Wracam do cwiczen. Tym razem nie klade juz nacisku na nic poza miesniami rak i klatka piersiowa. Od poczatku pazdziernika 2005 praktycznie w kazdym tygodniu mialem srednio 3 mecze pilki noznej. Schudlem. Przyznaje, mialem 96 w pasie. W tej chwili mam moze z 86. Nie mam spodni, ktore by ze mnie nie spadaly, nawet z paskiem :) A treningi trwaja - od poczatku roku 4 razy w tygodniu, srednio 2 godzinki jeden meczyk. Gora jednak sama sie nie wycwiczy, wiec dzis ponownie wzialem hantelki do rak. Dodaje kolejne noworoczne postanowienie - wycwiczenie klaty i ramion. A musze przyznac, ze postanowienia, o ktorych jakis czas temu pisalem, wypelniam. Nie mam sobie za wiele w tym roku do zarzucenia. Najwyzej, ze moglbym jeszcze bardziej sie starac. Podejmuje tym samym wyzwanie. Juz nie A6W. Wyzwanie od samego siebie.
Jesli wtedy pisalem, ze czuje sie swietnie, to teraz moge napisac, ze jestem absolutnie w najlepszej formie, w jakiej bylem kiedykolwiek.

Chcesz być powiadamiany o nowych artykułach? Zapisz się do kanału RSS lub zasubskrybuj powiadomienia e-mailem!

Przeczytaj inne popularne artykuły!