17 października 2005
Nie sądziłem, że tyle wytrzymam. Dziś kolejne 2 powtórzenia do każdego z ćwiczeń. Czasy od 4:30 (2x) do (uh) 6 minut w pierwszej serii - znośne :) Jutro na WFie pewnie coś sobie naderwę :) W tej chwili czuję pot spływający po moich plecach, hantel mocno się wykrzywił, zaś mata jest dosłownie w strzępach. Nie wspominając, że ta super-nieprzepuszczalna tkanina przesączyła mój pot na podłogę - wow :) Dziennie 3 tuńczyki i efekty jak na dłoni.
Co robiłem resztę dnia? W zasadzie łaziłem po dwóch stronach:
pierwszej i
drugiej. Jutro kolejny trudny dzień. Co gorsza, pozostały mi dwie godziny snu :/ Trudno, nie takie rzeczy się robiło.
17 października 2005
00:56:48 |
2 komentarzeKategorie:
Wszystkie
Zapraszam na weekend. Ja stawiam ;)
Czemu nie mogę mieszkać w jednym z
takich domów? Ufam, że kiedyś zamieszkam.
16 października 2005
Ostatnimi dniami szczęście mi nie dopisuje. Trzynastego jabber bot znowu nie działał w nocy, zaś po wyczerpującym meczyku w piłkę po prostu zapomniałem o ćwiczeniach. Czternastego zrobiłem więc A6W z 13, natomiast wszystkie ćwiczenia na rękę zrobiłem 8x zamiast 6x, czyli całkiem więcej. Dziś poszło znowu dosyć gładko. W ostatniej serii chciałem pobić rekord czasowy i zejść do około 3 minut. Pytanie: jakie jest prawdopodobieństwo, że o 4:30 pod koniec ćwiczeń wlezie rozdarta matka, pozamyka okna i się wydrze, że muzyka, którą ledwo słychać, jest za głośno? Okazuje się, że spore. Wyliczyłem, że gdyby nie to, mój czas byłby rekordowy, a skończyło się na typowym. Szlag. Wczoraj natomiast ta sama osoba schowała mi matę do ćwiczeń i szukałem jej pół godziny. Dziś kolejne 4 godziny u klienta, o którym wcześniej pisałem - stracone. RAM nie wykryty, płyta główna padnięta. Ja piernicze, jestem przez kolesia w plecy o 200zł i 10godzin. To się musi odbić na rachunku... Jak wróciłem, to kumple już byli po meczyku, zaś wczoraj szkoła okazała się zamknięta. Wszystko przeciwko mnie. Jutro sobie to wszystko odbije.
13 października 2005
Dzisiejsze serie poszły w miarę równo, bo w czasie od 4:30 do 5:30, czyli całkiem nieźle. Ręce chcą najwyraźniej odpocząć, bo od barków w dół wszystko boli :) Jednak postęp jest zauważalny - kiedy zaczynałem ćwiczyć, nie dałem rady zrobić ani jednej pełnej pompki. Teraz robie 5 całkiem nienajgorszych :) Nadgarstki potem bolą co nie miara, ale grunt, że coś te ćwiczenia poprawiają w mojej kondycji.
Teraz do nauki - 1 esej, 3 mapy myśli i sprawdzian z geografii wróżą nieprzespaną noc... lub przespany poranek :)
12 października 2005
Miałem być na 9:30. Wstałem o 10:20, co za dobrze nie wróżyło. Kolejne 15 minut szukałem paszportu, którego w końcu i tak nie znalazłem. Na szczęście, udało mi się zachaczyć o wychodzącą panią i dała mi kwitek - że byłem. Tyle zachodu o nic. Lepsze to, niż niemiecki i sprawdzian z fizyki :)
12 października 2005
Dzień 11 minął :) Dwa dodatkowe powtórzenia wydłużyły każdą z serii o około 1:30 min.. Zmęczenia nie czuć.
