15 marca 2006
My house. Mało kto jeszcze słucha takich przebojów. Dziś od rana jestem sam w domu. Po prawku więc, czas na relaks... zaryzykowałem i sprawdziłem po raz pierwszy w życiu, ile fabryka w wieżę dała. Okazało się, że dała nieźle - wszystko się trzęsło, prawie nie słyszałem własnego krzyku, uszy mi parowały, a fale dźwiękowe były wyczuwalne w całym pokoju :) Ta playlista i głośniki aż się proszą o imprezę... oby się doczekały :)
- Strona główna

- ← Kraków zdobyty :) (poprzedni wpis)
- → Kierki na dwa fronty (następny wpis)









