Nie na każdym komputerze jest firefox. Nie na każdym będzie. Nie będzie nawet na większości, ani na połowie. Z taką plagą nie da się skończyć tak szybko, nie można ignorować tylu użytkowników sieci. I nie mówie tu, że należy bądź nie używać firefoxa. Rzecz w tym, że kampania jego zwolenników zaczyna być zbyt agresywna.
Mówi się, że ff charakteryzuje łatwość dostępu, zgodność. Tego samego możnaby się spodziewać po jego userach. A tymczasem, to już nie niezgodność ze standardami staje się utrapieniem użytkowników IE. To firefoxowcy. Ich strony - ich decyzje. Ale czy "krokiem ku dostępności" jest zmuszanie użytkownika do przeczytania bzdur w stylu "stop wirusom - pobierz firefoxa" przy każdym wejściu na podstronę site'a?
Nie popadajmy w paranoję. Jeśli pójdziemy do jednej z wielu firm, nie uraczy nas ff. Będziemy skazani na IE. Zawsze będziemy na niego skazani w przypadku komputerów nie używanych cały czas. Nikt tam ff nie zainstaluje.
Trzeba dostrzec różnicę, między sugestią i propozycją zmiany na lepsze, a utrudnianiem przeglądania strony. Bo jak byście się czuli, gdyby Operowcy stworzyli taką kampanię przeciwko ff? Czy to nie prowadziłoby do chaosu w internecie?
Apeluję: sugerujcie zmiany na lepsze, ale róbcie to z głową, bo nie trudno o sytuację, w której was samych będzie wkurzać utrudnienie przeglądania własnej strony z cudzego komputera.
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Informatyka, Refleksje, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG