08 października 2005
Tydzień. Seria pierwsza trudna, druga jak rozgrzewka, zaś trzecia lekka, mimo dodania dwóch powtórzeń do każdego z ćwiczeń. Zmęczenie średnie, ale mniejsze, niż w dniach poprzednich. Czas wykonania wydłużony o jakieś 1.5 minuty. A to z kilku racji. Po pierwsze, woda gazowana przed ćwiczeniem to fatalny pomysł. Po drugie, dzisiejszym sponsorem był "Midnight Oil - Beds Are Burning", a więc już lekko zmęczony przebój, nie dający "kopa". Po trzecie, motywacja niby, że na tym samym poziomie, lecz jakoś humor trochę gorszy. Może przez tą matematykę, z odpowiedzi której spodziewałem się 4 a dostałem -2 na co mi opadła szczęka... Bez piłki nożnej się znowu nie obyło - moje mięśnie już kwiczą :) Ale coś jeszcze we mnie drzemie. Jakaś siła, determinacja, może uparcie. To jeszcze nie koniec. Nie spocznę. Wciąż jest o co walczyć.
- Strona główna

- ← Kolejna debata (poprzedni wpis)
- → Wreszcie ciekawe noble :) (następny wpis)









