21 października 2005
Niestety, przeglądarka, z którą wiązałem spore nadzieje, zostanie w tej notce zmieszana z błotem, ponieważ okazała się niewypałem. Porównam ją tu z prawdziwym kombajnem, bo Maxthonem. Niektórzy powiedzą, że to nakładka na IE, więc z założenia jest zbuggowana. A ja powiem: znajdzcie alternatywe. Firefox? Opera? Netscape? Żal mi pisać. Żal czasu. Na Firefoxa najbardziej. Przejdę więc do Flocka.
Na potrzeby testów otworzyłem 17 różnych stron w każdej z przeglądarek, każda jako nowa zakładka. Użycie pamięci wg TM: Maxthon: 10MB, Flock 64MB. I to już by wystarczyło, ale dajmy szansę nowemu produktowi.
Sam wygląd nie jest zbyt piękny - poczynając od zakładek, przez ogólny layout, po nieładne menu rozwijane. Na duży plus zasługują ładne przyciski, które jednak możnaby jeszcze troszke podrasować jakościowo.
Same zakładki zamykają się pod wpływem LPM i RPM, co przy otwaratej ilości > 17 spowodowałoby niemałe kłopoty. W oczy nie rzuca się przycisk "cofnij zamknięcie" - czyżby tej opcji w ogóle nie było? To samo z gestami myszy i aliasami ustawianymi w pasku adresu lub wyszukania. Brak notatnika podręcznego. Nie da się umieścić skrótów do programów w pasku. Flock w niektórych sytuacjach otwiera drugą instancję mimo ustawień w opcjach. Co do opcji - przeczytałem wszystkie w 3 minuty - totalnie niekonfigurowalny program. I co z tego, że blogowanie jest dobrze rozwiązane - dla joggerowca i tak to znaczenia nie ma. Powiem więcej: dla jabberowca nie ma to znaczenia. O zgrozo - Flock nie ma nawet minimalizacji do Traya, konfigurowalnych skrótów klawiszowych, przywracania ostatnio otwartych stron po BSoD.
Od dosyć dawna kieruje się uniwersalnością, szukam rozwiązań spełniających jak najlepiej moje potrzeby, toteż wiele testów jest za mną. Stąd jabber - unifikacja komunikacji, smsów, feedów. Stąd jogger - podpięcie bloga pod unifikację. Stąd Maxthon - podpięcie skrótów pod przeglądarkę. Stąd gmail, wszyscy wiemy czemu. Tym samym 90% potrzebnych operacji przy komputerze mam dostępnych z 2 programów. Flock nie ma żadnych szans przebicia.
Z każdego programu warto jednak coś wyciągnąć. Flock również ma kilka ciekawych rozwiązań. Developer addon wydaje się dosyć przydatny, rozbudowany (oczywiście, Maxthon zapewnia te dodatki). Frequently Visited Sites również wydaje się interesujące. Styl addonowania i updateowania jest ciekawy. Rewolucji jednak nie ma w żadnej mierze, zaś niedoróbek jest cała masa. Na koniec trzeba oddać sprawiedliwość, że Uninstall jest szybki.
Na potrzeby testów otworzyłem 17 różnych stron w każdej z przeglądarek, każda jako nowa zakładka. Użycie pamięci wg TM: Maxthon: 10MB, Flock 64MB. I to już by wystarczyło, ale dajmy szansę nowemu produktowi.
Sam wygląd nie jest zbyt piękny - poczynając od zakładek, przez ogólny layout, po nieładne menu rozwijane. Na duży plus zasługują ładne przyciski, które jednak możnaby jeszcze troszke podrasować jakościowo.
Same zakładki zamykają się pod wpływem LPM i RPM, co przy otwaratej ilości > 17 spowodowałoby niemałe kłopoty. W oczy nie rzuca się przycisk "cofnij zamknięcie" - czyżby tej opcji w ogóle nie było? To samo z gestami myszy i aliasami ustawianymi w pasku adresu lub wyszukania. Brak notatnika podręcznego. Nie da się umieścić skrótów do programów w pasku. Flock w niektórych sytuacjach otwiera drugą instancję mimo ustawień w opcjach. Co do opcji - przeczytałem wszystkie w 3 minuty - totalnie niekonfigurowalny program. I co z tego, że blogowanie jest dobrze rozwiązane - dla joggerowca i tak to znaczenia nie ma. Powiem więcej: dla jabberowca nie ma to znaczenia. O zgrozo - Flock nie ma nawet minimalizacji do Traya, konfigurowalnych skrótów klawiszowych, przywracania ostatnio otwartych stron po BSoD.
Od dosyć dawna kieruje się uniwersalnością, szukam rozwiązań spełniających jak najlepiej moje potrzeby, toteż wiele testów jest za mną. Stąd jabber - unifikacja komunikacji, smsów, feedów. Stąd jogger - podpięcie bloga pod unifikację. Stąd Maxthon - podpięcie skrótów pod przeglądarkę. Stąd gmail, wszyscy wiemy czemu. Tym samym 90% potrzebnych operacji przy komputerze mam dostępnych z 2 programów. Flock nie ma żadnych szans przebicia.
