Nie przesadzę, jeśli powiem, że od początku roku 50 razy byłem na sali w LO celem pogrania w nogę. Dziś pobiliśmy rekord - 12 osób obecnych :) Wszystko mnie boli, ledwo chodzę, ale przyjemność jest wielka. Dwie i pół godzinki z życiorysu, zakończone wejściem tłumu siatkarek szukających "faceta z fotka.pl" :)
Co do reszty dnia... wczoraj do późnych godzin nocnych siedziałem z paroma osobami i myśleliśmy, co zrobić z dzisiejszym sprawdzianem z trygonometrii, na który nic nie umiemy (w moim przypadku najsłabszy dział matmy). Doszliśmy do wniosku, że pójdziemy i spróbujemy go przełożyć... chcieliśmy jak nigdy, wyszło jak zawsze :) Na kilka dziś pytanych osób, nikt nie był w szkole :) Co do mnie - zaspałem na 9:50...
Po południu sms od instruktora jazdy - jeździmy o 15:00. Trudno, zgodziłem się i przełożyłem football na 16:00 (a wraz ze mną 11 innych osób). Godzina 14:30 - sms: "zmiana planów. jeździmy o 16". To jest jedna z rzeczy, które mnie najbardziej denerwują. To, że niektórzy nie liczą się w ogóle z planami innych, nie widzą problemu w swojej nieobecności na umówionym spotkaniu. Z tego też powodu wynikały spore komplikacje na zeszłorocznych wakacjach w Grecji. Wtedy myślałem, że ktoś przesadza, że czas nie jest taki istotny. Teraz stał się również dla mnie priorytetem, zaś wystawka - najgorszym złem. Jazdy oczywiście odmówiłem...
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Edukacja, Refleksje, Sport, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG