28 listopada 2005
Szlag mnie trafia. Z Winampa usunięto export playlisty do html. Oczywiście, iTunes, RealPlayer, WMP i kilka innych taką funkcjonalnością nas nie uraczą. Co za dziadostwo. Milion niepotrzebnych opcji, a podstawy usunęli. Kojarze niedawną wersję bodajże winampa bez możliwości repeatowania jednego tracku. I muszę sobie googlać za progzami do exportu do html.. już szybciej bym chyba sobie skrypt napisał w PHP.
27 listopada 2005
Dwie i pół godziny zajęło mi uprzątnięcie biurka na którym stoi LCD oraz ikon z pulpitu. Stosy cd piętrzyły się, coraz więcej nieopisanych cd leżało na kupce "do sprawdzenia". Wszystko zmieściło się w 2 walcach. Wszystko, co zostało. Bo 70% poszło do kosza. Zadziwiające, jak dużo mam cd z backupami. Biurko dalej zawalone, ale przynajmniej już nie przez cd :) Kto wie, może kiedyś nawet zetrę kurze...
26 listopada 2005
[21:35:51] Adam> zajebiste sa te zdjecia
[21:36:04] Lord_ZaR> wyczuwam sarkazm
[21:36:50] Adam> nie, serio
[21:37:03] Lord_ZaR> mam inne zdanie :)
[21:37:49] Adam> ty zawsze amsz inne zdanie
[21:38:05] Lord_ZaR> mam inne zdanie
26 listopada 2005
Opad szczęki. Muzyka pierwsza klasa, ciekawe co to za jedna...
26 listopada 2005
Jedno poszło, drugie przyszło. Niezła faza. Dzień upłynął na szkole, wykładzie z prawka i, w więszkości, na selekcji mp3 na sylwestra. Tak, będę coś próbował wskórać :) Oby się udało.
25 listopada 2005
Po dyskotece. Czuję znajome świdrowanie w całym ciele, melancholijny nastrój. Not that again... :/
22 listopada 2005
Olimpiada Informatyczna to wielkie nieporozumienie, jak większość z nas wie. Dlaczego? Z racji raz, idiotycznych pytań, a dwa i przede wszystkim - ograniczenia języków programowania. Cóż, może dożyję dnia, gdy moje dziecko będzie mogło wybrać na olimpiadzie i maturze takie cudo jak PHP. Póki co, niestety, panowie z ministerstwa prezentują totalny nieprofesjonalizm i nieznajomość tematu, którym się zajmują.
W pewnym sensie będzie okazja, by przystąpić do czegoś ciekawszego -
IV Ogólnopolskiego Konkursu Informatycznego. Wprawdzie programowania nie uświadczymy, ale pytania i tak są rzeczowe i ciekawe - dla pasjonatów i maniaków w sam raz. Tylko czekać do 28 na rozpoczęcie rejestracji :)
19 listopada 2005
Zrobiło na mnie wrażenie :) I to ogromne. Czasy dzieciństwa się przypomniały, fajna rzecz. Jak się dorobię, to kiedyś też coś ułożę :)
18 listopada 2005
"Dla kogo się uczysz?"
Większość odpowiada "dla siebie". Bez zastanowienia. A prawda jest taka, że poza nielicznymi wyjątkami, uczymy się dla pracodawcy. Bo jak inaczej wyjaśnić książkę do niemieckiego w mojej ręce?
18 listopada 2005
Mój jak dotychczas najbardziej popularny twór,
Garfik umożliwił internautom oglądnięcie 1 070 000 pasków w ciągu 14 miesięcy! Jestem z siebie dumny :)
18 listopada 2005
Nigdy nie przepadałem za onetem. Wyszukiwarka do niczego, ciężko dotrzeć do poszukiwanej informacji wewnątrz samego portalu. Traktuję go teraz na wzór Microsoftu - wielka firma z rozwiązaniami dla leniwych ludzi, nie mających specjalnych wymagań. Żeby uściślić - inne polskie portale nie są dużo lepsze, jako jabberowiec opieram się oczywiście na RSS z porządnych vortali.
Właśnie chciałem sobie wyszukać pewną informację. Włażę na onet (mimo wszystko czasem ma coś, czego nie ma google, ale w drugą stronę jest przepaść), wyłączam wkurzające flash-upy i wpisuję słowa kluczowe. I teraz pytanie, czy tylko ja widzę tu jakąś zbieżność?
Wyniki google |
Wyniki onetuJestem w stanie zrozumieć, że google wymyśliło zapewne jedyne słuszne kolory i układ dla wyników w postaci tytułu dużego niebieskiego podkreślonego, fragmentu strony, zielonego linka i szarych sublinków, ale mnie onet po prostu razi po oczach. Jakoś msn i netsprint potrafiły zrobić własny nagłówek i stopkę (chociaż prezentacja wyników... sami sprawdźcie). I kto tu chce z google konkurować, jeśli wszyscy boją się rozwiązań różnych od niego? Cóż za niekonsekwencja i brak inwencji... dobrze, że jest google.
18 listopada 2005
Trynkiewicz, Siemiątkowski i Koziara. Wasza czwórka jest nagłośniej.
Leoczyk, znowu się spóźniłeś. Rzekłbym, że hamujesz postęp.
18 listopada 2005
Zima zaczyna się, gdy w TV możemy zobaczyć upragnione reklamy Coca-Coli z jakże przyjemną muzyczką. Zaczęła się więc kilka dni temu, zaś dziś spadł w Wieliczce pierwszy śnieg. Nie utrzymał się, ale i tak zrobiło mi się przyjemniej :) To taki magiczny czas...
15 listopada 2005
Chyba po prostu lubie tego typu ryzyko. Internet temu sprzyja. Zwłaszcza IRC. Książka Mitnicka zresztą też. Nie, hacking mnie nie rajcuje na tyle, by się go uczyć. Socjotechnika - jak najbardziej. Kolejna 'akcja'. Kaliber dużo mniejszy, niż przy poprzednich, o których lepiej nawet nie wspominać. Z okazji trzeba umieć korzystać, a jeśli się ulega wpływowi ucznia i przekłada sprawdzian z infy, po czym znika w czasie lekcji i zostawia pendrive na biurku, to nie należy się dziwić, że cała klasa dostanie oceny celujące ;)
Kiwanie ludzi, motanie, niczym Sokrates, korzystanie z sytuacji. To lubię :) Wiąże się to jednoznacznie z moją teorią, nie do końca jeszcze sprecyzowaną. Widzę jednak, że kreuje się ona od pewnego czasu. Jest to połączenie carpe diem z czymś, co nieudolnie nazwę improwizacjonizmem. Rzecz w tym, że całe życie imporowizujemy - przez znaczną część dialogów, przy większości naszych działań. Czy nie lepiej więc, zamiast wkuwać schematy, uczyć się je budować? Być kreatywnym, ćwiczyć improwizację przez zdobywanie doświadczeń. Nie przeczę, umysł wtedy musi być lotny, zaś myślenie - logiczne i trzeźwe. Przede wszystkim, należy umieć przewidywać. Przewidywać reakcje i tak formułować działania, by umieć odpowiedzieć na wynikające z nich pytania. Potrafić wiązać wątki, imitując niekiedy doskonałą znajomość tematu przez pomijanie podstaw zagadnień, poruszanie zaś nieobszernie skonkretyzowanych szczegółów. Wiąże się to z koniecznością dyktowania treści dialogu, ograniczając pole manewru osoby przeciwnej. Wpływamy na nią, pozwalając na zadawanie pytań logicznie wynikających z naszych działań. Kontrola - tak. Manipulacja - nie.
Czy ktoś rozumie, co mam na myśli? Nie przemyślałem tego jeszcze głęboko - to ogólny zarys pomysłu. Może kiedyś go rozwinę.. a może rozwinie go ktoś inny. Fakt faktem, że ten sposób myślenia i postępowania daje nam pewność siebie i gotowość do działania w większości sytuacji.
11 listopada 2005
18:01:11 |
3 komentarzeKategorie:
Wszystkie
Carmina Burana, podobno Mozzarta. Nie znam nikogo, komu sie nie podoba.
07 listopada 2005
A
tak. Na co to komu? I to za MILIARD euro?! Dobrze, ze nie mamy dziury w budzecie panstwa i wszystkim zyje sie dostatnio.
04 listopada 2005
[14:36:34] <5675659@gg.jabber.gda.pl> czesc
[14:36:41] <5675659@gg.jabber.gda.pl> cio porabiasz
[14:37:37] <5675659@gg.jabber.gda.pl> a tak naprawde to co bylo na zadanie domowe
[14:37:47] <5675659@gg.jabber.gda.pl> czy nie czasami uprawic sex??
"poklikamy?!" to jeszcze da się zrozumieć, ale to już chyba lekkie przegięcie :)
03 listopada 2005
Zakończył się miesiąc pełen determinacji, walczenia z samym sobą, przezwyciężania lenistwa. Chyba najbardziej aktywny z tych, które dane mi było przeżyć. Będąc przedwczoraj w TESCO skorzystałem z wagi za, bagatela, 239zł. Szczęka opadła nisko - schudłem 10kg. Tańsze wagi miały jednak troszkę inne zdania, z których moda wyniosła około 6-7kg. W miesiąc. Niemożliwe? Jak najbardziej możliwe, jeśli się prawie co dzień gra w piłkę po 2 godziny, ćwiczy później kolejne dwie i zarywa nocki. Ucierpiała na tym wysiłku moja edukacja. I to mocno. 23 dnia treningu A6W zmieniłem typ ćwiczeń. Porzuciłem A6W, kładąc większy nacisk na ćwiczenia, z których będę miał oceny z WFu. Tym samym A6W mogę polecić. Za 19 dni, które mi zostały do jego końca z pewnością wyglądałbym dużo lepiej, ale chwilowo skupiam się na zawyżeniu średniej :) Może na gwiazdkę...
Wczoraj więc podjąłem kolejną decyzję - opuściłem
Lostsoulz, najlepsze community-clan, w jakim kiedykolwiek byłem. Z gildią WoWa nie miałem kontaktu od tygodnia. Może jeszcze wpadnę na Burning Legion, by się pożegnać. Do końca roku jeszcze daleko, ale już mogę powiedzieć, że zmian w nim bez liku. A zaczęło się od znajomości na 3-dniowej wycieczce, z której fotki są
tu. Oby skończyło się też na niej. Póki co, kontynuuję dorastanie. :)