Z każdego programu warto jednak coś wyciągnąć. Flock również ma kilka ciekawych rozwiązań. Developer addon wydaje się dosyć przydatny, rozbudowany (oczywiście, Maxthon zapewnia te dodatki). Frequently Visited Sites również wydaje się interesujące. Styl addonowania i updateowania jest ciekawy. Rewolucji jednak nie ma w żadnej mierze, zaś niedoróbek jest cała masa. Na koniec trzeba oddać sprawiedliwość, że Uninstall jest szybki.
- Strona główna

- ← Czas iść spać... (poprzedni wpis)
- → Kryzys zażegnany? (następny wpis)










21 października 2005 o 22:09:59 | Link do tego komentarza
Po jaki grzyb chcesz minimalizować przeglądarkę do traya?!
21 października 2005 o 22:11:46 | Link do tego komentarza
I jak mierzyłeś zajęcie pamięci przede wszystkim, bo jeśli kartą "procesy", to o kant dupy rozbić, nie pokazuje bibliotek łączonych.
21 października 2005 o 22:11:52 | Link do tego komentarza
Mam prawie zawsze 2 programy otwarte: Psi i Maxthona. Potrzebuje kontaktu - używam jabbera. Potrzebuje internetu lub odpalenia czegokolwiek innego - używam Maxthona. Pamięciożerność jest niska. Tak jak napisałem - dążę do unifikacji. Nie lubię mieć śmieci w pasku startu.
21 października 2005 o 22:13:27 | Link do tego komentarza
Patrys: procesami. Nie oszukujmy się, takie zużycie pamięci nawet nie porównując z Maxthonem to ogrom.
21 października 2005 o 22:16:07 | Link do tego komentarza
To teraz przeprowadź eksperyment: ubij wszystkie (zupełnie wszystkie, te w trayu też) programy, odpal konsolę terminala. Z niej zabij powłokę (shell) explorera. Zostanie ci pusty pulpit bez ikon i menu i okno z terminalem. Teraz odpal Maxthona i zmierz zużycie pamięci, następnie przeprowadź to samo dla Firefoksa i dopiero możesz porównywać.
Co do oceny funkcji: Maxthon jest do niczego, bo nie odkurza dywanu, nie robi kawy i nie można go zminimalizować do Traya w Gnome.
21 października 2005 o 22:16:13 | Link do tego komentarza
zar - a co mi po takim Maxthonie skoro nie ma wersji na system, ktory uzywam?
Po za tym co ty chcesz na litosc od Opery i FF? Co ma Maxthon czego nie ma FF ?
pzdr
21 października 2005 o 22:18:20 | Link do tego komentarza
Nasunęło mi się jeszcze:
"A teraz porównajmy funkcje gEdit i MS Visual Studio..."
21 października 2005 o 22:20:31 | Link do tego komentarza
Maxthon? To ta nakładka na najgorszy silnik świata? :)
21 października 2005 o 22:21:10 | Link do tego komentarza
Tak, to ta multikombajnostrzyżarkoprzeglądarka, co nie zna CSS ;)
21 października 2005 o 22:21:29 | Link do tego komentarza
LOL :P
21 października 2005 o 22:22:06 | Link do tego komentarza
O operze i FF może kiedyś napiszę. Powiedzmy, że straciłem zaufanie do tych przeglądarek po serii błędów, żałosnych stronach informacyjnych, kłopotach z installem i uninstallem i wieloma innymi. Racja, może takie moje szczęście. Ale Maxthon mnie narazie nie zawiódł, a FF - jak najbardziej. Dawałem mu 2 szanse na 2 pc, trzeciej prędko nie będzie.
Oczywiście, Maxthon nie jest dla czegokolwiek innego od Windowsa. Bywa, gry też nie są na linuxa i żyjemy z tym :)
Patrys: nie chce mi się :) Powiedzmy, że mnie przekonuje nawet nieprecyzyjny wykaz z procesów. Chcesz - mierz sam. Ja już mam Flocka za sobą, bo nawet, jakby zajmował 6 razy mniej ramu, to by poszedł do lamusa.
21 października 2005 o 22:23:26 | Link do tego komentarza
Jeśli ci się nie chce, to możesz od razu skreślić całe zestawienie pamięci.
21 października 2005 o 22:23:54 | Link do tego komentarza
zar - to siedz na tym swoim IE, a od FF to sie odwal.
SOA#1
Mi dziala
21 października 2005 o 22:26:23 | Link do tego komentarza
A CSS faktycznie nie zna, wina IE, ale spece od Maxthona by mogli pewnie coś poradzić :) Może w przyszłości. Póki co się trudzę, tak naprawdę to niewiele stron jest nieczytelnych w IE. Bo ja strony raczej czytam, niż oglądam. Nie twierdzę, że Maxthon to najlepsze rozwiązanie. Twierdzę, że to najmniej zawodne dla mnie rozwiązanie. Znajdą się i tacy, co będą dziury w IE za powód podawać, ale jak się chodzi po pornosach, to tak się ma i nawet FF nie uratuje. Doświadczenie uczy..
