Tym razem 3 serie poszły gładko, sprawnie i szybko. Tempo najszybsze z dotychczasowych, brzuszek oczywiście czuć, ale wyraźnie mam objawy zbieżne do sporej ilości osób z SFD - idzie gładko pod koniec pierwszego tygodnia. Gorzej, że później znowu zaczyna boleć :) Póki co jednak problemów nie ma. Do dobrych pomysłów dorzucam zrobienie przeciągu w pokoju. Ponieważ od wczoraj czuję w ramionach dziwne "prądy", dziś odpuszczam wszystkie ćwiczenia na ręce. Nogi też już ciężko sapią - dziś znowu 3 godziny piłki nożnej, ale myślę, że dam im jeszcze wycisk :) Najważniejsze, że brzuszek się kurczy :)
  • Dodaj lub śledź Atom dla komentarzy komentarze
  • Kategorie wpisu: Codzienność, Sport, Wszystkie
  • Trackback do wpisu (?)
  • Dodaj do Ma.Gnolia Dodaj do del.icio.us Dodaj do Digg.com Dodaj do StumbleUpon Dodaj do Google Reader lub Google IG