Tym razem 3 serie poszły gładko, sprawnie i szybko. Tempo najszybsze z dotychczasowych, brzuszek oczywiście czuć, ale wyraźnie mam objawy zbieżne do sporej ilości osób z SFD - idzie gładko pod koniec pierwszego tygodnia. Gorzej, że później znowu zaczyna boleć :) Póki co jednak problemów nie ma. Do dobrych pomysłów dorzucam zrobienie przeciągu w pokoju. Ponieważ od wczoraj czuję w ramionach dziwne "prądy", dziś odpuszczam wszystkie ćwiczenia na ręce. Nogi też już ciężko sapią - dziś znowu 3 godziny piłki nożnej, ale myślę, że dam im jeszcze wycisk :) Najważniejsze, że brzuszek się kurczy :)
Kamień z serca. W momencie największych uniesień często następuje jakaś kontra złych mocy. Tym razem telefon - ktoś umarł. Już myślałem, że to ktoś z rodziny (vide dziadkowie) i czarna wizja patentowanego lenia tudzież złego człowieka się nade mną uniosła, ale na szczęście to nikt, kogo znałem osobiście. Przynajmniej wiem, do czego się jeszcze muszę mocno przyłożyć...
Pierwszą serię zrobiłem z ogromnym wysiłkiem. W drugiej zacząłem oddychać przeponą, co przyniosło oszałamiający skutek. Byłem w stanie nawet skrócić lekko czas wykonania, nie opuszczając do końca nóg. Trzecia przeleciała również gładko. Ogólnie lżej niż wczoraj - albo się wyrabiam, albo zacząłem prawidłowo oddychać :) Dzisiejsze ćwiczenia sponsorował "Darude - Sandstorm". Teraz czas na łapki, które mają się już dużo gorzej od brzuszka - na granicy kontuzji :) Nie sądze więc, bym dziś ustalił kolejny rekord, ale do wczorajszego dotrwam :) Bez wagi się obejdzie - efekty widać gołym okiem :)
Czy to reguła, że jak się zasypia na poranną czytankę streszczenia, dostaje się + za aktywność z lektury? Chyba tak, skoro to 3 lektura w tym roku i trzeci plus. Piąteczka z polaka już jest :)
Moja Motywacja rośnie. Wczoraj przysadziłem ponad plany, dziś już mnie nawet brzuszek nie boli - chyba się przyzwyczaiłem albo go wykończyłem :) Po szkole 3 godziny piłki nożnej, teraz odmówiłem pizzy (!!!) i zaraz ćwiczonka. Szczęście, że 60% nauczycieli jest na wycieczkach i jutrzejszy plan zajęć składa się z j.pol, natomiast piątkowy z matematyki ;) Do takiej szkoły to ja mogę chodzić.
Na dziś trening zakończony. Czas - godzina na wszystkie ćwiczenia. Teraz prysznic i myślimy co z jutrzejszą szkołą :)
Ciekawe jest, jak minął mi dziś dzień. Wyszedłem o 12:30 i ruszyłem do domku. Po drodze spotkałem partnera w interesach (vide tata), który to odebrał telefon od jakiegoś kolesia, który chce stronę. Szczegół, że już się tym nie trudnię (klasa maturalna :/), przyjąłem wyzwanie i ruszyliśmy od razu do kolesia. Koleś zielony, nemo większe niż szkolni informatycy. Nawymyślał przy okazji mnóstwo problemów. Suma sumarum 6 godzin spędzonych na naprawianiu kompa, wymianie ramu, przenoszenia części między dwoma kompami. Już nie wspomnę, że 3 kości ramu zupełnie inne i z tandety - BSoD nie dziwi. Szykuje się znowu taka robótka pod koniec tygodnia + strona. Płaca: 100zł, jak już skończę. Czy ja oszalałem? Gdybym to ja omawiał płace, wyszłoby koło 1000. Niemniej miło być na tyle obcykanym, żeby nie kompromitować się nieznajomością typowych problemów, jak większość "informatyków". Przynajmniej samozadowolenie (..) jest. Pocieszam się, że jest Motywacja :) Z tego też powodu trudno mi wymalować obraz grozy na dzień jutrzejszy mimo wiedzy - standardowo - na intelekt. Wytrwam.
Czy to nie miłe, jak na infie ktoś przy kompie z rzutnikiem na sale natrafi na fotka.pl akurat na Twoje zdjęcie sprzed 2 lat? Co ciekawe, dostałem aż 7.48 za zdjęcie powiedziałbym tandetne. Komentarze też są :P No cóż, przynajmniej wiem, że mam alternatywę ;) Link :)
Btw., podjąłem się zdawania: podstawowego polaka, rozszerzonego angola (obie części), rozszerzonej matmy i rozszerzonej infy. Zrezygnowałem z fizyki, mając nadzieje, że to usprawni moją matmę. Wywiad na uczelniach i wszystko jasne - w grę wchodzą tylko UJ i AGH na kierunkach informatyka, matematyka, robotyka, automatyka, telekomunikacja itp.. Jak nie dzienne, to zaoczne. Natomiast temat z polaka "Specyfika języka internetu. Wyjaśnij na przykładach (chat, mail)..." - powinno pójść gładko :)

Dzień 3 pod hasłem "omg mój brzuch". Ale wytrwałem. Teraz czas zakatować biceps i triceps :)
O Jezu, mój brzuch :/ Zwolnienie z WFu na jutro jak nic.
Który to już raz? Tym razem sprawa wygląda poważnie. Od czasu wycieczki jem jak wróbel, kolejne pary spodni ze mnie zlatują :) Jednak na tym się nie skończy. Podejmę wyzwanie Aerobicznej Szóstki Weidera. Dzień pierwszy: czuję brzuszek, jednak nie tak bardzo, jak po brzuszkach. Jutro już 2 razy więcej - będzie ostro :) Co mnie przekonało do sięgnięcia po hantelki i matę? Po 1 wypowiedzi na SFD, a po drugie motywacja, jaką poznałem na wycieczce ;) Jutro wypad po Nestle Fitness, pojutrze po wagę. Obym wytrwał.
Jestem teraz wyszukiwalny po nazwisku w gg. Oczywiście na drugim koncie - viva jabber. Szkoda, że msn.chrome.pl mi od tygodni wywala "Adres email Twojego Paszportu MSN bla@bla.com, nie został potwierdzony. Użytkownicy MSN nie będą widzieli Twojego nicka, oraz będą ostrzegani, że Twoje konto może nie być wiarygodne. Więcej informacji znajdziesz u Microsoftu." mimo, że adres został potwierdzony na stronie MSNu.