Patrys: chciało mi się, jak testowałem. Wyszło, co wyszło.
21 października 2005 o 22:29:51 | Link do tego komentarza
Tak sobie czytam i widzę, że Opera ma takie same funkcje ja Maxthon. Albo odwrotnie ;) Ciekawe czym się do Opery zraziłeś (i w jakiej to było wersji).
21 października 2005 o 22:30:58 | Link do tego komentarza
Cieszy mnie twoje doświadczenie ze stronami porno. ;)
Zestawienie pamięci ma się nijak do rzeczywistości, bo narzędzie zarządzania procesami jest kiepskie.
Podsumowując: Maxthon to super notatnik, który można zwinąć do traya, z milionem sposobów na skonfigurowanie, które części stron internetowych mają w jakim stopniu nie działać. Co prawda stron nie pokazuje, jak bozia działa, za to zupełnie nie zrozumiałeś, o co chodzi z Flockiem (który nie jest jeszcze nawet w stadium beta).
21 października 2005 o 22:32:38 | Link do tego komentarza
Ej, olać go.
21 października 2005 o 22:33:25 | Link do tego komentarza
Jak pisałem - błędami, problemami. A było to z miesiąc temu (ostatni raz).
Doświadczenie w przeglądaniu internetu ogólnie miałem na myśli, a nie pornoli :)
Nie zrozumiałem, o co chodzi z Flockiem? To mnie uświadom :)
Póki co nie oferuje NIC konkurencyjnego. Jeśli się mylę - podaj przykład.
21 października 2005 o 22:34:39 | Link do tego komentarza
To całkiem nowe podejście do przeglądarki (która staje się częścią sieci), ale przychylę się do zdania Jarka.
21 października 2005 o 22:35:20 | Link do tego komentarza
Bardzo trafny przykład.
21 października 2005 o 22:56:20 | Link do tego komentarza
Men, a czego się spodziewałeś? Jak ktoś deklaruje miłość do Maxthona, to nie powinien liczyć na nic ponad litościwe ignorowanie. A spodziewać się może co najmniej nazwania lamuchem.
21 października 2005 o 23:06:27 | Link do tego komentarza
Maxthon tu nie ma nic do rzeczy! Ja nie deklaruje miłości do niego, przecież wyraźnie piszę, że Maxthon ma bugi i inne przeglądarki mają nad nim w wielu miejscach przewagę.
Ja tu nie pisałem o Maxthonie, ale o Flocku. Jakoś nikt nie podał konkretnego argumentu na nowoczesność Flocka. Natomiast kontrargumenty widać jak na dłoni.
Wiem, że większość osób woli opier... z góry na dół każdego, kto ma inne zdanie od 1337 użytkowników internetu uważających 1337 przeglądarek w stylu ff. Dla mnie to nie jest oznaka lamerstwa, ale gustu - każdy używa, czego chce. Jeśli by mi sam IE wystarczał bo wchodzę tylko po aktualki microsoftu do netu, to czy to mnie czyni lamerem?
Dla mnie powyższe posty są oznaką niekonstruktywnej dyskusji. Bo texty w stylu "zar - to siedz na tym swoim IE, a od FF to sie odwal. ", "Co do oceny funkcji: Maxthon jest do niczego, bo nie odkurza dywanu, nie robi kawy i nie można go zminimalizować do Traya w Gnome. " nic nie wnoszą do dyskusji.
W tej notce stwierdziłem fakty - to, co widzę. Widzę deficyt możliwości i opcji w stosunku do FF, Opery, Maxthona. Jakbym porównał Flocka do FF to byłbym już 1337? Już bym nie był lamuch? Co ma piernik do wiatraka? Ta przeglądarka w obecnej fazie nic nie prezentuje sobą i żal mi ludzi, którzy idą na śmierć za nią nawet nie patrząc obiektywnie.
Bo czy faktycznie wywalicie teraz FF i zostawicie sobie Flocka? Nie? To po kiego się spieracie jakby to było coś lepszego?
21 października 2005 o 23:57:14 | Link do tego komentarza
przecież to nie konkurencja dla przeglądarek, tylko eksperyment.
najlepszy manifest bloggerowicza, jaki można było wymyśleć! :) i tylko o to tu chodzi (lub przynajmniej przede wszystkim)
23 października 2005 o 22:51:18 | Link do tego komentarza
Dla mnie ten flock wygląda jak normalna (pożądna) przeglądarka.
No a funkcjonalnościo - konfigurowalnosc Maxthonu to tylko on sam ma. Nie lubie programow w których za duzo da sie ustawiac, lubie takie które od razu są ustawione idealnie dla mnie ;)
Co do RAMu to on tani ostatnio.
Pozdraiwam