W ostatnich dniach uświadomiłem, że staje się lepszym człowiekiem :) Raz, komputer nie jest już priorytetem. Dwa - dbam o zdrowie. Dwa dni temu nawet pomogłem starszemu panu z laską, który zaliczył glebę na chodniku.. niestety, okazało się, że ów pan był mocno wypity, i co go postawiłem, to on do pozycji horyzontalnej :) Dla spokoju założyłem, że mokra plama na spodniach była z piwa. O dziwo, nawet udało mi się usłyszeć, że jestem "dobrym człowiekiem" ;) Chyba 1 raz w życiu coś takiego usłyszałem :) Mniejsza, że od nietrzeźwego (pomagałem mu wstać z ulicy...), ale jednak :P W trakcie tego samego spaceru tłumaczyłem szanownym urlopowiczom, gdzie co jest w Wieliczce. Po angielsku, oczywiście. Biorę udział w wyborach, ba, nawet zacząłem intersować się polityką na poważnie. A'propo polityki - dzisiejsza debata na TVNie wydała mi się bardzo "swojska", na luzie. Na szczęście, Tusk wypadł raczej lepiej. Jedyny mankament, to że mój zapał do nauki pozostaje, jaki był, czyli zerowy :) Niemniej widać postęp. Może będą ze mnie ludzie.
11 października 2005
No i jest 10 dzień za mną. Odpuściłem dziś wszystkie ćwiczenia nożne i football. Z WFu zwolnienie z powodu "przetrenowania" ;) Seria 1 A6W - 5 minut. Druga - 6:30! Pomyślałem - tak być nie może - i bez odpoczynków zrobiłem trzecią w rekordowym czasie 3 minut. W ramach dopingu ponownie "Darude - Sandstorm". Brzuszek już od kilku dni nie boli. A jutro znowu dzień na tzw. fuxa. Chyba powinienem wcześniej chodzić spać :)
10 października 2005
Joggerbot był offline :/ Czas: koło 4 w nocy.
"Darude - Sandstorm" daje sporą motywację. Ogólnie zmęcznie porównywalne do wczorajszego, może nawet większe, ale i tempo dużo szybsze. Od wczoraj krytycznym okiem spoglądam na swój brzuszek, ale nie sposób nie zauważyć rozrośnięcia się bicepsów :) Późnawo się zrobiło, ale najpierw należało obejrzeć powtóreczki meczów, a były one całkiem ciekawe. Meczyk w nogę sam też dziś rozegrałem - takim nałogiem to nawet komputer dla mnie nie jest :)
A jutro na wybory. Mam pewne wątpliwości, ale będę się trzymał starej decyzji, bo rozprawiać mam nad czym. Przynajmniej dni już nie zaliczam do całkowicie straconych od tygodnia i to już jest poprawa stylu życia.
Głos został oddany na Tuska.
10 października 2005
A co mi tam - pomyślałem - skoro jestem na diecie, szarpnę się na pistacje. Po tym jak przegrzebałem połowę paczki zjadając około trzech marnych jakościowo orzeszków, wyrzuciłem resztę. Kur*** m*** za 7zł dają pistacje, w których jest jedynie skorupka - nawet jeśli jest zamknięta, środek jest pusty! Czary! Niniejszym był to ostatni zakup w tym sklepie. Złodzieje.
08 października 2005
14:24:23 |
1 komentarzKategorie:
Wszystkie
Ciekawy artykuł pojawił się na gazeta.pl. Jak dla mnie najbardziej interesującym wydaje się ten wynalazek:
Ig-Nobel z ekonomii powędrował do młodej badaczki z MIT Gauri Nanda, która skonstruowała sprytny budzik. Ta maszyna nie poddaje się, kiedy jest rano wprawnym ruchem ręki wyłączana przez śpiocha. Odjeżdża od łóżka (a właściwie przetacza się), by schować się w jak najdalszy kąt. Po pięciu minutach budzik dzwoni ponownie, a wtedy już śpioch musi wstać i go znaleźć. W 9 na 10 przypadków ochota na sen mija bezpowrotnie. Komitet Ig-Nobla dopatrzył się wielkich korzyści dla światowej gospodarki, które płyną z wcześniejszego wstawania i niespoźniania się do pracy.
