Dziś miałem siódmą lekcję praktyczną z prawa jazdy... spotkanie o 18:00, a dokładniej kwadrans później z powodu spóźnienia instruktora. Dwa kółeczka po Wieliczce i... "jedziemy na Kraków"! :) Poradziłem sobie całkiem nieźle - praktycznie żadnej wpadki. Sam instruktor również stwierdził, że bardzo mało kto na 7 lekcji jedzie na Kraków. Jestem z siebie dumny :) Miałem bowiem pewne obawy, czy będę dobrym kierowcą, czy nie będę się bał jeździć... a przecież tyle świata chce zwiedzić. Na szczęście pomału okazuje się, że mam do tego chyba smykałkę :)

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!