych ulicach miasta, gdy nie ma na nich ruchu pieszych nadmiernego.
15 marca 2006 o 21:57:28 | Link do tego komentarza
Różnica jest taka, że ja się dopiero uczę do egzaminu na którym muszę przepisowo jeździć. A za kółkiem spędziłem 7 godzin - dla mnie to sukces :)
16 marca 2006 o 00:27:21 | Link do tego komentarza
Ja jeździłem po Krakowie już na drugiej lekcji (miałem takie po 2 godziny) - Vmax=45 "ale szybko jadę". Pierwsza była na północnych obrzeżach Krowodrzy. Uczyłem się w Luz-ie - poza tym, że byli drodzy, to kurs był świetny. Nie miałem wcześniej kontaktu z samochodami, a pan Zbyszek skutecznie nauczył mnie jeździć.
16 marca 2006 o 00:29:14 | Link do tego komentarza
Wszystko co ma Vgłównie ~ 30-40km/h w większości miast utrudnia ruch, skutecznie.
Tylko jadąc do szkoły, gdyby nie L-ki, miałbym co najmniej jedno skrzyżowanie z głowy. A tak musze zostać na światłach, bo ktoś się boi, że gdy jedzie pierwszy to komuś wjedzie w d..ę.