08 października 2005
Tydzień. Seria pierwsza trudna, druga jak rozgrzewka, zaś trzecia lekka, mimo dodania dwóch powtórzeń do każdego z ćwiczeń. Zmęczenie średnie, ale mniejsze, niż w dniach poprzednich. Czas wykonania wydłużony o jakieś 1.5 minuty. A to z kilku racji. Po pierwsze, woda gazowana przed ćwiczeniem to fatalny pomysł. Po drugie, dzisiejszym sponsorem był "Midnight Oil - Beds Are Burning", a więc już lekko zmęczony przebój, nie dający "kopa". Po trzecie, motywacja niby, że na tym samym poziomie, lecz jakoś humor trochę gorszy. Może przez tą matematykę, z odpowiedzi której spodziewałem się 4 a dostałem -2 na co mi opadła szczęka... Bez piłki nożnej się znowu nie obyło - moje mięśnie już kwiczą :) Ale coś jeszcze we mnie drzemie. Jakaś siła, determinacja, może uparcie. To jeszcze nie koniec. Nie spocznę. Wciąż jest o co walczyć.
07 października 2005
Tym razem Tusk wypadł wg mnie lepiej. TVP również. Jestem dobrej myśli :)
07 października 2005
Sukces na dziś:
[19:43:55] *** Dorota [LiC] ma status Dostępny
[19:45:59] hej :)
[19:46:02] "poklikamy?"
[19:46:11] *** Dorota [LiC] ma status Rozłączony
07 października 2005
Super. Chyba muszę wyluzować trochę z
Bashem... swoją drogą, całkiem sporo znajomych nicków się tam pojawia :)
07 października 2005
Jeżeli schudniesz 10kg, Twoja motywacja powie, że woli puszystych :D
07 października 2005
Wiem, o czym miałem wspomnieć. NIE zostawiać hantli na środku pokoju i NIE łazić bez butów. Omg :/
07 października 2005
Poszło gładko, udało mi się nawet skrócić czas o minutę w stosunku do wczorajszego (aktualnie: 3 na serię). Dzisiejszy trening sponsorowała "Cher - It's in his kiss". Dobra rada na dziś: trzymaj mocno hantle, a jeśli już lecą, odskakuj plecami :) Trudno się oprzeć wrażeniu, że moja forma podskoczyła niesamowicie dzięki tym ćwiczeniom. W zasadzie zapomniałem o graniu na komputrze. Samopoczucie podskoczyło bardzo wysoko. Czary :)
Jutro chyba zrobię przerwę od piłki nożnej, bo mięsień dwugłowy prawego uda i piszczel lewej nogi dają się już mocno we znaki. Się zobaczy :)
Dawno się tak dobrze nie czułem. Zapraszam do ćwiczeń :)
06 października 2005
Rozgryzłem Tuska. Pokapował się, że do sejmu PO przegrało, zaś PiS prowadził kampanię ofensywną w stosunku do PO. Mam tu na myśli ich reklamy, w których zamiast przedstawiać swój plan, pokazywali plan PO w wiadomej perspektywie. Skoro tak, pomyślał zapewne Tusk, ja też spróbuję tej taktyki. I wyszła nagonka na PiS w marnym stylu. Kto wie, czy nasze głupie społeczeństwo nie da się nabrać :)
Oby, bo z komunizmu wejdziemy w kaczynizm.
06 października 2005
Zaczęło się od zaspania do lo. Wstałem o 11:00 :) Potem 2 godzinki footballu - a gdzież by indziej - na sali w szkole i po drodze odebranie zaproszenia do wojska. Niniejszym środa 12.10 będzie dniem wolnym od szkoły, czyli od niemieckiego, na którym byłem aż raz w tym roku :) Na lekcji organizacyjnej :)
Zacząłem ćwiczyć - na początek hantelkami - i po ponad połowie przedwczorajszych ćwiczeń nie ma na mnie nawet kropelki potu ni zmęczenia. Niesamowite :) Przerwa na debatę. Najgorzej wyszedł TVN z racji a) bezsensownych pytań, b) czasu emisji, c) szopki z czasem na odpowiedzi. Szkoda, że Tusk przyjął styl Leppera, bo na plus mu to nie wyjdzie. Mimo wszystko, chyba przy nim zostanę, bo co za dużo Kaczorów to nie zdrowo. A jeden już dał popis wystawiając jakiegoś pachołka na premiera. Widze jednak, że żadna z tych partii nie jest tym, czego wszyscy szukamy i oczekujemy. Trudno. Pociesze się Motywacją robiąc szósty dzień z A6W :)