Ostatnimi dniami szczęście mi nie dopisuje. Trzynastego jabber bot znowu nie działał w nocy, zaś po wyczerpującym meczyku w piłkę po prostu zapomniałem o ćwiczeniach. Czternastego zrobiłem więc A6W z 13, natomiast wszystkie ćwiczenia na rękę zrobiłem 8x zamiast 6x, czyli całkiem więcej. Dziś poszło znowu dosyć gładko. W ostatniej serii chciałem pobić rekord czasowy i zejść do około 3 minut. Pytanie: jakie jest prawdopodobieństwo, że o 4:30 pod koniec ćwiczeń wlezie rozdarta matka, pozamyka okna i się wydrze, że muzyka, którą ledwo słychać, jest za głośno? Okazuje się, że spore. Wyliczyłem, że gdyby nie to, mój czas byłby rekordowy, a skończyło się na typowym. Szlag. Wczoraj natomiast ta sama osoba schowała mi matę do ćwiczeń i szukałem jej pół godziny. Dziś kolejne 4 godziny u klienta, o którym wcześniej pisałem - stracone. RAM nie wykryty, płyta główna padnięta. Ja piernicze, jestem przez kolesia w plecy o 200zł i 10godzin. To się musi odbić na rachunku... Jak wróciłem, to kumple już byli po meczyku, zaś wczoraj szkoła okazała się zamknięta. Wszystko przeciwko mnie. Jutro sobie to wszystko odbije.
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Informatyka, Sport, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG